18.03.2025, 18:55 ✶
Był to okres klucia smoczogników, więc co Mona robiła tutaj? Ano tak się złożyło, że zaczęto wymagać od niej, aby spędzała czasu więcej z ludźmi aniżeli magicznymi stworzeniami. Spełniała więc społeczne wymagania i matula nie mogła jej zarzucić, że się izolowała. Normalnie narzekałaby o Londynie będącym wiecznie w biegu, tłocznym i dusznym, jednakże miejsce, w którym wylądowali przypominało Monie tereny Snowdonii. Nie pachniało tu co prawda mokrą ziemią, nie było też to samo poczucie przestrzeni, ale przynajmniej zieleń nie wyglądała na zmaltretowaną przez beton. Do tego wszystkiego tego dnia lato należało do Icarusa i Peregrinusa, więc w gruncie rzeczy nie było najgorzej. Wcześniej przez całą drogę Rowle szła za swoimi przyjaciółmi, którzy debatowali o historii. Dyskutowali zawzięcie, a sama próbowała się wtrącić raz ze swoimi smokami w antycznym Rzymie. W odpowiedzi chłopcy spojrzeli na nią z taką pogardą jakby właśnie osobiście puściła z dymem połowę ich ukochanej biblioteki. Fuknęła na nich, oni fuknęli na nią, ale… Słoneczko świeciło, mieli fajki, mieli napoje (leżące na słońcu). Idealne warunki, żeby wepchnąć któregoś do jeziora. Pełna czilerka.
— Oczywiście, paniczu Prewett — uśmiechnęła się do Ariego i sięgnęła na oślep po pudełko z kartami. Zorientowała się, że potrzebowała do tego dwóch rąk, więc odrzuciła na bok magazyn o treści merotycznie wątpliwej, który do tej pory miała na kolanach. Zmierzyła chłopaków spojrzeniem. — Myślałam, że jak się tak rozłożycie, to sami się przetoczcie do wody, ale widzę, że nie mam co na to liczyć — otworzyła pudełko, wyciągnęła karty i… Naturalnie niepotasowane. — Wymyśliliście już wymówki jak ze mną przegracie? W co gramy?
— Oczywiście, paniczu Prewett — uśmiechnęła się do Ariego i sięgnęła na oślep po pudełko z kartami. Zorientowała się, że potrzebowała do tego dwóch rąk, więc odrzuciła na bok magazyn o treści merotycznie wątpliwej, który do tej pory miała na kolanach. Zmierzyła chłopaków spojrzeniem. — Myślałam, że jak się tak rozłożycie, to sami się przetoczcie do wody, ale widzę, że nie mam co na to liczyć — otworzyła pudełko, wyciągnęła karty i… Naturalnie niepotasowane. — Wymyśliliście już wymówki jak ze mną przegracie? W co gramy?