19.03.2025, 10:49 ✶
Na początku miał nie przyjmować pomocy młodej kobiety, bojąc się, że jeszcze sobie bidna coś zrobi przez jego ciężar, ale jak mu się w głowie zakręciło przy próbie wstania samemu to od razu schował dumę do kieszeni i skorzystał z jej oferty bycia jego sztucznym środkiem równowagi. Stanął na równe nogi, które bardzo szybko wygiął pod dziwnymi kątami z różnym poziomem wygięcia kolan - stara dobra technika ustania mimo kręcenia w głowie. Czarny Pas w byciu alkoholikiem daje różne śmieszne zdolności. - A tam lekkomyślne, co sobie taki mugol by pomyślał? Ot, gałązką się drapie, hehe. - Dalej był wyjątkowo dumny ze swojego pomysłu na sprawdzenie, czy młoda nieznajoma również była czarodziejem. Kto inny wpadłby na tak świetny plan? No nikt, nikt! - Ah, alkoholem się kochana nie przejmuj, dla mnie to on jest jak tlen. Od trzydziestu lat więcej we mnie alkoholu niż krwi, zaszkodzić to on mi nigdy nie zaszkodził! - Rozejrzał się po przedziwnym miejscu, w którym właśnie się znajdowali. -... Chociaż skłamie jeśli powiem, że wiem, dokąd mnie tym razem teleportował. Ostatnie co pamiętam to mój kochany Nokturn, a potem to już się obudziłem. Dziwnie tu strasznie, czuję się jakby te drzewa na mnie patrzały... - Przymrużył oczy, patrząc z wrogością na otaczającą ich florę. - Strój... Strój to gorsza sprawa, fakt. Tak się składa, że jakiś tuman wcisnął mi w dłonie przeklętego skrzata. No ale ja, cholibka, z zawodu jestem egzorcystą. Postawiłem wszystko na jedną kartę - co jeśli nie jest przeklęty klątwą, a jakimś demonem czy innym dziadostwem? No i po małej awanturze, gdzie dziad strzelił mi zaklęciem w plecy, postawiłem przed nim kielich i zacząłem z nim dyskutować, czy nie mógłby przestać być takim złamasem... No i się taki ocknąłem. Zero moich ciuchów, zero pieniędzy które zdobyłem za przyjęcie skrzata w swoje dłonie. Głównie z tej całej złości tak dużo potem wypiłem. - Podrapał się po swojej nieczesanej latami głowie, starając się o chociaż lekki uśmiech. Z kulturą i powagą odmówił przyjęcia wody, czując, że jeśli przyjmie do gardła w tej chwili cokolwiek innego niż więcej wódki, to jego organizm zwróci prosto na jego spiczaste buciki, a nie przystawało przy takiej młodej damie rzygać, się rozumie. Rozejrzał się jeszcze raz po tym dziwnym miejscu. - Nie nie, moja droga, mną się nie przejmuj, tylko... Mówisz, że tu niebezpiecznie, to co tak właściwie tutaj robisz? Nie chce oceniać książki po okładce, ale wydajesz się bardzo porządną i serdeczną osobą. Takie osoby rzadko dobrze kończą w niebezpiecznych miejscach, z mojego doświadczenia. - Wyraźnie się zmartwił, patrząc na stojącą przed nim kobietę. Faktycznie, takie kochane osoby najczęściej znikały na zawsze na Nokturnie, to i się zmartwił, że grozi jej tu wyjątkowe niebezpieczeństwo.