• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 … 11 Dalej »
[06.09.72] Calm down, abort the mission. Houston, I have so many problems

[06.09.72] Calm down, abort the mission. Houston, I have so many problems
Local Dumbass
I wanna know what youʼre thinkin'
I got a couple secrets too
Bull in a china shop
Tear it up no matter what
Ask me if I give a fuck
wiek
33
sława
III
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz/najemnik/łowca
bardzo wysoki - 196 cm / atletyczna sylwetka / ciemnobrązowe, półdługie włosy / brązowe oczy / cztery złote kolczyki (małe kółka) w lewym uchu / obrączka ślubna z grubego, topornie kutego złota na palcu / poparzenie na szyi od prawej strony i części prawego ucha / nadkruszona prawa trójka / luźny, praktyczny styl ubioru / wytatuowany pod rękawami skórzanych albo materiałowych kurtek / sprężysty krok, jakby zawsze gdzieś się spieszył / "francuski" akcent - miękkie r, zmiękczone głoski, cichy głos

Benjy Fenwick
#22
18.03.2025, 23:02  ✶  
Udało mi się postawić na swoim, a teraz mogłem z przyjemnością obserwować efekty. Yaxley mogła mówić, co chciała, ale w moim umyśle ta potyczka pokazała, kto jest silniejszy. Wydawało mi się, że dostrzegam w jej oczach frustrację, a to mnie tylko bawiło. Wkurwiłem ją - była zła i rozgoryczona, lecz nie stanęła do rewanżu. Przynajmniej na ten moment, bo bez wątpienia miała znów uderzyć, szczególnie, że dawałem jej ku temu powody. Jasne, mogłem się powstrzymać od komentarzy. Mimo, że nie musiałem wciągać w to jej matki, zrobiłem to z pełną premedytacją, a kiedy zaczęła mówić o wysokich standardach Jennifer, spojrzałem na nią z kpiącym uśmiechem. Mówiąc o ruchaniu jej Starej, nie miałem na myśli tylko atrakcyjnego wyglądu starszej kobiety, ale także osobowość, charyzmę, to, co sprawia, że ktoś staje się naprawdę interesujący. Różnica w ich urodzie była niezaprzeczalna. Trudno byłoby je oceniać pod kątem wizualnej urody, bo byłoby to zestawianiem intensywnego światła świecy z pełnym blaskiem słońca. Nie o to mi chodziło. Geraldine mogła mieć ładną twarz, ale brakowało jej tego czegoś, co zapamiętałem u jej matki - kobiety, która wciąż potrafiła przyciągać spojrzenia, z klasą i wdziękiem. Młodsza Yaxley mogła mieć wszystkie atuty, ale brakowało jej właśnie tego, przynajmniej w moim odczuciu. Poza tym nie lubiłem blondynek - miałem z nimi złe doświadczenia i jeszcze gorsze wspomnienia. No i - fakt faktem - byłem na nią cięty, więc mogłaby być ósmym cudem świata, a ja w dalszym ciągu twierdziłbym, że wygląda, jak skrzyżowanie małpy z Blonde d'Aquitaine. Z obcego na nasze - z bydłem. Dobrej klasy, ale no tak. Szczególnie, że miała siłę młodego byczka. nie da się ukryć, że z zachowania była krową. Nie spodziewałem się, jak bardzo.
Nie to, żebym uważał, że okazałem się lepszy w tej całej aferze. Doskonale zdawałem sobie sprawę, że oboje z Geraldine ponosimy równą odpowiedzialność za to, co się stało. Zabrnęliśmy w to szaleństwo, rzucając się na siebie bez zastanowienia. Rzuciliśmy się na siebie jak dwa wściekłe psy - ja sam też nie potrafiłem do końca zapanować nad tym, co się działo. Dawno temu byłem pawianem - pełnym energii i lekkomyślnym, co najwyżej komicznym. Teraz? Teraz byłem baranem - i to dosłownie, według dokumentów, które potwierdzały mój nowy status. Tej zmiany nie dało się zignorować. Mimo to, starałem się jakoś przetrwać. Może nawet zaczynałem czuć się trochę głupio z powodu całej tej sytuacji. Szczególnie kiedy Cornelius przypomniał mi, że w domu był Fabian, który również potrzebował spokoju. Uniosłem ręce, dając do zrozumienia, że nie zamierzam już odpierdalać.
- No, soly... - Mruknąłem pod nosem, czując, jak napięcie w moim ciele powoli ustępuje. Nie zamierzałem przepraszać Geraldine. W końcu, czy to coś zmieni? Zamiast tego zastanawiałem się, czy powinienem pomóc jej wstać. Może to byłoby właściwe - być może to byłoby to, co powinienem zrobić, ale ostatecznie zrezygnowałem z tego pomysłu. Miałem jednak wrażenie, że to nie byłoby najlepszym wyborem. Zrezygnowałem z tej myśli, pozostając na swoim miejscu. Rozejrzałem się po pomieszczeniu, próbując zająć myśli czymś innym, skoro najwyraźniej nie mieliśmy przejść do salonu.
W końcu Ambroise ruszył się z miejsca, podchodząc do Geraldine, by pomóc jej podnieść się z ziemi. Zerkając w ich stronę, nie mogłem się powstrzymać - parsknąłem pod nosem na komentarz o chuju Roise'a. Chyba nie mogłem się powstrzymać, by nie skomentować tej sytuacji.
- Niby taki spszęt, a dziewszyna ewidentnie niedoluchana. - Wymamrotałem do siebie, odprowadzając wzrokiem Geraldine, gdy wychodziła się przebrać.
Oparłem się o framugę, pozwalając sobie na chwilę wytchnienia. Czasami zastanawiałem się, czy to w ogóle ma sens. Przecież niby miałem wszystko, co potrzeba, by być w porządku, a jednak coś wciąż nie grało. Obiecywałem sobie, że nie dam się wciągnąć w kolejne kłótnie, ale wystarczyło jedno zdarzenie, aby wszystko się posypało. Z każdym dniem czułem, że ta moja nowa tożsamość coraz bardziej mnie przytłacza, a ja możliwe, że nie potrafię się z nią pogodzić - szczególnie po śmierci Antoine'a. Próbowałem zrozumieć, co się działo w mojej głowie, ale wciąż czułem, że jestem na skraju wytrzymałości. Nie sypiałem zbyt dobrze, bezsenność też robiła swoje. Byłem bardziej drażliwy niż zazwyczaj i potrzebowałem znacznie mniej, żeby wybuchnąć. Nie lubiłem tej strony swojego charakteru, ale cóż, nie mogłem nic na to poradzić. Samotność to potwór, którego nie da się oswoić. Po tym, jak wszystko się posypało, musiałem radzić sobie z rzeczywistością na własną rękę, a to budziło we mnie najgorsze reakcje.


[Obrazek: 4GadKlM.png]
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ambroise Greengrass-Yaxley (2417), Benjy Fenwick (7013), Cornelius Lestrange (2164), Geraldine Greengrass-Yaxley (6198)




Wiadomości w tym wątku
[06.09.72] Calm down, abort the mission. Houston, I have so many problems - przez Cornelius Lestrange - 20.02.2025, 14:15
RE: [06.09.72] Calm down, abort the mission. Houston, I have so many problems - przez Benjy Fenwick - 20.02.2025, 16:26
RE: [06.09.72] Calm down, abort the mission. Houston, I have so many problems - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 20.02.2025, 21:53
RE: [06.09.72] Calm down, abort the mission. Houston, I have so many problems - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 20.02.2025, 23:19
RE: [06.09.72] Calm down, abort the mission. Houston, I have so many problems - przez Cornelius Lestrange - 21.02.2025, 20:17
RE: [06.09.72] Calm down, abort the mission. Houston, I have so many problems - przez Benjy Fenwick - 22.02.2025, 02:02
RE: [06.09.72] Calm down, abort the mission. Houston, I have so many problems - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 22.02.2025, 16:09
RE: [06.09.72] Calm down, abort the mission. Houston, I have so many problems - przez Benjy Fenwick - 22.02.2025, 18:10
RE: [06.09.72] Calm down, abort the mission. Houston, I have so many problems - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 22.02.2025, 19:37
RE: [06.09.72] Calm down, abort the mission. Houston, I have so many problems - przez Benjy Fenwick - 22.02.2025, 23:39
RE: [06.09.72] Calm down, abort the mission. Houston, I have so many problems - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 23.02.2025, 01:14
RE: [06.09.72] Calm down, abort the mission. Houston, I have so many problems - przez Benjy Fenwick - 24.02.2025, 23:39
RE: [06.09.72] Calm down, abort the mission. Houston, I have so many problems - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 25.02.2025, 11:09
RE: [06.09.72] Calm down, abort the mission. Houston, I have so many problems - przez Benjy Fenwick - 25.02.2025, 17:30
RE: [06.09.72] Calm down, abort the mission. Houston, I have so many problems - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 26.02.2025, 00:56
RE: [06.09.72] Calm down, abort the mission. Houston, I have so many problems - przez Benjy Fenwick - 26.02.2025, 20:27
RE: [06.09.72] Calm down, abort the mission. Houston, I have so many problems - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 28.02.2025, 16:00
RE: [06.09.72] Calm down, abort the mission. Houston, I have so many problems - przez Benjy Fenwick - 01.03.2025, 16:17
RE: [06.09.72] Calm down, abort the mission. Houston, I have so many problems - przez Cornelius Lestrange - 12.03.2025, 22:42
RE: [06.09.72] Calm down, abort the mission. Houston, I have so many problems - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 14.03.2025, 04:22
RE: [06.09.72] Calm down, abort the mission. Houston, I have so many problems - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 14.03.2025, 12:43
RE: [06.09.72] Calm down, abort the mission. Houston, I have so many problems - przez Benjy Fenwick - 18.03.2025, 23:02

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa