• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 … 11 Dalej »
[08.09.1972] Maybe I just wanna be yours | Geraldine & Ambroise

[08.09.1972] Maybe I just wanna be yours | Geraldine & Ambroise
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#7
14.03.2025, 09:53  ✶  

- Najwidoczniej jeszcze potrafię Cię zaskoczyć. - Chyba wolałaby nie dyskutować na temat swoich standardów, albo ich braku, chociaż z tą drugą wersją pewnie by dyskutowała. Miała pewne założenia, dosyć mocno wpojone, potrafiła ocenić co jej służyło i zdecydowanie wiedziała, co powinna zrobić, aby dostać to na czym faktycznie jej zależało. Jak się na coś uparła, to nie było zmiłuj. Na szczęście tym razem nie odpuściła tak łatwo, chociaż przez ten tydzień który razem spędzili miała ku temu wiele okazji, może nawet zbyt wiele. Najwyraźniej jej samozaparcie jeśli o to chodzi było jeszcze bardziej silne niż zazwyczaj. Była zadowolona, poczuła jakby osiągnęła małe zwycięstwo. To nie była tylko jej zasługa, chociaż trochę, ona starała się w końcu przez ten tydzień udowodnić mu, że tak właśnie powinno być, że właśnie w tym kierunku wypadało zmierzać, że tylko wtedy będą w stanie osiągnąć szczęście. Jasne, na pewno nie będzie to łatwe zważając na to, co działo się wokół nich, ale czy powinni się tym przejmować? Osobno też musieli żyć w tym świecie, dużo łatwiej było obrać wspólną drogę, bez względu na to, co wydarzy się jutro.

Czy ten rok, półtora roku coś zmieniał? Na pewno. Szczególnie, że żyła wtedy w swojej dziwnej bańce, w której wydawało jej się, że tylko ona cierpi. Na szczęście dzięki wizycie w jaskini demona dostali kolejną szansę, zabawne, że coś co z początku miało wyłącznie tylko spierdolić jej życie okazało się dać jej nowy początek. W końcu nie miała pewności, że uda im się wydostać z tej groty, że faktycznie to przeżyją, a dzięki temu trafili razem do Piaskownicy. Przypomnieli sobie o tym, co faktycznie ich łączyło, chociaż czy właściwie kiedykolwiek o tym zapomnieli. Nie wydawało jej się, o czymś takim nie dało się zapomnieć, zniknął dystans między nimi i wróciło to, co przychodziło im całkiem naturalnie. Nie było to niczym dziwnym, nie przy tej więzi, która ich łączyła. Dostali czas na wyjaśnienia, na odnalezienie się jakoś w tej sytuacji, może jeszcze nie wyjaśnili sobie wszystkiego, jednak był to całkiem spory krok, aby stworzyć nową rzeczywistość, ponownie mieli się w niej odnaleźć razem.

- Tym razem zgodni, w ten dobry sposób. - W przeciągu ostatnich dni byli ze sobą przecież zgodni bardzo wiele razy, nawet w najbardziej absurdalnych sytuacjach, w których nie miało to żadnego sensu. Było to chyba jedno z ich ulubionych słów, którym potrafili doprowadzać siebie nawzajem do szału. Miała świadomość, jak ono na nich działało, tym razem wzbudzało jednak tylko i wyłącznie te odpowiednie uczucia. W końcu dotarli do konsensusu, w końcu wybrali właściwą drogę. Trochę to trwało, kosztowało ich sporo, ale chyba było warto krążyć wokół siebie przez ten czas. Zwłaszcza, że udało jej się osiągnąć założony cel.

Nie miała pojęcia, jak będzie wyglądało to, co aktualnie próbowali stworzyć, jednak to nie był czas na zastanawianie się, na pewno miała zamiar trochę zmienić swoje podejście. Przez ten czas gdy byli razem pozwalała na to, żeby trzymał ją z daleka od tych najbardziej niebezpiecznych spraw, tym razem nie miała zamiaru na to pozwolić. Nie, kiedy wiedziała, że to właśnie przez nie mogliby ponownie stracić to, co mieli. Nie, gdy znała powód. Nie uważała się też za słabą, wręcz przeciwnie, wydawało jej się, że będzie mogła pomóc Ambroisowi jakoś powoli odsunąć się od tych nie do końca wygodnych interesów. Oczywiście nie zamierzała naciskać, praca, jak praca, samej zdarzało jej się angażować w raczej wątpliwe moralnie sprawy, rozumiała to, że czasem tak trzeba. Miała zamiar jednak to zrobić w momencie, w którym miałoby to ponownie wpłynąć na to, co ich łączyło, tutaj nie zamierzała brać jeńców, bo już raz wszystko przez to straciła. Nie chciała przeżywać tego ponownie. Będą musieli porozmawiać o zaufaniu i szczerości, ale nie teraz, to powinno zdarzyć się kiedy będą mniej wymęczeni.

Nie potrafili trzymać się z dala od siebie. Jasne, udawało im się to przez te półtora roku, gorzej kiedy ponownie na stałe pojawili się w swoim życiu. Wszystko wróciło, nie miało być inaczej. Szczególnie, gdy okazało się, że to, co zakładała było zupełnie błędne. Jej narracja była całkiem wygodna do tego, aby trzymać się z daleka. Musiała jakoś to sobie tłumaczyć, kiedy jednak dowiedziała się jak to wyglądało naprawdę? Nie mogła pozwolić na to, aby to dalej sobie robili. To nie powinno mieć miejsca, od samego początku. Nie powinien brać na siebie tej całej odpowiedzialności. Rozumiała, że chciał dobrze, że próbował ją chronić, ale wcale tego nie potrzebowała. Zresztą i bez niego potrafiła ściągać na siebie kłopoty, więc tak naprawdę, czy miało to jakieś znaczenie. Było tylko gorzej, bo nie umiała zapanować nad swoimi nie do końca racjonalnymi decyzjami. Była jeszcze gorszą wersją siebie.

Nie miała więc żadnego problemu z tym, aby określić, czego chciała. Brakowało jej życia, które razem mieli. Nie chciała dłużej udawać, że podobało jej się to, co się z nią stało w przeciągu tego półtora roku. Powrót do tego kim była wcześniej, zwłaszcza, że wiedziała o tym, że może być dużo lepiej.

Wiedziała, że ta walka miała sens. Szczególnie, kiedy dowiedziała się o tym, że jego uczucia wcale się nie zmieniły, że nadal była dla niego ważna. Prędzej, czy później musiało jej się udać osiągnąć cel, w tym przypadku potrafiła być cierpliwa mimo tego, że padło między nimi wiele gorzkich słów, których żałowała, chociaż czy między nimi właśnie one nie doprowadziły ich do tego momentu? Może to było im potrzebne do tego, żeby ponownie wejść w tę relację. Nie było to istotne, ważne, że w końcu dotarło do nich, co było właściwe.

Skoro już ustalili wspólną wersję, wspólną perspektywę, to mogli pozwolić sobie na to czego unikali. Przynajmniej ostatniego dnia, poranka, gdy starali się trzymać na dystans, przynajmniej ten fizyczny, co też nie było dla nich zupełnie naturalne. Nie działo się to bez powodu, wiedziała, że wystarczyłby jeden gest, dotyk, aby znowu zaczęli się miotać, teraz jednak nie musieli się tym przejmować, bo w końcu doszli do tego, że nic innego im nie służyło, że to była dla nich jedyna droga.

Dawno ich tutaj nie było, w ten sposób. Półtora roku, może i dwa? W końcu ostatnie wspólne chwile spędzili w Piaskownicy, nie w mieszkaniu przy Horyzontalnej. To jednak też był jego dom, zawsze miał być, nie bez powodu nadal trzymała te wszystkie jego pierdoły, w głębi duszy wierzyła, że kiedyś do niej wróci.

Nie było się co dziwić, że brakowało im teraz cierpliwości o czym świadczyły te żarliwe pocałunki, czy jej dość stanowcze obranie drogi ku łóżku. Trzymali się na dystans wystarczająco długo. Wreszcie padli na pościel, nie przestawała go całować, mimo zmęczenia, którego nie dało się odczuć. Na pewno znajdą jeszcze czas na odpoczynek, przecież nigdzie się nie spieszyli.

Ubrania, które na sobie mieli zaczęły jej przeszkadzać, wypadałoby się ich pozbyć, aby znowu mogli stać się jednością, przypieczętować to, co padło między nimi. Yaxleyówna znajdowała się nad Roisem, czuła jego dłonie pod swoją koszulą, przesuwające się powoli po jej plecach, oderwała w końcu swoje usta od jego, aby spojrzeć mu w oczy, była ciekawa, co w nich dostrzeże.

Nie zamierzała jednak dłużej zwlekać, zamiast tego jej dłonie znalazły się na jego klatce piersiowej, palce całkiem szybko radziły sobie z guzikami jego koszuli, każdy po kolei od góry do dołu, aż w końcu rozpięła ostatni, by mogli się jej z niego pozbyć. Nie była w tym szczególnie cierpliwa, ale robiła to całkiem zgrabnie.

W końcu mogła poczuć pod opuszkami palców, ciepło jego skóry, i to było w tej chwili najbardziej istotne.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ambroise Greengrass-Yaxley (15031), Geraldine Greengrass-Yaxley (11643)




Wiadomości w tym wątku
[08.09.1972] Maybe I just wanna be yours | Geraldine & Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 12.03.2025, 01:17
RE: [08.09.1972] Maybe I just wanna be yours | Geraldine & Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 12.03.2025, 04:17
RE: [08.09.1972] Maybe I just wanna be yours | Geraldine & Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 12.03.2025, 15:28
RE: [08.09.1972] Maybe I just wanna be yours | Geraldine & Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 12.03.2025, 18:31
RE: [08.09.1972] Maybe I just wanna be yours | Geraldine & Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 13.03.2025, 00:35
RE: [08.09.1972] Maybe I just wanna be yours | Geraldine & Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 13.03.2025, 03:43
RE: [08.09.1972] Maybe I just wanna be yours | Geraldine & Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 14.03.2025, 09:53
RE: [08.09.1972] Maybe I just wanna be yours | Geraldine & Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 14.03.2025, 14:13
RE: [08.09.1972] Maybe I just wanna be yours | Geraldine & Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 14.03.2025, 23:07
RE: [08.09.1972] Maybe I just wanna be yours | Geraldine & Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 15.03.2025, 00:56
RE: [08.09.1972] Maybe I just wanna be yours | Geraldine & Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 16.03.2025, 01:28
RE: [08.09.1972] Maybe I just wanna be yours | Geraldine & Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 16.03.2025, 04:14
RE: [08.09.1972] Maybe I just wanna be yours | Geraldine & Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 16.03.2025, 12:04
RE: [08.09.1972] Maybe I just wanna be yours | Geraldine & Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 16.03.2025, 22:50
RE: [08.09.1972] Maybe I just wanna be yours | Geraldine & Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 17.03.2025, 00:02
RE: [08.09.1972] Maybe I just wanna be yours | Geraldine & Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 17.03.2025, 03:55
RE: [08.09.1972] Maybe I just wanna be yours | Geraldine & Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 17.03.2025, 22:52
RE: [08.09.1972] Maybe I just wanna be yours | Geraldine & Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 18.03.2025, 05:27
RE: [08.09.1972] Maybe I just wanna be yours | Geraldine & Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 18.03.2025, 14:51
RE: [08.09.1972] Maybe I just wanna be yours | Geraldine & Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 18.03.2025, 18:19
RE: [08.09.1972] Maybe I just wanna be yours | Geraldine & Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 19.03.2025, 00:57

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa