12.03.2025, 21:30 ✶
Ach, kuzyn Mony. Stary dobry Leviathan. Icarus pamiętał, jak tamten był prefektem. Rowle zawsze patrzył na niego tak, że Prewett chciał schować się gdzieś pod ziemią i nie wychodzić... właściwie nigdy. Z tego powodu Ari za nim specjalnie nie przepadał. Wolał jednak o tym nie mówić, gdy Mona była w stanie skołowania. Ani w ogóle. Denerwowanie smoczej familii nie było dobrym pomysłem, nawet jak miało się całe zaplecze Prewettowskiej mafii.
— A co z tą chorobą, przez którą wyrastają smocze łuski? Może przenosi się przez smoczą ślinę czy coś? — nie znał się na tym, ale i tak uznał, że się wypowie, jak to miał w zwyczaju. — W każdym razie, Basil zna się na tych wszystkich sprawach. Jak wróci będzie trzeba mu powiedzieć, że się uderzyłaś w głowę. Lepiej, żeby zbadał cię po fakcie niż wcale. Jeśli się wstydzisz, mogę cię do niego umówić. Załatwię ci termin, kiedy tylko chcesz. Wiesz... po znajomości. Jak to mówią: dobrze jest znać jakiegoś Prewetta.
Właściwie to nikt tak nie mówił. Wiele osób raczej żałowało znajomości z jego rodziną. Długi, uzależnienie od hazardu, niebezpieczeństwo znalezienia się w sytuacji, gdzie ma się Ministerstwo na karku... takie były konsekwencje. Ariemu średnio się to podobało. Czasami myślał o tym, że wolałby mieć zwyczajną rodzinę. Ojciec ciągał go po wyścigach i zakładach bukmacherskich, pokazywał mu tajniki gangsterskiego życia, a Icarus korzystał potem z tych umiejętności. Nie znaczyło to, że chciał tak żyć. Marzył o tym, żeby uważać się za dobrego człowieka. Tyle, że nie wiedział, czy mógł tak o sobie mówić... jako Prewett.
— A co z tą chorobą, przez którą wyrastają smocze łuski? Może przenosi się przez smoczą ślinę czy coś? — nie znał się na tym, ale i tak uznał, że się wypowie, jak to miał w zwyczaju. — W każdym razie, Basil zna się na tych wszystkich sprawach. Jak wróci będzie trzeba mu powiedzieć, że się uderzyłaś w głowę. Lepiej, żeby zbadał cię po fakcie niż wcale. Jeśli się wstydzisz, mogę cię do niego umówić. Załatwię ci termin, kiedy tylko chcesz. Wiesz... po znajomości. Jak to mówią: dobrze jest znać jakiegoś Prewetta.
Właściwie to nikt tak nie mówił. Wiele osób raczej żałowało znajomości z jego rodziną. Długi, uzależnienie od hazardu, niebezpieczeństwo znalezienia się w sytuacji, gdzie ma się Ministerstwo na karku... takie były konsekwencje. Ariemu średnio się to podobało. Czasami myślał o tym, że wolałby mieć zwyczajną rodzinę. Ojciec ciągał go po wyścigach i zakładach bukmacherskich, pokazywał mu tajniki gangsterskiego życia, a Icarus korzystał potem z tych umiejętności. Nie znaczyło to, że chciał tak żyć. Marzył o tym, żeby uważać się za dobrego człowieka. Tyle, że nie wiedział, czy mógł tak o sobie mówić... jako Prewett.