23.03.2025, 13:15 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.05.2025, 11:33 przez Icarus Prewett.)
Prawdą było, że Icarus miał w gruncie rzeczy małe pojęcie o czymś takim, jak wakacje z przyjaciółmi. Był jednym z tych nastolatków, których gnębiono w szkole za bycie "nudziarzami". Dlatego – mimo, że nigdy by tego nie przyznał – alkohol i papierosy budziły w nim lekką trwogę. Nie były to historyczne księgi, choć te często też nie były przeznaczone dla młodych osób, ze względu na fragmenty mogące zostać uznane za nawet pikantne. Kontrabanda, którą ze sobą zabrali, była transgresją, która w sumie wcale jej nie stanowiła. Jak dobrze się wyglądało w towarzystwie, kiedy paliło się bez chorobliwego wykaszliwania dymu i zerowało się butelkę alkoholu, jakby to była jedynie igraszka! A cóżby był z niego za Prewett, gdyby tego teraz nie robił?
— Może remik? Choć w nim też przewidywanie, jaka karta będzie następna, stanowi jakąś przewagę. Aczkolwiek — tu podniósł się z miejsca, bo wygłaszał typowym dla siebie tonem coś, co uważał za niezwykle bystrą uwagę. — Zawsze uważałem, że remik raczej wymaga sprytu, spostrzegawczości i strategicznego myślenia. Tym samym, będzie to gra, w której przegracie ze mną z kretesem.
Nie chciał przecież grać w pokera. To by była chyba najgorsza z opcji, gdy miało się obok jasnowidza. W ogóle powinni byli chyba pograć w siatkówkę lub inną grę wymagającą raczej sprawności fizycznej. Tyle, że Icarus nie miał w tym najmniejszej szansy, by wygrać – szczególnie z Moną, która zawsze była silniejsza od niego. A i we właściwie każdą grę trudno było grać z takim Peregrinusem, który widział kilka ruchów w przód. Gdzie tu wolna wola? Cóż, Icarus tak naprawdę nigdy specjalnie nie interesował się wróżbiarstwem i nie miał zielonego pojęcia, jak to działało w praktyce. Natura rzeczywistości była nieco zbyt skomplikowana, nawet jak na jego inteligentny, szesnastoletni umysł.
— Może remik? Choć w nim też przewidywanie, jaka karta będzie następna, stanowi jakąś przewagę. Aczkolwiek — tu podniósł się z miejsca, bo wygłaszał typowym dla siebie tonem coś, co uważał za niezwykle bystrą uwagę. — Zawsze uważałem, że remik raczej wymaga sprytu, spostrzegawczości i strategicznego myślenia. Tym samym, będzie to gra, w której przegracie ze mną z kretesem.
Nie chciał przecież grać w pokera. To by była chyba najgorsza z opcji, gdy miało się obok jasnowidza. W ogóle powinni byli chyba pograć w siatkówkę lub inną grę wymagającą raczej sprawności fizycznej. Tyle, że Icarus nie miał w tym najmniejszej szansy, by wygrać – szczególnie z Moną, która zawsze była silniejsza od niego. A i we właściwie każdą grę trudno było grać z takim Peregrinusem, który widział kilka ruchów w przód. Gdzie tu wolna wola? Cóż, Icarus tak naprawdę nigdy specjalnie nie interesował się wróżbiarstwem i nie miał zielonego pojęcia, jak to działało w praktyce. Natura rzeczywistości była nieco zbyt skomplikowana, nawet jak na jego inteligentny, szesnastoletni umysł.