02.02.2023, 23:00 ✶
W innej sytuacji byłby skłonny żartować ale sprawa była zbyt świeża. Przypomniało mu się, że złożył kilka obietnic dotyczących nie szlajania się w podejrzanych miejscach. Gdyby się w ogóle zorientował, że zmierza do zaułka to byłaby już połowa sukcesu. Szedł zwyczajnie do domu, ot, cała filozofia. Uśmiechnął się słabo gdy go dźgnęła.
- Wracam z kasyna. W ciągu dnia jestem tak zajęty, że tylko wieczorami i nocą mogę się rozerwać. - oczywiście zajęcie dotyczyło unikania słońca bo jednak nie uśmiechało mu się spalanie na popiół. Starał się go unikać na tyle aby móc jednak spędzić dzień jakoś barwnie i w towarzystwie a nie nudzić się w zamkniętym pokoju/piwnicy Willa.
- Jeśli się jeszcze spotkamy to przyniosę ci mapę Londynu i oznaczę specjalnie dla ciebie alternatywne skróty prowadzące do twojego domu, gdzie nie powinno nic chcieć cię po drodze zaczepić. I o ile zdradzisz okolice zamieszkania ale nie teraz bo jeszcze znów nazwiesz mnie "złym".- rozgadał się ale podszyte było to nerwami związanymi z wejściem pomiędzy ciasne budynki. Nigdy w życiu nie przypuszczał, że mógłby mieć tego typu myśli podczas wyprowadzania jakiejś dziewczyny z uliczki. Powinien unikać takich sytuacji, zdecydowanie wyjdzie mu to na zdrowie.
Przejście było dla niego męczarnią. Żałował, że szedł za jej plecami. Próbował zwolnić kroku aby zwiększyć między nimi dystans lecz nie potrafił. Nogi prowadziły go w bliskiej odległości, nie pozwalały się oddalić od potencjalnego źródła krwi. Przesunął białymi dłońmi po zimnej ścianie kamienicy i próbował się tym ocucić. Dopiero wyjście z zaułka pozwoliło mu wyrwać się z okowów nieprzyjemnych chęci.
- Chyba mam jej jakieś początki.- zgodził się i na klaustrofobię skoro pasowała. Nie może jej powiedzieć, że bardziej chodziło mu o chęci zatrzymania jej w tym zaułku ku uciesze kubków smakowych.
- Kto wie, może wyzionąłem?- zażartował ale czuł, że wyszło mu to dosyć słabo. Wyprostował ramiona, przeciągnął się i udał, że ziewa. Nie musiał ziewać ani wzdychać ale pielęgnował to w sobie żeby mieć te normalne nawyki. Wiedział już, że wampiry miały przechlapane w świecie czarodziejów i lepiej się nie wychylać.
- Pomijając fakt, że twoja aparycja przeczy jakiejkolwiek agresji… śmiem przypuszczać, że przez to, że byłaś zbyt skołowana i zdezorientowana na stanowisko tej groźnej.- uśmiechnął się półgębkiem i szedł obok niej, zachowując przy tym dystans półtora metra. Mieli przed sobą długą szeroką ulicę, w większości już opustoszałą. Nie musieli się spieszyć a on chętnie nie wróci do domu na noc. Rozłożył ręce na boki, jakby miał latać samolotem i szedł po krawężniku, krok za krokiem. Uliczka była mile dla oka oświetlona.
- Jeśli złoczyńcy mieliby być tacy ładni jak ty to ja chętnie dołączę się do tych "złych".- zerknął na nią z ukosa i wyszczerzył zęby. Czuł się wyśmienicie kiedy już znaleźli się poza zaułkiem. Wszystkie myśli zatopienia w niej zębów przeminęły ale zapewne wrócą gdy będzie chciał odpocząć w spokojnym miejscu.
- Wracam z kasyna. W ciągu dnia jestem tak zajęty, że tylko wieczorami i nocą mogę się rozerwać. - oczywiście zajęcie dotyczyło unikania słońca bo jednak nie uśmiechało mu się spalanie na popiół. Starał się go unikać na tyle aby móc jednak spędzić dzień jakoś barwnie i w towarzystwie a nie nudzić się w zamkniętym pokoju/piwnicy Willa.
- Jeśli się jeszcze spotkamy to przyniosę ci mapę Londynu i oznaczę specjalnie dla ciebie alternatywne skróty prowadzące do twojego domu, gdzie nie powinno nic chcieć cię po drodze zaczepić. I o ile zdradzisz okolice zamieszkania ale nie teraz bo jeszcze znów nazwiesz mnie "złym".- rozgadał się ale podszyte było to nerwami związanymi z wejściem pomiędzy ciasne budynki. Nigdy w życiu nie przypuszczał, że mógłby mieć tego typu myśli podczas wyprowadzania jakiejś dziewczyny z uliczki. Powinien unikać takich sytuacji, zdecydowanie wyjdzie mu to na zdrowie.
Przejście było dla niego męczarnią. Żałował, że szedł za jej plecami. Próbował zwolnić kroku aby zwiększyć między nimi dystans lecz nie potrafił. Nogi prowadziły go w bliskiej odległości, nie pozwalały się oddalić od potencjalnego źródła krwi. Przesunął białymi dłońmi po zimnej ścianie kamienicy i próbował się tym ocucić. Dopiero wyjście z zaułka pozwoliło mu wyrwać się z okowów nieprzyjemnych chęci.
- Chyba mam jej jakieś początki.- zgodził się i na klaustrofobię skoro pasowała. Nie może jej powiedzieć, że bardziej chodziło mu o chęci zatrzymania jej w tym zaułku ku uciesze kubków smakowych.
- Kto wie, może wyzionąłem?- zażartował ale czuł, że wyszło mu to dosyć słabo. Wyprostował ramiona, przeciągnął się i udał, że ziewa. Nie musiał ziewać ani wzdychać ale pielęgnował to w sobie żeby mieć te normalne nawyki. Wiedział już, że wampiry miały przechlapane w świecie czarodziejów i lepiej się nie wychylać.
- Pomijając fakt, że twoja aparycja przeczy jakiejkolwiek agresji… śmiem przypuszczać, że przez to, że byłaś zbyt skołowana i zdezorientowana na stanowisko tej groźnej.- uśmiechnął się półgębkiem i szedł obok niej, zachowując przy tym dystans półtora metra. Mieli przed sobą długą szeroką ulicę, w większości już opustoszałą. Nie musieli się spieszyć a on chętnie nie wróci do domu na noc. Rozłożył ręce na boki, jakby miał latać samolotem i szedł po krawężniku, krok za krokiem. Uliczka była mile dla oka oświetlona.
- Jeśli złoczyńcy mieliby być tacy ładni jak ty to ja chętnie dołączę się do tych "złych".- zerknął na nią z ukosa i wyszczerzył zęby. Czuł się wyśmienicie kiedy już znaleźli się poza zaułkiem. Wszystkie myśli zatopienia w niej zębów przeminęły ale zapewne wrócą gdy będzie chciał odpocząć w spokojnym miejscu.