12.03.2025, 23:48 ✶
Isaac zaciągnął się papierosem i powoli wypuścił dym, układając myśli.
-Gdzie się szlajałem? Po szkole wyjechałem do rodziców, do Norwegii, żeby pracować z nimi na wykopaliskach. Miałem wtedy w głowie romantyczne wyobrażenia o wielkich odkryciach, ale okazało się, że bycie młodym, ambitnym historykiem to głównie segregowanie dokumentów i parzenie kawy starszym badaczom.- Zaśmiał się cicho, nie czując już goryczy, a raczej pewnego rodzaju sentyment.- Po pół roku stwierdziłem, że jeśli mam kiedykolwiek coś osiągnąć, to muszę iść własną drogą.- Oparł się wygodniej o oparcie krzesła, zerkając na Faye, która nadal wertowała menu, wyglądając, jakby wybierała swój los na najbliższe godziny.
Westchnął i uśmiechnął się do siebie, jakby wracał myślami do tamtych czasów. W tamtym okresie wydawało mu się, że rodzice w końcu pozwolą mu być częścią ich świata. Szybko się przekonał, że matka miała inne plany, a ojciec… ojciec już wtedy był nieobecny.
-Potem przeniosłem się do Irlandii. Kursy z historii magii. Trochę nauki, trochę pubów, sporo czasu w bibliotekach. Byłem dobry w tym, co robiłem, więc szybko wciągnąłem się w badania. Wtedy zaczęły się podróże - na początku z ciekawości, potem już zawodowo. Długo mieszkałem w Polsce. Szkoda, że się minęliśmy.- Spojrzał na dziewczynę uważniej.-Napisałem tam książkę. O przenikaniu się kultur mugolskiej i magicznej. Polska mnie kupiła. Szczerze? Bardzo pokochałem ten kraj.- Jego głos zabrzmiał cieplej, bardziej emocjonalnie.-Polska ma w sobie coś, czego nie da się podrobić. Historia wpleciona w każdy bruk, w każdą ścianę kamienic, w każdy pomnik. Ludzie pełni skrajności - zamknięci i gościnni jednocześnie. Magia, która na przestrzeni wieków w spokoju współistniała obok świata mugolskiego, to coś, co bardzo mnie fascynuje. A potem wciągnęła mnie historia II wojny światowej. Byłem w krajach, które dotknął Holokaust. Studiowałem dokumenty, odwiedzałem miejsca, w których historia nadal była żywa. Wiesz, niektóre rzeczy, które tam zobaczyłem… Nie da się ich odwidzieć.- Nie dokończył zdania, po prostu potrząsnął głową i zaciągnął się papierosem. Czuł, jak atmosfera ich rozmowy powoli gęstnieje, jak znów skręcają w rejony, które nie sprzyjały lekkim, barowym pogawędkom. Uśmiechnął się przepraszająco.
-A wróciłem, bo słyszałem, że w Wielkiej Brytanii nie dzieje się najlepiej.- Westchnął i uniósł brew.-No i proszę, znów wróciliśmy na polityczne tematy. Przepraszam.- Oparł łokcie na stole, po czym uśmiechnął się z rozbawieniem.
-Miłość nie miała z tym nic wspólnego, chyba że chodzi o miłość do ojczyzny. A dlaczego Włochy były dla ciebie traumatyczne?- Zanim zdążył otrzymać odpowiedź, obok ich stolika pojawiła się wysoka, dobrze zbudowana kobieta o kruczoczarnych włosach, ubrana w cekinową, różową suknię. Pióra przy dekolcie drżały delikatnie przy każdym jej ruchu, a gdy się pochyliła, jej męski, niemal dudniący głos zabrzmiał w powietrzu.
-No dobra, księżniczki, co wam podać?
Faye szybko mogła dostrzec że wszystkie kelnerki były wystylizowane w podobny sposób - bujne peruki, intensywne makijaże i dopasowane suknie, podkreślające ich sylwetki. Wszystko wskazywało na to, że byli to mężczyźni przebrani za kobiety!
Goście siedzący przy stolikach w większości wyglądali na pary tej samej płci. Niektórzy prowadzili ciche rozmowy, pochylając się ku sobie z uśmiechem, inni śmiali się głośno, stukając się kieliszkami. Kilka osób trzymało się za ręce, a w powietrzu unosiła się atmosfera swobody i beztroski, której trudno było zaznać w innych miejscach Londynu. Było w tym miejscu coś niemal konspiracyjnego, jakby istniało poza granicami zwykłego świata, ale zarazem nie było ani trochę magiczne.
-Gdzie się szlajałem? Po szkole wyjechałem do rodziców, do Norwegii, żeby pracować z nimi na wykopaliskach. Miałem wtedy w głowie romantyczne wyobrażenia o wielkich odkryciach, ale okazało się, że bycie młodym, ambitnym historykiem to głównie segregowanie dokumentów i parzenie kawy starszym badaczom.- Zaśmiał się cicho, nie czując już goryczy, a raczej pewnego rodzaju sentyment.- Po pół roku stwierdziłem, że jeśli mam kiedykolwiek coś osiągnąć, to muszę iść własną drogą.- Oparł się wygodniej o oparcie krzesła, zerkając na Faye, która nadal wertowała menu, wyglądając, jakby wybierała swój los na najbliższe godziny.
Westchnął i uśmiechnął się do siebie, jakby wracał myślami do tamtych czasów. W tamtym okresie wydawało mu się, że rodzice w końcu pozwolą mu być częścią ich świata. Szybko się przekonał, że matka miała inne plany, a ojciec… ojciec już wtedy był nieobecny.
-Potem przeniosłem się do Irlandii. Kursy z historii magii. Trochę nauki, trochę pubów, sporo czasu w bibliotekach. Byłem dobry w tym, co robiłem, więc szybko wciągnąłem się w badania. Wtedy zaczęły się podróże - na początku z ciekawości, potem już zawodowo. Długo mieszkałem w Polsce. Szkoda, że się minęliśmy.- Spojrzał na dziewczynę uważniej.-Napisałem tam książkę. O przenikaniu się kultur mugolskiej i magicznej. Polska mnie kupiła. Szczerze? Bardzo pokochałem ten kraj.- Jego głos zabrzmiał cieplej, bardziej emocjonalnie.-Polska ma w sobie coś, czego nie da się podrobić. Historia wpleciona w każdy bruk, w każdą ścianę kamienic, w każdy pomnik. Ludzie pełni skrajności - zamknięci i gościnni jednocześnie. Magia, która na przestrzeni wieków w spokoju współistniała obok świata mugolskiego, to coś, co bardzo mnie fascynuje. A potem wciągnęła mnie historia II wojny światowej. Byłem w krajach, które dotknął Holokaust. Studiowałem dokumenty, odwiedzałem miejsca, w których historia nadal była żywa. Wiesz, niektóre rzeczy, które tam zobaczyłem… Nie da się ich odwidzieć.- Nie dokończył zdania, po prostu potrząsnął głową i zaciągnął się papierosem. Czuł, jak atmosfera ich rozmowy powoli gęstnieje, jak znów skręcają w rejony, które nie sprzyjały lekkim, barowym pogawędkom. Uśmiechnął się przepraszająco.
-A wróciłem, bo słyszałem, że w Wielkiej Brytanii nie dzieje się najlepiej.- Westchnął i uniósł brew.-No i proszę, znów wróciliśmy na polityczne tematy. Przepraszam.- Oparł łokcie na stole, po czym uśmiechnął się z rozbawieniem.
-Miłość nie miała z tym nic wspólnego, chyba że chodzi o miłość do ojczyzny. A dlaczego Włochy były dla ciebie traumatyczne?- Zanim zdążył otrzymać odpowiedź, obok ich stolika pojawiła się wysoka, dobrze zbudowana kobieta o kruczoczarnych włosach, ubrana w cekinową, różową suknię. Pióra przy dekolcie drżały delikatnie przy każdym jej ruchu, a gdy się pochyliła, jej męski, niemal dudniący głos zabrzmiał w powietrzu.
-No dobra, księżniczki, co wam podać?
Faye szybko mogła dostrzec że wszystkie kelnerki były wystylizowane w podobny sposób - bujne peruki, intensywne makijaże i dopasowane suknie, podkreślające ich sylwetki. Wszystko wskazywało na to, że byli to mężczyźni przebrani za kobiety!
Goście siedzący przy stolikach w większości wyglądali na pary tej samej płci. Niektórzy prowadzili ciche rozmowy, pochylając się ku sobie z uśmiechem, inni śmiali się głośno, stukając się kieliszkami. Kilka osób trzymało się za ręce, a w powietrzu unosiła się atmosfera swobody i beztroski, której trudno było zaznać w innych miejscach Londynu. Było w tym miejscu coś niemal konspiracyjnego, jakby istniało poza granicami zwykłego świata, ale zarazem nie było ani trochę magiczne.