20.03.2025, 02:45 ✶
– Nawet nie pamiętam, że ją zbiłam! – zaprotestowała, bo sytuacja z wazą była na tyle stara, że zupełnie jej nie pamiętała. Musiała być na tyle mała, aby nie mieć w ogóle świadomości tego co zrobiła, ale też na tyle duża, aby w zabawie potrącić mebel, na którym ta nieszczęsną waza stała. Wierzyła jednak oczywiście w tę historię, bo w życiu by nie pomyślała, że jej tata mógłby ją wrobić w coś takiego, jak morderstwo brzydkiej ceramiki.
Tacie nie udało się uskoczyć na czas, ani w żaden inny sposób skontrować jej kopnięcia i pewnie Hestia powinna jakoś wykorzystać ten moment słabości u przeciwnika, ale...
– Aj, nic ci nie jest? – Zatrzymała się nagle, patrząc nieco niepewnie na ojcowską łydkę. Czyżby uderzyła go za mocno? To chyba był jej problem. Czasami nie orientowała się ile tak naprawdę siły posiadała w sobie, a potem okazywało się, że uderzała kogoś tak, że zostawał paskudny siniak. I oczywiście teraz nie wiedziała, czy tak rzeczywiście było, ale wolała się upewnić.
Tacie nie udało się uskoczyć na czas, ani w żaden inny sposób skontrować jej kopnięcia i pewnie Hestia powinna jakoś wykorzystać ten moment słabości u przeciwnika, ale...
– Aj, nic ci nie jest? – Zatrzymała się nagle, patrząc nieco niepewnie na ojcowską łydkę. Czyżby uderzyła go za mocno? To chyba był jej problem. Czasami nie orientowała się ile tak naprawdę siły posiadała w sobie, a potem okazywało się, że uderzała kogoś tak, że zostawał paskudny siniak. I oczywiście teraz nie wiedziała, czy tak rzeczywiście było, ale wolała się upewnić.