17.03.2025, 13:06 ✶
Zawsze chodzi o smak…
Rozejrzała się po altanie, ale jednak marmurowe arabeski przegrywały w konfrontacji z bladą twarzą jej gospodarza, zwłaszcza wiedy, gdy zdjął z niej maskę.
Krew nie była dla niej ucztą. Krew była pożywieniem, które musiała niechętnie przyjmować, więc nie zamierzała go w jakikolwiek sposób urozmaicać. Piła i kończyła pić. Byle mieć z tego jak najmniej satysfakcji, bo inaczej, jeszcze zaczęłoby jej się to życie podobać.
– Hm… Rozumiem więc, że posłużyłam Ci dzisiaj za… Przyprawę? – skomentowała, odwracając na chwilę wzrok, by przyjrzeć się gromadce ich poddanych, próbując nie myśleć o tym, jak bardzo chciałaby teraz poczuć na języku smak o którym jej opowiadał. Może i jej komentarz wydawał się pobłażliwy, ale w rzeczywistości… W rzeczywistości zapamiętywała każde jego słowo.
Odwrócił się, ale nic szczególnie sobie z tego nie zrobiła, zrzucając to na specyficzność całego ich gatunku. W końcu wampiry takie były. Dziwne. Zbyt… Inne, ale nie tylko ze względu na swoją przypadłość, a zachowanie które wydawało się jedynie pogłębiać z wiekiem. Nie potrafiła nawet do końca wyjaśnić tej inności, ani jednego źródła odrazy, którą w niej ona wzbudzała. Naturalną koleją rzeczy byłoby więc, aby po prostu skupiła się na ludziach, których przecież znała. Była kiedyś jednym. Ale ludzie… Ludzie też się zmienili. Wydawali się bardziej naiwni, krusi, a mugole nigdy wcześniej nie byli dla niej tak bliscy czarodziejom, jak teraz.
– Chciałabym zasmakować kogoś, kto myśli, że wygrał – powiedziała nagle niespodziewanie. – Przedstawiłeś mnie jako lady posiadającą mugolskie ziemię i tytuł. Jestem pewna, że znajdzie tu się arystokratą który pilnie potrzebuje majątku by nie stracić swoich wpływów i chętnie spróbuje uwieść naiwną pannę, zabrać ją z objęć samego hrabiego. Chciałabym spróbować jego satysfakcji, szoku, a potem przerażenia. Chciałabym aby potem obudził się skołowany nie rozumiejąc co się stało, bo przecież prawie podbił serce głupiutkiej Brytyjki.
Rozejrzała się po altanie, ale jednak marmurowe arabeski przegrywały w konfrontacji z bladą twarzą jej gospodarza, zwłaszcza wiedy, gdy zdjął z niej maskę.
Krew nie była dla niej ucztą. Krew była pożywieniem, które musiała niechętnie przyjmować, więc nie zamierzała go w jakikolwiek sposób urozmaicać. Piła i kończyła pić. Byle mieć z tego jak najmniej satysfakcji, bo inaczej, jeszcze zaczęłoby jej się to życie podobać.
– Hm… Rozumiem więc, że posłużyłam Ci dzisiaj za… Przyprawę? – skomentowała, odwracając na chwilę wzrok, by przyjrzeć się gromadce ich poddanych, próbując nie myśleć o tym, jak bardzo chciałaby teraz poczuć na języku smak o którym jej opowiadał. Może i jej komentarz wydawał się pobłażliwy, ale w rzeczywistości… W rzeczywistości zapamiętywała każde jego słowo.
Odwrócił się, ale nic szczególnie sobie z tego nie zrobiła, zrzucając to na specyficzność całego ich gatunku. W końcu wampiry takie były. Dziwne. Zbyt… Inne, ale nie tylko ze względu na swoją przypadłość, a zachowanie które wydawało się jedynie pogłębiać z wiekiem. Nie potrafiła nawet do końca wyjaśnić tej inności, ani jednego źródła odrazy, którą w niej ona wzbudzała. Naturalną koleją rzeczy byłoby więc, aby po prostu skupiła się na ludziach, których przecież znała. Była kiedyś jednym. Ale ludzie… Ludzie też się zmienili. Wydawali się bardziej naiwni, krusi, a mugole nigdy wcześniej nie byli dla niej tak bliscy czarodziejom, jak teraz.
– Chciałabym zasmakować kogoś, kto myśli, że wygrał – powiedziała nagle niespodziewanie. – Przedstawiłeś mnie jako lady posiadającą mugolskie ziemię i tytuł. Jestem pewna, że znajdzie tu się arystokratą który pilnie potrzebuje majątku by nie stracić swoich wpływów i chętnie spróbuje uwieść naiwną pannę, zabrać ją z objęć samego hrabiego. Chciałabym spróbować jego satysfakcji, szoku, a potem przerażenia. Chciałabym aby potem obudził się skołowany nie rozumiejąc co się stało, bo przecież prawie podbił serce głupiutkiej Brytyjki.