liściki i prezenty zostawiajcie u Asenki mojej starszej siski
a guy who knows a guy
Ojciec Wirgiliusz uczył dzieci swoje,
a miał ich wszystkich sto dwadzieścia troje
wiek
51
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
przedsiębiorczy właściciel pubu "Rejwach"
Niemal zawsze towarzyszy mu nakrycie głowy: któryś z jego kapeluszy. Zmysł modowy ma raczej mierny i kiczowaty, ale lubi eksperymenty. Widać w jego kreacjach silną inspirację retro westernami, twoim starym na rybach ze szwagrem, ale też mugolską modą lat 70. Nie da się ukryć, że przekroczył pięćdziesiątkę, więc nie próbuje udawać, że tak nie jest. Ma charakterystyczną przerwę między jedynkami, niebieskie oczy, 186 centymetrów wzrostu i barczystą sylwetkę. Zarost na ogół maksymalnie kilkudniowy, choć zdarza się, że zapuści okresowo jasną brodę przetykaną siwymi włosami. Włosów na głowie od lat nie stwierdzono.
W życiu każdej dziewczynki powinien nadejść ten moment, kiedy rodzice kupują jej chomiczka. Woody nie wiedział, czy Keyleth dzień ten ma już za sobą, lecz na wszelki wypadek w połowie września przyniósł jej słodziutkiego, różowego pufka — żeby uzupełnić potencjalne braki w dziewczęcych doświadczeniach oraz dla poprawy morale po Spalonej Nocy.
piw0 to moje paliwo
Paserka z Nokturnu
Nagroda przynależy zuchwałym, a splendor zwycięzcom.
wiek
30
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Skup, sprzedaż, pośrednictwo.
Wysoka na 175cm i szczupła kobieta o długich blond włosach luźno okalających nieco podłużną twarz o chłodnej cerze, błękitnych oczach i rubinowych ustach. Ubrana zazwyczaj schludnie i klasycznie w długą spódnicę i pasującą koszulę, którą okrywa tradycyjną szatą. Całość najczęściej w barwach czerni i zieleni z deseniami czerwieni i fioletu oraz kontrastującym eleganckim dodatkiem. Jej uroda idealnie współgra z melodyjnym głosem, bezbłędną dykcją oraz naturalną gracją ruchów.
Niezależenie od miejsca i sytuacji sprawia wrażenie jakby zawsze była właściwą osobą we właściwym miejscu.
Mała sówka przyleciała sobie tylko znaną ścieżką. Ciekawsko przyglądała się adresatowi/adresatce przekręcając główkę to w jedną to w druga stronę. Podskoczyła kawałek na nóżkach, ciągnąc w nich niewielki rulonik ciasno zwiniętego beżowego papieru.
Ostatecznie kiwnęła głową w dziwnym wyrazie ukłonu, rozpostarła skrzydełka i poderwała się do lotu zostawiając pakunek u adresatki. Wewnątrz zawiniętego purpurowym sznurkiem ruloniku znajdował się niewielki, znajomy paciorek. NA samym papierze lśniły natomiast czarne litery listu.
Londyn, 08.09.1972
Droga Keyleth,
Szczęśliwym zrządzeniem losu ktoś odnalazł egzotyczny medalion i roztropnie odwiedził mnie by zasięgnąć opinii. Zdaje się pasować do opisywanej przez Ciebie zguby. Liczę, że tym właśnie jest.
Jednocześnie uczciwe byłoby wspomnienie, że twoje umiejętności wydają się spełniać pokładane w nich oczekiwania. Mam nadzieję, że znalazłaś bezpieczną przystań za piecem Woodyego Tarpalina i w związku z tym będziesz skora na swobodną współpracę w sprzyjających okolicznościach. Uczciwość wymaga wspomnienia, że spotkane ostatnio atrakcje są tradycyjną formą aktywności jaki prowadzą moi współpracownicy. Przekonana jednak jestem, że nie będzie to wykraczać poza twoje możliwości kiedy nieco okrzepniesz.