18.03.2025, 20:44 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.03.2025, 19:06 przez Jonathan Selwyn.)
No... Tak. Jonathan rzeczywiście uważał, że jeśli ktoś nie miał pieniędzy na to, aby obcować z kulturą, to odpowiednio ukulturalniony nie był. Było to przecież całkiem logiczne.
Widział też doskonale jaką taktykę próbuje przybrać Robert i absolutnie nie zamierzał pozwolić mu wygrać tej dyskusji.
– I widzisz mój drogi, poruszyłeś kluczowy problem naszego społeczeństwa, który ty używasz z jakiegoś powodu jako argument przeciwko mnie, zamiast spojrzeć na obraz z szerszej perspektywy. Nie jestem przekonany, czy takie wykorzystanie faktu, że mamy w życiu lepiej jest godne pochwały – Nawet jeśli mogło wyglądać to nieco śmiesznie, jako że spodnie miał trochę przydługie, Jonathan usiadł wygodniej na krześle, założył nogę na nogę I uśmiechnął się tym czarującym uśmiechem, który najwyraźniej znał już od nastolatka. – Tytuły, które wymieniłeś są w większości godne uwagi. Jest też drugie tyle, jak i nie więcej, dzieł czarodziejów. Czemu nie mamy instytucji, która dba o to, aby wszyscy mieli lepszy dostęp do naszej kultury? Wycieczki Hogwartu do teatru. Fundowanie książek. Jakieś wykłady i spotkania z pisarzami. Pewnie i tak znaleźliby się tacy, którzy odmowiliby korzystania z kultury nawet gdyby dostali książkę do dłoni. – Tu spojrzał bardzo wymownie na swojego kuzyna. – Ale i tak z pewnością by pomogło. Zresztą, tyle się mówi, że mugolaki nie są zaznajomieni aż tak z naszą kulturą, a my sami nic nie robimy, aby być zintegrowanym społeczeństwem. Już nie wspomnę o tym, że tak jak każdy powinien liczyć, każdy powinien mieć tak zwaną wiedzę ogólną w której skład wchodzi humanizm. Naprawdę Robercie, bądź czasem trochę bardziej Selwynem, bo z pragmatyzmem Crouchów ci nie do twarzy. – Czy Charlotte przypadkiem też nie miała jakiś zażaleń wobec Szekspira? A także opery, na którą się wspólnie udali?
Widział też doskonale jaką taktykę próbuje przybrać Robert i absolutnie nie zamierzał pozwolić mu wygrać tej dyskusji.
– I widzisz mój drogi, poruszyłeś kluczowy problem naszego społeczeństwa, który ty używasz z jakiegoś powodu jako argument przeciwko mnie, zamiast spojrzeć na obraz z szerszej perspektywy. Nie jestem przekonany, czy takie wykorzystanie faktu, że mamy w życiu lepiej jest godne pochwały – Nawet jeśli mogło wyglądać to nieco śmiesznie, jako że spodnie miał trochę przydługie, Jonathan usiadł wygodniej na krześle, założył nogę na nogę I uśmiechnął się tym czarującym uśmiechem, który najwyraźniej znał już od nastolatka. – Tytuły, które wymieniłeś są w większości godne uwagi. Jest też drugie tyle, jak i nie więcej, dzieł czarodziejów. Czemu nie mamy instytucji, która dba o to, aby wszyscy mieli lepszy dostęp do naszej kultury? Wycieczki Hogwartu do teatru. Fundowanie książek. Jakieś wykłady i spotkania z pisarzami. Pewnie i tak znaleźliby się tacy, którzy odmowiliby korzystania z kultury nawet gdyby dostali książkę do dłoni. – Tu spojrzał bardzo wymownie na swojego kuzyna. – Ale i tak z pewnością by pomogło. Zresztą, tyle się mówi, że mugolaki nie są zaznajomieni aż tak z naszą kulturą, a my sami nic nie robimy, aby być zintegrowanym społeczeństwem. Już nie wspomnę o tym, że tak jak każdy powinien liczyć, każdy powinien mieć tak zwaną wiedzę ogólną w której skład wchodzi humanizm. Naprawdę Robercie, bądź czasem trochę bardziej Selwynem, bo z pragmatyzmem Crouchów ci nie do twarzy. – Czy Charlotte przypadkiem też nie miała jakiś zażaleń wobec Szekspira? A także opery, na którą się wspólnie udali?