• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 … 11 Dalej »
[8 września] Paralyzed | Elias, Aidan

[8 września] Paralyzed | Elias, Aidan
ᴀʟᴄʜᴇᴍɪsᴛ ᴏꜰ ɢʟᴀss
what is the point
in having a mind
if you do not use it
to make judgements
wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
metamorfomag
zawód
szklarz
178cm wzrostu; zielone oczy; ciemnobrązowe kręcone włosy; trzydniowy zarost na twarzy; dołeczki w policzkach; lekko przygarbiona postura; chód opieszały, nieco niezgrabny

Elias Bletchley
#11
20.03.2025, 20:48  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.03.2025, 20:49 przez Elias Bletchley.)  
Zajebiście, to chyba najwyższa pora zacząć panikować, skomentował w myślach Elias, wlepiając pozbawione inteligencji spojrzenie w swojego nowego kolegę. Żałował, że nie było tutaj Prudence. Albo kogoś z dormitorium. Wolał już zostać sprowadzony do parteru jakimś przydługim wykładem na temat zachowania różdżek w chwili kryzysu ich właściciela lub historii tutejszych zabezpieczeń magicznych. Takie wyjaśnienia byłby przynajmniej zakorzenione w faktach. Historii. Oficjalnych procedurach bezpieczeństwa sektora odpowiedzialnego za zabezpieczenia miejskie. Ale odpowiedź ''nie wiem''?

Takie słowa zwiastowały kłopoty. Cholernie wielkie kłopoty. Czarodzieje może i mieli chwilami przedziwne poczucie stylu, latali na magicznych miotłach, hodowali smoczogniki na działkach za miastem, ale nie dokonywali spontanicznych samozapłonów! I już na pewno nie robili tego w samym centrum pożaru w magicznej dzielnicy Londynu. Ogień z każdej strony i dziwnym trafem żywioł zdawał się trawić ludzi nawet od środka? Coś było bardzo nie tak. A Bletchley nie chciał mieć z tym nic wspólnego. Ta, spróbuj teraz się z tego wycofać, jebany debilu, przeklął bezgłośnie, pozostając jakieś pół kroku za drugim czarodziejem.

— M-mam? — sarknął zestresowany, wciągając głośno powietrze do płuc. Chrząknął niewyraźnie, próbując przyzwyczaić się do nagłej zmiany jakości powietrza wokół nich po wyczarowaniu magicznego bąbla. — Jasne... Ekhm… Że mam. Zostanie tutaj to czyste ekhm samobójstwo.

Nawet teraz, chociaż płonęła wokół nich Aleja Horyzontalna, wypełniało go zdziwienie, że zaledwie kilka prostych słów z jego strony zdołało przekonać drugiego czarodzieja, aby wycofać się w inne miejsce. Nie był jakimś genialnym mówcą. Nie przywykł też do potulności ze strony osób, które w gruncie rzeczy go nie znali. A teraz... Cóż, najwyraźniej, kiedy przychodzi kryzys i płonie twoja rodzinna dzielnica, to każdy potrafi wykrzesać z siebie trochę mądrości. A może to ten słynny zmysł przetrwania?

— A kim... Kim ty właściwie jesteś? — spytał, gdy zaklęcie chłopaka odsunęło na bok tumany dymu unoszącego się w powietrzu. Mimowolnie podniósł rękę, aby osłonić oczy, jakby spodziewał się, że pył poleci w ich stronę. — Tam pod pubem, przegoniłeś tych ludzi w bezpieczne miejsce. — I nie zarzygał sobie własnych butów. — Jakbyś już to kiedyś robił. Jesteś jakimś... ochroniarzem?

Nie przypominał sobie, żeby widział go na bramce w Fontannie Szczęśliwego Losu. Może bronił jakichś większych imprez. Albo jakiejś ministerialnej szychy? A może po prostu pilnował zieleniaka? Kiedy udało im się wydostać z ruin z powrotem na główną drogę, Bletchley rozejrzał się z krzywą miną na prawo i lewo. Nie wyglądało to dobrze. Właściwie to miał wrażenie, że okoliczne budynki wyglądały jeszcze gorzej niż parę minut temu. Dochodzące zewsząd okrzyki i harmider zdawał się jednak zmienić nieco swój ton. Z czystej paniki do... chaosu? Czy to w ogóle była jakaś poprawa.

— On nie przestaje — wymsknęło mu się, gdy wodził wzrokiem po płomieniach buchających z wyższych pięter kamienic Alei Horyzontalnej. Mimowolnie bębnił palcami o rączkę swojej różdżki, wystukując bliżej nieokreślony rytm. — Ogień w sensie. To się nie skończy w pół godziny w tym całym burdelu. — Zatrzymał się nagle jak wryty. — ...Moje mieszkanie. — Obejrzał się w drugą stronę, zagryzając dolną wargę. — I zakład...

Powędrował wzrokiem w jeszcze innym kierunku, oddychając coraz szybciej. Cholera. Cholera!
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Aidan Parkinson (3128), Elias Bletchley (3094), Pan Losu (190)




Wiadomości w tym wątku
[8 września] Paralyzed | Elias, Aidan - przez Aidan Parkinson - 06.03.2025, 10:39
RE: [8 września] Paralyzed | Elias, Aidan - przez Pan Losu - 06.03.2025, 10:39
RE: [8 września] Paralyzed | Elias, Aidan - przez Elias Bletchley - 08.03.2025, 22:37
RE: [8 września] Paralyzed | Elias, Aidan - przez Aidan Parkinson - 15.03.2025, 22:18
RE: [8 września] Paralyzed | Elias, Aidan - przez Elias Bletchley - 16.03.2025, 01:07
RE: [8 września] Paralyzed | Elias, Aidan - przez Aidan Parkinson - 16.03.2025, 19:13
RE: [8 września] Paralyzed | Elias, Aidan - przez Elias Bletchley - 16.03.2025, 21:55
RE: [8 września] Paralyzed | Elias, Aidan - przez Aidan Parkinson - 17.03.2025, 12:15
RE: [8 września] Paralyzed | Elias, Aidan - przez Elias Bletchley - 17.03.2025, 22:12
RE: [8 września] Paralyzed | Elias, Aidan - przez Aidan Parkinson - 20.03.2025, 16:09
RE: [8 września] Paralyzed | Elias, Aidan - przez Elias Bletchley - 20.03.2025, 20:48
RE: [8 września] Paralyzed | Elias, Aidan - przez Aidan Parkinson - 23.03.2025, 10:23
RE: [8 września] Paralyzed | Elias, Aidan - przez Elias Bletchley - 23.03.2025, 20:29

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa