12.03.2025, 06:05 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.03.2025, 06:06 przez Leviathan Rowle.)
W tym wszystkim nawet nie chodziło o nią, a o wszystkich innych, którzy kiedyś dali mu do świadomości, ze coś było z nim nie tak. Jej spojrzenia, pozbawione tej znajomej oceny, i tak w pewien sposób drażniły i uderzały w nieodpowiedni ton, dokładnie ten który nauczył się słyszeć przez lata. Ale może też dlatego trochę go do niej ciągnęło, bo nawet jeśli dopatrywał się znajomych schematów, to gdzieś podskórnie czuł jak było naprawdę. Że wcale nie była taka zła i różniła się od niektórych, z którymi miał w swoim życiu do czynienia.
- Mam zacząć skakać? Klaskać czy może pisnąć z zachwytu? A może salto zrobić na samym środku tego piachu? Nie wiem z czym najczęściej pracujesz, ale w moim rezerwacie chwila nieuwagi w najlepszym razie kończy się na przykład straconą ręką - rzucił, jakby z naganą, kiedy znowu spróbowała wyrazić swoje zdanie. Byli w Snowdonii, gdzie po niebie latały wielkie bestie, a oni musieli dodatkowo uporać się z lichami, które na ludziach zwyczajnie żerowały. Od momentu kiedy na jego warcie Mona straciła rękę, a pracy i rezerwacie Leviathan był zwyczajnie trzy razy bardziej uważny niż wcześniej. A przez to też sztywny i mało skory do rozluźniania się, szczególnie przy niej i dzisiejszego dnia, bo wbrew pozorom nie chciał, żeby coś się jej przy nim stało. Chciał mieć sprawę lich z głowy, ale czuł też, że gdyby nie pojawił się razem z nią tutaj, to sama spróbowałaby wszystko zrobić. W tym niedorozwiniętym ciele i ze swoim równie zacofanym w tym momencie mózgiem, który najwyraźniej nie pozwalał jej dopatrywać się skąd mogło nadejść niebezpieczeństwo.
Nie był pewien, czy woli zakląć w głos czy może już mu całkowicie słów brakowało i miał siłę tylko na jakieś zmęczone westchnięcie, kiedy nie oglądając się na nic, Faye ruszyła prosto w las. Obejrzał się za nią, akurat jak właziła między drzewa i przez chwilę, odrobinkę zbyt długą, miał ochotę zostawić ją. To było jej zdanie i jej praca. Ale jakieś resztki poczucia winy skutecznie podgryzały go, na tyle by wreszcie ruszył za nią, trzymając się jednak parę metrów z tyłu.
percepcja na paczenie
- Mam zacząć skakać? Klaskać czy może pisnąć z zachwytu? A może salto zrobić na samym środku tego piachu? Nie wiem z czym najczęściej pracujesz, ale w moim rezerwacie chwila nieuwagi w najlepszym razie kończy się na przykład straconą ręką - rzucił, jakby z naganą, kiedy znowu spróbowała wyrazić swoje zdanie. Byli w Snowdonii, gdzie po niebie latały wielkie bestie, a oni musieli dodatkowo uporać się z lichami, które na ludziach zwyczajnie żerowały. Od momentu kiedy na jego warcie Mona straciła rękę, a pracy i rezerwacie Leviathan był zwyczajnie trzy razy bardziej uważny niż wcześniej. A przez to też sztywny i mało skory do rozluźniania się, szczególnie przy niej i dzisiejszego dnia, bo wbrew pozorom nie chciał, żeby coś się jej przy nim stało. Chciał mieć sprawę lich z głowy, ale czuł też, że gdyby nie pojawił się razem z nią tutaj, to sama spróbowałaby wszystko zrobić. W tym niedorozwiniętym ciele i ze swoim równie zacofanym w tym momencie mózgiem, który najwyraźniej nie pozwalał jej dopatrywać się skąd mogło nadejść niebezpieczeństwo.
Nie był pewien, czy woli zakląć w głos czy może już mu całkowicie słów brakowało i miał siłę tylko na jakieś zmęczone westchnięcie, kiedy nie oglądając się na nic, Faye ruszyła prosto w las. Obejrzał się za nią, akurat jak właziła między drzewa i przez chwilę, odrobinkę zbyt długą, miał ochotę zostawić ją. To było jej zdanie i jej praca. Ale jakieś resztki poczucia winy skutecznie podgryzały go, na tyle by wreszcie ruszył za nią, trzymając się jednak parę metrów z tyłu.
percepcja na paczenie
Rzut N 1d100 - 70
Sukces!
Sukces!
Rzut N 1d100 - 32
Akcja nieudana
Akcja nieudana