Drogi świecie,
Czy życie musi być takie niesprawiedliwe? Jestem dzisiaj tak zła, że mam ochotę coś wysadzić. Rozsadzić. Wybuchnąć po prostu.
Głupota ludzka nie zna granic. Siedzę sobie spokojnie w sklepie, aż tu nagle wbija taka typowa Goergina, która wymaga ode mnie tego, aby produkty sprzedawane w tym sklepie były tańsze. Rozumiesz? Ona chce, żeby było taniej, bo jej ciocia Lotta sprzedaje o połowę taniej. Tyle, że ten sklep nie jest cioci Lotty, a mojego szefa i to nie ja ustalam ceny, halo!?
Jak jej powiedziałam, że nie ja ustalam ceny to fuknęła, zwyzywała mnie i sobie poszła. Rozumiesz? Powiedziała mi, że jestem kotłem wrzącego gówna smoka. No kurde.
Miałam mieć dobry dzień, mama zrobiła naleśniki. Lubię naleśniki, a taka Goergina sobie przychodzi i mi go psuje.
Dzisiaj w ogóle było pełno dziwnych i roszczeniowych osób. Później przyszedł stary dziad i chciał kupić coś na czyraki, ale poinformowałam go, że dopiero jutro po dwunastej będzie coś na czyraki, ponieważ skończyły się składniki na maść. I znowu zostałam zwyzywana od najgorszych, bo jak ja mogę tego nie mieć dzisiaj jak on dzisiaj tu po to przyszedł.
Czuję się jak zdeptany, stary dywan zostawiony na śmietniku. Jest mi smutno. Przykro. I jestem zła.
Od tak dawna nie czułam się dobrze. Ostatnio nawet nie widuję się ze swoimi przyjaciółmi, ponieważ każdy jest zajęty i ja w sumie też. Nie mam komu o tym wszystkim opowiedzieć, a rodzice i tak nie zrozumieją. Dobrze, że chociaż mam ciebie świecie. Z tobą wszystko jest takie proste.
List został dostarczony przez nieogarniętą sowę. Na kopercie nie było adresu, ale za to był wielki napis: ZŁOŚĆ.