W końcu osiągnęli upragniony spokój. Czuła, że wreszcie znaleźli wspólną drogę. Cisza, która ogarnęła pomieszczenie nie była męcząca, wręcz przeciwnie nie wydawało jej się, aby teraz coś powinno przerywać to milczenie. Gesty mówiły więcej niż słowa, świadczyły o tym, co faktycznie czuli. Nie odczuwała nawet najmniejszej potrzeby, aby się odzywać. Zamiast tego po prostu przymknęła oczy i cieszyła się bliskością jego ciepłego ciała. Tak miało być już zawsze, zaczęli kolejny, zupełnie nowy etap ich relacji, chociaż właściwie, czy był on nowy? Nie, już kiedyś to mieli, po prostu wrócili do tego, co ich uszczęśliwiało.
Nie sądziła, że nic się nie zmieniło, na pewno coś między nimi musiało się zmienić po tym co ich spotkało, tyle, że miłość, która ich łączyła była stałą. Zapewne będą musieli przerwać to milczenie, ułożyć jakoś sobie to wszystko, ale mieli na to czas, bardzo dużo czasu, zważając na to, że ustalili, że to miał być ich nowy początek.
Nie spieszyło jej się do tego, aby zacząć ustalać, jak to miało wyglądać. Wiedziała, że to będzie potrzebne, bo musieli ustalić nowy porządek tego, co między nimi było. Miała też świadomość, że nie zadziała odcinanie się od świata i życie w swojej bańce, bo już raz nie udało im się działanie w ten sposób. Na pewno czekało na nich wiele rozmów, ale nie musieli odbywać ich teraz. To był moment na odpoczynek i cieszenie się tą wyjątkową chwilą, która w końcu nadeszła.
Aktualnie nie przejmowała się szczególnie tym, co działo się wokół nich. Znowu znaleźli się w swoim małym, wyjątkowym świecie. Póki mogli wykradać ten czas rzeczywistości, to zamierzała to robić, później jakoś się w niej odnajdą, nie mieli przecież innego wyjścia, co też ją cieszyło, bo jeszcze tego ranka to wszystko nie było takie proste.
Ten poranek jednak zmienił wszystko, pozwolił im sięgnąć po to, na czym najbardziej im zależało. Być może jeszcze nie mieli pojęcia o tym, jak miało to wyglądać, ale na pewno uda im się razem wybrać najlepszą drogę. Grunt, że nie zamierzali już z tym walczyć, tylko postanowili dać sobie kolejną, ostatnią szansę. Nie zamierzała bowiem dopuścić do tego, aby Roise znowu wymknął się jej z rąk. Nie tym razem, nie po tym, co przeżyli, nie gdy wiedziała, że niszczy ich osobne życie.
Zawsze przecież chodziło tylko o ich szczęście, nic więcej. Wiedziała, że podjęli najlepszą decyzję, nie bez powodu nie dawała mu spokoju, wracała do tematu, próbowała go przekonać do zmiany zdania, szczególnie, że wiedziała, że to co robił było spowodowane jakimiś dziwnymi przekonaniami. Próbą trzymania jej z dala od problemów, która nie miała żadnego sensu, bo przecież i bez niego potrafiła sprowadzać na siebie ich całą masę.
Nie miała pojęcia, która jest godzina, nieszczególnie ją to teraz interesowało, bo przecież nigdzie się nie spieszyła, nie miała do zrobienia nic ciekawszego od tego, niż spędzania z nim w łóżku tego poranka. Od dawna marzyła o tym, aby znaleźli się tutaj właśnie w ten sposób. Bez niepotrzebnych rozważań na temat tego, czy w ogóle powinni to robić, to było już za nimi. Na szczęście, bo na dłuższą metę mogło okazać się być bardzo męczące. Nie było sensu tracić sił na dalsze kłótnie, rozmowy, które nie prowadziły ich do nikąd. Zresztą miała pewność, że w końcu dotarłoby do nich to co było dla nich właściwe.
Właśnie to mieli. Teraz, kiedy leżała wtulona w jego ciepłe ciało, mogła w końcu wyrzucić z siebie te wszystkie negatywne myśli. Czuła się błogo, po prostu błogo, dawno nie ogarniały jej takie emocje. To był całkiem przyjemny nowy początek, oby tak dalej.
W końcu otworzyła oczy, wyczuwała na sobie jego spojrzenie, wpatrywał się w nią, był o tym święcie przekonana. Gdy otworzyła powieki uśmiechnęła się do niego ciepło. Naprawdę była zadowolona z tego, że w końcu znaleźli się tutaj, w ten sposób. Można było to porównać do tego, kiedy poprzednio przekroczyli wszystkie granice, kiedy dotarło do nich, że chcą być dla siebie kimś więcej niż tylko przyjaciółmi. Jakby po raz kolejny udało im się dojść do czegoś wyjątkowego.
Sięgnęła dłonią do jego policzka, nie mogła powstrzymać się przed tym, żeby go dotknąć, chociaż wiedziała, że nigdzie się nie wybiera, mimo wszystko ponownie chciała poczuć pod opuszkami palców ciepło jego skóry.
Był tutaj, nigdzie się nie wybierał, miał z nią zostać. Znowu byli razem, to było naprawdę wspaniałym uczuciem, najwłaściwszym z wszystkich innych. Najwyraźniej życie miało znowu nabrać większego sensu.