15.03.2025, 02:30 ✶
Ostatnie lata jej nie oszczędzały. Przeprowadzka do Londynu miała być po trochę nowym początkiem szczęśliwego życia, a okazała się początkiem dwóch lat, podczas których życie postanowiło z nią nie współgrać i wywalić jej wszystkie plany do góry nogami. Śmierć męża jak i najstarszego brata odbiły się na niej i uśmiechała się zdecydowanie rzadziej niż wcześniej. Niewielkie grono bliższych znajomych przebywających w Londynie nie było wystarczające, by nie odczuwać również co jakiś czas samotności, a powrotu na stałe do Kairu próbowała unikać jak ognia, wiedząc, że musiałaby wtedy dokonać kilku dosyć niewygodnych dla niej wyborów. Nic więc dziwnego, że kiedy dotarł do niej list od Isaaca, że jest w Londynie w tym samym czasie, w którym i ona była na miejscu, dosyć szybko zgodziła się na spotkanie ze starym przyjacielem. Paryż, w którym się poznali i zwiedzanie katakumb były dla niej wtedy całkiem przyjemną przygodą w dobrym towarzystwie osoby, która miała ten sam talent widmowidzenia, co ona. Dogadywali się świetnie, tym bardziej nie musząc zbytnio kryć, że czasami widzą po prostu troszkę więcej niż inni, a i sama skorzystała, uzupełniając trochę swoją wiedzę historyczną. Paryż w towarzystwie Isaaca stał się idealną odskocznią od Kairu, a jego osobowość łatwo skłoniła ją do późniejszego utrzymania kontaktu z mężczyzną poprzez wysyłanie sobie listów.
Do biblioteki Parkinsonów weszła swobodnie. W końcu bywała tu dosyć często. Wcześniej, zaglądała tu kiedy tylko była w Londynie, a odkąd opuściła Kair, zaglądała tu całkiem regularnie, chociażby przez wzgląd na ogromne zasoby biblioteczne. Ubrana była w błękitną sukienkę z rękawem 3/4, do góry dopasowaną do jej ciała, a od pasa rozkloszowaną. Na szyi miała srebrny łańcuszek z zawieszką w stylu art déco. Pomimo śmierci męża, dalej nosiła również obrączkę. Po części z przyzwyczajenia, a po części przez samo to, że bez niej czuła się po prostu dziwnie nieswojo. Przeszkadzał jej brak obrączki na palcu, więc nie przejmując się otoczeniem, najzwyczajniej w świecie, dalej ją nosiła.
— A ty wciąż wydajesz się być w stanie przeciągnąć na swoją stronę nawet rogogona. — Rzuciła żartobliwie, posyłając mu szczery uśmiech i wiedząc, że raczej nie pchałby się smokowi pod łapy próbując na nim swojego uroku osobistego. A z pewnością nie rogogonowi węgierskiemu słynnemu ze swojej agresji. Nie zmieniało to jednak faktu, że całkiem sprawnie potrafił przekonywać do siebie innych.
— Też się cieszę, że Cię widzę. Trochę nam zeszło, żeby znowu zabawić w tym samym mieście, w tym samym czasie. — Mieli w końcu wybitny talent do mijania się, albo braku czasu, by akurat się spotkać, więc skoro nadarzyła się okazja, ciężko było jej nie wykorzystać. Tym bardziej, kiedy na horyzoncie miała wyjazd do Kairu na kilka dni.
Do biblioteki Parkinsonów weszła swobodnie. W końcu bywała tu dosyć często. Wcześniej, zaglądała tu kiedy tylko była w Londynie, a odkąd opuściła Kair, zaglądała tu całkiem regularnie, chociażby przez wzgląd na ogromne zasoby biblioteczne. Ubrana była w błękitną sukienkę z rękawem 3/4, do góry dopasowaną do jej ciała, a od pasa rozkloszowaną. Na szyi miała srebrny łańcuszek z zawieszką w stylu art déco. Pomimo śmierci męża, dalej nosiła również obrączkę. Po części z przyzwyczajenia, a po części przez samo to, że bez niej czuła się po prostu dziwnie nieswojo. Przeszkadzał jej brak obrączki na palcu, więc nie przejmując się otoczeniem, najzwyczajniej w świecie, dalej ją nosiła.
— A ty wciąż wydajesz się być w stanie przeciągnąć na swoją stronę nawet rogogona. — Rzuciła żartobliwie, posyłając mu szczery uśmiech i wiedząc, że raczej nie pchałby się smokowi pod łapy próbując na nim swojego uroku osobistego. A z pewnością nie rogogonowi węgierskiemu słynnemu ze swojej agresji. Nie zmieniało to jednak faktu, że całkiem sprawnie potrafił przekonywać do siebie innych.
— Też się cieszę, że Cię widzę. Trochę nam zeszło, żeby znowu zabawić w tym samym mieście, w tym samym czasie. — Mieli w końcu wybitny talent do mijania się, albo braku czasu, by akurat się spotkać, więc skoro nadarzyła się okazja, ciężko było jej nie wykorzystać. Tym bardziej, kiedy na horyzoncie miała wyjazd do Kairu na kilka dni.