19.03.2025, 00:22 ✶
Było w tym coś zabawnego, że o ile szkolili ich na reakcję pacjentów w przypadku przekazania złych wiadomości, tak nikt nie przygotował go jak reagować na płacz w przypadku otrzymania dobrych nowin. No bo mimo wszystko, gdy mówi się komuś o czymś raczej tragicznym, wiadomo, że można powiedzieć przykro mi, czy zasugerować dalszy plan działania. A w przypadku szczęścia? Co się mówiło gdy ktoś płakał, bo dowiedział się, że mógł powiększyć rodzinę? Na gratulacje było chyba jednak za wcześnie. Jeszcze jego pacjentka by pomyślała, że mówi jej, że już jest w ciąży.
Basilius uśmiechnął się i skinął głową.
– Tak, naprawdę – potwierdził jeszcze raz, samemu czując jakąś ulgę, że naprawdę mógł przekazać jej dobrą wiadomość. To było... Miłe. Powiedzieć pacjentowi coś pozytywnego, zwłaszcza po tym gdy kilka dni temu, musiał oznajmić kuzynce, że jej czas w ludzkiej formie wkrótce się skończy. I oczywiście, dzisiaj przed Olivia przyjmował innych pacjentów, którzy wychodzili z gabinetu raczej uśmiechnięci, ale czym innym było jednak powiedzenie To nie klątwa, po prostu ma pan katar, a tak, jest pani zdrowa i będzie mogła mieć pani w przyszłości dzieci.
Olivia się rozpłakała, ale Basilius nie dał po sobie pokazać, że czuł się niezręcznie w tej sytuacji, jedynie ponownie podsuwając kobiecie ciastka i chusteczki.
– Nie ma za co. Naprawdę – odpowiedział na próby podziękowania jej, bo no cóż. Nic tak naprawdę nie zrobił poza podzieleniem się z nią faktami no i zaznaczeniem, że powinna prowadzić jednak zdrowy tryb życia. – Wszystko w porządku? Ma pani jeszcze jakieś pytania? Może przynieść pani wody?
Basilius uśmiechnął się i skinął głową.
– Tak, naprawdę – potwierdził jeszcze raz, samemu czując jakąś ulgę, że naprawdę mógł przekazać jej dobrą wiadomość. To było... Miłe. Powiedzieć pacjentowi coś pozytywnego, zwłaszcza po tym gdy kilka dni temu, musiał oznajmić kuzynce, że jej czas w ludzkiej formie wkrótce się skończy. I oczywiście, dzisiaj przed Olivia przyjmował innych pacjentów, którzy wychodzili z gabinetu raczej uśmiechnięci, ale czym innym było jednak powiedzenie To nie klątwa, po prostu ma pan katar, a tak, jest pani zdrowa i będzie mogła mieć pani w przyszłości dzieci.
Olivia się rozpłakała, ale Basilius nie dał po sobie pokazać, że czuł się niezręcznie w tej sytuacji, jedynie ponownie podsuwając kobiecie ciastka i chusteczki.
– Nie ma za co. Naprawdę – odpowiedział na próby podziękowania jej, bo no cóż. Nic tak naprawdę nie zrobił poza podzieleniem się z nią faktami no i zaznaczeniem, że powinna prowadzić jednak zdrowy tryb życia. – Wszystko w porządku? Ma pani jeszcze jakieś pytania? Może przynieść pani wody?