21.03.2025, 17:00 ✶
Key czuła, że jej chwile w tym sklepie są policzone i strasznie ją wkurzało kilka rzeczy. Po pierwsze nawet nie zdążyła się lepiej rozejrzeć, bo ją typek zagadał, a to ona miała zagadać jego i podwędzić mu coś za co mogłaby zjeść dzisiejszy obiad. Po drugie mimo że wszystko się tak pięknie błyszczało, to raczej za kawałki lustra nie zarobiłaby zbyt wiele, więc chciała go naciągnąć na dzisiejszy obiad i to też nie zdało egzaminu.
Czuła się tak, jakby jej rybka zerwała się z żyłki i wcale jej się to nie podobało. Sapnęła nieco poirytowana nie wierząc za bardzo, żeby za te dwie godziny się zobaczyli w tym całym kotle. Z drugiej strony nie powinna palić mostu, w Londynie w końcu chciała zostać na dłużej. Może typek nie jest jeleniem, ale byłby dobrym paserem? A może podsycona myśl o magicznym lustrze sprawi, że mogłaby być jego dostawcą dziwnych składników, których potrzebowałby do swojego życiowego projektu? Strzepnęła więc zły nastrój ze swojej zmetamorfowanej buźki.
– Dobra, to ja lecę, a Ty dojdziesz do Kotła jak skończysz. Jestem Nico tak w ogóle. – Wyciągnął dłoń na przedstawianie i właściwie pożegnanie, uśmiechając się pojednawczo. Jestem Nico, bardzo chujowy złodziej ja pierdole. Wypominała sobie w głowie, gdy wychodziła z zakładu. Ostatecznie jednak coś ze sobą zabrała. Myśl o świecie opisanym przez Eliasa została z nią na dłużej nie tylko jako potencjalne dla niej źródło zarobku. Zdawało się, że matka opowiadała jej podobną historię. Będzie musiała mu ją sprzedać następnym razem. Tylko tam nie był królik tylko jeżozwierz.
Pogwizdując fałszywie szybko śmignęła do jakiegoś ciemnego zaułka, by wrócić do swojej wyjściowej postaci. Może tak łatwiej uda się jej znaleźć kogoś, kto postawiłby jej obiad?
Czuła się tak, jakby jej rybka zerwała się z żyłki i wcale jej się to nie podobało. Sapnęła nieco poirytowana nie wierząc za bardzo, żeby za te dwie godziny się zobaczyli w tym całym kotle. Z drugiej strony nie powinna palić mostu, w Londynie w końcu chciała zostać na dłużej. Może typek nie jest jeleniem, ale byłby dobrym paserem? A może podsycona myśl o magicznym lustrze sprawi, że mogłaby być jego dostawcą dziwnych składników, których potrzebowałby do swojego życiowego projektu? Strzepnęła więc zły nastrój ze swojej zmetamorfowanej buźki.
– Dobra, to ja lecę, a Ty dojdziesz do Kotła jak skończysz. Jestem Nico tak w ogóle. – Wyciągnął dłoń na przedstawianie i właściwie pożegnanie, uśmiechając się pojednawczo. Jestem Nico, bardzo chujowy złodziej ja pierdole. Wypominała sobie w głowie, gdy wychodziła z zakładu. Ostatecznie jednak coś ze sobą zabrała. Myśl o świecie opisanym przez Eliasa została z nią na dłużej nie tylko jako potencjalne dla niej źródło zarobku. Zdawało się, że matka opowiadała jej podobną historię. Będzie musiała mu ją sprzedać następnym razem. Tylko tam nie był królik tylko jeżozwierz.
Pogwizdując fałszywie szybko śmignęła do jakiegoś ciemnego zaułka, by wrócić do swojej wyjściowej postaci. Może tak łatwiej uda się jej znaleźć kogoś, kto postawiłby jej obiad?
Koniec sesji