- Myślę, że ja bym przepadła w takiej sytuacji, wiesz? Łatwo mnie zaczarować. - Mrugnęła do niego porozumiewawczo. Wcale nie zamierzała ukrywać, że jest zupełnie inaczej. Heath była łasa na komplementy i bardzo szybko zaczynała tracić czujność. Słodkimi słówkami można ją było sobie owinąć wokół palca, co Theo mógł już zauważyć.
- Kurczę, kąpiel w wodzie w kwietniu nie jest niczym przyjemnym, na szczęście udało Ci się nad tym zapanować. - Odparła z podziwem. Sama Heath miała szczęście wiedzieć, jak to jest z pływaniem w kwietniu, gdyż ostatnio wyciągała z jeziora Castiela i nie było to specjalnie miłe wspomnienie. Może gdyby był syreną, to inaczej by się do tego wracało. Tak to na samą myśl o tej przygodzie robiło jej się zimno i nieprzyjemnie w przeciwieństwie do wydarzeń o których opowiadał jej Lovegood.
- Jestem ciekawa właściwie, czy syreny normalnie się starzeją, czy zawsze wyglądają tak samo. Czy rodzą się już jako takie piękne istoty, bo z tego co opowiadasz to musiała być niesamowita, że wzbudziła w tobie taki zachwyt. - Może warto byłoby nadrobić niektóre tematy związane z magicznymi stworzeniami. Jakoś nigdy nie interesowała się specjalnie akurat tą dziedziną nauki. Jak widać miała czego żałować, bo nasuwały się jej kolejne pytania, a na żadne z nich nie znała odpowiedzi. Powinna znaleźć jakąś książkę, aby uzupełnić braki w wiedzy.
- Nie sądziłam właściwie, że w Twojej pracy możecie się tyle nauczyć. Zapewne nie każdy jest taki jak Ty i przenosi swoje doświadczenie w życie codzienne. Myślę, że inni mogą Ci pozazdrościć tego podejścia. - Odparła z zachwytem. Najwyraźniej Theo zrobił na niej ogromne wrażenie, ta cała jego opowieść brzmiała niesamowicie, a on sam wydawał się być prawdziwym, heroicznym bohaterem. Nie bał się stawić czoła bestii. - Godryk Gryffindor to idealny wzór do naśladowania. - Rzekła jeszcze, nie bez powodu należała w Hogwarcie właśnie do jego domu.
Wood aż odskoczyła, kiedy Lovegood demonstrował w jaki sposób poradził sobie z syreną. Było to naprawdę dramatyczne, żałowała okropnie, że nie było jej dane zobaczyć go w akcji, jednak i tak całkiem nieźle sobie radził z zobrazowaniem jej całej sytuacji. - AAAA, miała macki?! - Teraz to faktycznie się przestraszyła. - Mogła Cię wciągnąć pod wodę! - Widać było, że również zaangażowała się w tę opowieść. - Jakie to szczęście, że umiesz tak szybko reagować, przecież inaczej mogłaby Cię zabić! - Mimo wszystko stał tu przed nią jednak, więc nie musiało to być aż takie okropne spotkanie. - I co było dalej? Theo, mów! Bo nie mogę się doczekać finału tej historii! - Postanowiła go trochę pospieszyć.