Nie, żeby specjalnie przepadała za zostawaniem po godzinach... jednak wiedziała, że czasem było to nieuniknione. Ricie zależało na tym, aby powoli piąć się po szczeblach kariery w ministerstwie, miała świadomość, że do tego potrzeba czegoś więcej niżeli koneksji. Musiała się wykazać, więc skoro nadarzyła się okazja, aby pokazać swoje zaangażowanie, to oczywiście, że i jej osoba została tego dnia po godzinach pracy (nie, żeby miała co do tego jakiś wybór). jej ojciec chrzestny bardzo wyraźnie podkreślił, że mają się tutaj pojawić wszyscy.
Audyt brzmiał jak prawdziwe piekło, słyszała od Boba o tym, że podobne sytuacje miały kiedyś miejsce i zawsze podobnie się to kończyło. Wielką paniką i porządkowaniem dokumentów, dla pracowników ministerstwa to jedno magiczne słowo kojarzyło się najwyraźniej równie źle, co mugolakom słowo Voldemort - wzbudzało podobną panikę. Nie sądziła, że powinni się tym faktycznie, aż tak przejmować. Skoro wujek Anthony był tutaj szefem, to na pewno wszystko było dopięte na ostatni guzik, szczególnie, że zastępował go jej drugi wuj - Jonathan. Na pewno mieli kontrolę nad tym, co działo się w biurze, a te nadgodziny były tylko formalnością, związaną z tym, aby sprawdzić, że faktycznie wszystko się zgadzało.
Siedziała przy swoim biurku i przeglądała dokumenty, robiła to bardzo dokładnie, aby nie przeoczyć najdrobniejszych szczegółów. Co kilkanaście minut podniosła wzrok, aby wyłapać spojrzenie któregoś z wujów i posłać im uśmiech. Nie wiedziała, czy to pomoże na tę dość napiętą atmosferę, która panowała w pomieszczeniu, ale co jej właściwie szkodziło spróbować?
Między wujami dzisiaj panowała wyjątkowo napięta atmosfera, nie komentowała jednak tego, oni również mogli mieć gorszy czas, czasem już tak bywa.
Wydawało jej się, że posiedzę tu jeszcze trochę, nie było możliwości, żeby kazano im tu spędzić całą noc? Prawda? Skupiała się więc na tym, aby jak najszybciej przejrzeć kolejny stos dokumentów, bardzo chciałaby być już w domu, okryć się kocem i wypić kubek ciepłej herbaty. Tak, jeszcze chwila, a to drobne marzenie się spełni.
Oczywiście, że nic nie mogło być takie proste, czasem nie udawało się spełnić nawet takich drobnych marzeń, już za chwilę miała dowiedzieć się o tym, że nici z tego spokojnego wieczora.
Pióro wypadało jej z dłoni, gdy usłyszała krzyk Tahiry. Uniosła głowę w stronę drzwi, mocno zaniepokojona. Nie miała pewności, co mogło spowodować ten wrzask, cóż szybko dotarło do niej, co kobieta miała im do powiedzenia.
Londyn płonie.
Nie ruszyła się z miejsca. Siedziała nadal na krześle przyglądając się uważnie wszystkim w pomieszczeniu. Londyn płonął, Tahira wydawała się być tym bardzo przejęta, więc to musiało wyglądać naprawdę strasznie. Jej myśli od razu powędrowały ku członkom jej rodziny, gdzie był Theo i Jessie i mama? Czy wszyscy byli bezpieczni? Nie miała co do tego pewności. Poczuła ciężar na piersi, zaniepokojona tym, czy na pewno nic im się nie stało. Odetchnęła głęboko. Póki co, czekała. Nie mogła przecież stąd wybiec w poszukiwaniu swojej rodziny, a może mogła? Tylko, co właściwie powinna zrobić, sama zacząć szukać braci? Szukać matki? Na pewno wszyscy panikowali, trudno będzie się przebić przez tłum ludzi. Jakoś będzie musiała dostać się do braci, miała świadomość, że mogli znaleźć się na celowniku nieodpowiednich osób przez to, że ich matka miała odwagę wyrwać się z tego świata pełnego obłudy i przestarzałych poglądów. Tacy jak oni nie byli tutaj mile widziani.
Przeniosła spojrzenie na Jonathana, który się odezwał. Słuchała tego co miał do powiedzenia. Nie skomentowała faktu, że oczywiście mężczyźni mieli być bardziej przydatni, a jej zlecono tylko i wyłącznie włączenie radia. To było dość uwłaczające, zważając na to, że posiadała specjalne umiejętności, które powodowały, że była bezpieczna, że ogień jej nie spali. Selwyn bardzo dobrze zdawał sobie z nich sprawę, cóż, może później dadzą jej szansę się wykazać? Mogłaby przydać się do czegoś istotniejszego. Nie zamierzała jednak podważać rozkazów wuja. Posłusznie, jak przystało na grzeczną i kulturalną młodą damę ruszyła w stronę radia, aby wykonać to bojowe zadanie. Włączyła odbiornik, bo co innego jej pozostawało?