• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Little Hangleton Las Wisielców [07.09.1972, Kamienie Greybacków] Syn Księżyca

[07.09.1972, Kamienie Greybacków] Syn Księżyca
Krew jak czekolada
Nikt nie jest bezkarny - Zawsze trzeba płacić.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Przerośnięta, barczysta zbitka mięśni mierząca 192 cm wzrostu. Jego ciało w większym stopniu pokrywają tatuaże. Niepokojące, podkrążone ślepia w kolorze jasnego błękitu często wyrażają szaleńczą rządzę mordu. Włosy ciemne od skóry głowy - pojaśnione słońcem końce, zazwyczaj zaczesane na gładko do tyłu. Odziany zazwyczaj w szyte na miarę garnitury, na palcach widnieją dwa sygnety, zaś na szyi złoty łańcuszek. W lewym uchu często widnieje złoty kolczyk - kółeczko. Pachnie trawą cytrusową, słodką mandarynką, piżmem - niekiedy i krwią (czasami pizzą xD). Pierwsze wrażenie raczej każe zejść mu z drogi.

Hati Greyback
#4
21.03.2025, 20:51  ✶  
Próbowałem Czy był to szok, czy niedowierzanie, z pewnością zmartwienie. Zmartwienie, które jednak nie malowało się na jego twarzy - te objawiło się w duszy. Chciał powiedzieć, że pierdoli głupoty, ale wtedy...
A ty?
Greyback zacisnął zęby, wymierzając z impetem cios, starając się trafić Mulcibera w szczękę przy nagłym przypływie adrenaliny, gdy ten trafił w czuły punkt.
-Nie mogłem - syknął.
On nie próbował, On tego pragnął, ale nie śmiał próbować. Pragnął zdechnąć jak ten bezpański kundel gdzieś w zatęchłej uliczce. Bo prawda była taka, że umiera się w byle jakim miejscu, o byle jakiej porze. Byle jak. Zamknąć oczy i w końcu odpłynąć, odpłynąć i nie wrócić, ściągnąć z siebie ciężar, który kroczył za nim całe pierdolone życie. A zamiast chwilowego oddechu, anieli zesłali mu jebanego milforda, aby mogli być pewni, że zapamięta każdą chwilę.
Wiesz czym jest strach, Alexandrze? To gdy mając zaledwie 4 lata potrafisz rozpoznać kroki każdego z domowników - jak i ich intencje, a jedne z tych kroków sprawia, że umierasz wewnętrznie z przerażenia, mimo że jeszcze nic się nie wydarzyło. Ale ty wiesz, naprężony niczym struna, obserwując pokój niczym zdziczałe zwierzę, kurczowo trzymając się siostry.
-Nigdy nie mogłem
Gdy ten koszmar trwa latami, a ty budujesz w sobie poczucie odpowiedzialności za życie innych - bo jako mały chłopiec odkryłeś bezradność - Wiesz jak kojąca wydaje się śmierć? Ale ta nie jest dla Ciebie zarezerwowana, bo kto się zajmie nimi? Kto im pomoże, jeśli będą potrzebować?
Poczucie jebanej odpowiedzialności, które nie pozwala Ci zdechnąć i nigdy nie pozwoli. Krzyż, który musisz dźwigać każdego dnia, a który nigdy nie da Ci o sobie zapomnieć.
I wiedział, że Mulciber również niósł swój własny. Urodzili się w końcu oboje za słaby by żyć - ale dość silni by upierać się przy życiu.
Po raz kolejny spróbował naprzeć na Mulcibera, chcąc go z siebie zrzucić.
-A wiesz... - z jego ust wyrwał się krótki śmiech - czekam, aż zakwitnął moje róże... mimo że już dawno po sezonie...  - I mimo iż Hati Greyback wyglądał na rozbawionego, to jego dusza krzyczała przeraźliwie, płakała bezgłośnie, rozdzierana po raz kolejny na tysiąc kawałków.
Pamiętał policyjne taśmy, gdy tego dnia wracał do domu. Pamiętał jak próbował dostać się do środka. Pamiętał jak padł na kolana tuż przy jej ciele. Czując pierdoloną bezradność, czując jak palący ból rozrywa jego serce. Tego dnia jego słońce zgasło. Odeszło, a jego przy niej nie było, a winien być. Winien ją ochronić. W głowie wciąż kotłowała się myśl... jak bardzo się bała? Czy bardzo cierpiała? Czy go wołała? A jego nie było. Nie w chwili w której najbardziej go potrzebowała.
-Lubi czerwone różę - rzucił nieco rozbawiony, a nieco może nawet zażenowany, gdy razem z Alexandrem przechodzili przez ogród, który był zasypany tysiącem kwiatów w kolorze szkarłatu.
Ogród, który po jej śmierci stał się cmentarzyskiem w którym pragnął skonać, ale nie mógł. Nie mógł bo wiedział, że wciąż jest ktoś za kogo był odpowiedzialny.
-Papa? Kiedy mama wróci od aniołków? - zapytała, opierając się o futrynę ogrodowych drzwi, obserwując jak ten leży na trawie.
Nie wróci. Nigdy nie wróci. Już nigdy nie usłyszysz jej głosu, nie poczujesz ciepła dłoni. A za kilka lat, a może nawet krócej, zaczniesz zapominać jak wyglądała, jak brzmiał jej głos, jak ciepła była jej dłoń - ale ja będę pamiętać. Będę pamiętać jej piękny uśmiech, jej słodki śmiech, ale również martwy wzrok - gdy skąpana we własnej krwi leżała bezwładnie. Krwi szkarłatnej niczym ogrodowe róże. A Ona przecież kochała czerwone róże.
-Mama nie może wrócić, ale... kiedyś to my do niej pójdziemy... - odparł, siadając powoli. Rozkładając ręce, aby chwilę później mocno przytulić tą drobną istotkę, błagając ją bezgłośnie o wybaczenie.
Ale jeszcze nie teraz. Nieważne jak dusi i pali. Jakie spustoszenie pozostawił jej brak.
Łzy dziecka, które tęskni, które nie rozumie pojęcia śmierci, a którego ty bardzo nie chcesz uświadamiać, bojąc się zbrukać jej niewinność. Bojąc się, że zabijesz w niej tę cząstkę, która tobie została odebrana nagle i brutalnie.
A róże... róże nigdy już nie były tak czerwone, nie jak te w których skąpane było jej ciało. Toteż posadził białe, z uporem maniaka barwiąc każdy płatek krwią. Chcąc jeszcze raz ujrzeć szkarłat róż. Jak gdyby choć na chwilę miało to zwrócić jej życie - oddać chociażby małą cząstkę. Po raz ostatni usłyszeć jej głos. Po raz ostatni dotknąć jej dłoni. Więc malował, aby choć przez chwilę zobaczyć czerwone róże, wrócić myślami do ich małego świata. Gdzie słychać było jej śmiech, gdzie widział jej twarz pełną życia - trwało to jednak zaledwie chwilę, nim szkarłat zaczął zmieniać się w burgund, a następnie w czerń, przypominając o tym, że ich świat przestał istnieć i nigdy istnieć już nie będzie. A jedyne co mu pozostawało to jej martwy wzrok, wspomnienie zimnej dłoni i poczucie bezsilności.

Rzut na aktywność fizyczną. Próba uderzenia
Rzut PO 1d100 - 78
Sukces!
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alexander Mulciber (3299), Hati Greyback (3082)




Wiadomości w tym wątku
[07.09.1972, Kamienie Greybacków] Syn Księżyca - przez Alexander Mulciber - 09.03.2025, 16:47
RE: [07.09.1972, Kamienie Greybacków] Syn Księżyca - przez Hati Greyback - 09.03.2025, 21:01
RE: [07.09.1972, Kamienie Greybacków] Syn Księżyca - przez Alexander Mulciber - 14.03.2025, 19:04
RE: [07.09.1972, Kamienie Greybacków] Syn Księżyca - przez Hati Greyback - 21.03.2025, 20:51
RE: [07.09.1972, Kamienie Greybacków] Syn Księżyca - przez Alexander Mulciber - 29.03.2025, 12:27
RE: [07.09.1972, Kamienie Greybacków] Syn Księżyca - przez Hati Greyback - 09.04.2025, 10:15
RE: [07.09.1972, Kamienie Greybacków] Syn Księżyca - przez Alexander Mulciber - 07.05.2025, 23:36
RE: [07.09.1972, Kamienie Greybacków] Syn Księżyca - przez Hati Greyback - 22.05.2025, 21:37
RE: [07.09.1972, Kamienie Greybacków] Syn Księżyca - przez Alexander Mulciber - 16.06.2025, 22:58
RE: [07.09.1972, Kamienie Greybacków] Syn Księżyca - przez Hati Greyback - 06.07.2025, 09:59
RE: [07.09.1972, Kamienie Greybacków] Syn Księżyca - przez Alexander Mulciber - 17.07.2025, 15:13

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa