- Strasznie mi przykro, nie spodziewałam się, że przyjdzie nam się spotkać w takich okolicznościach. - Powiedziała jeszcze zmieszana. No bo nie przypuszczała w ogóle, że będzie kiedyś prowadzić sprawę kogoś ze swoich znajomych. Wolałaby spotkać Brandona w zupełnie innej sytuacji, polatać znowu na miotle, napić się kremowego piwa, a nie zajmować się rozwiązaniem zagadki kto go zabił. Nadal to do niej nie docierało i dalej nie wiedziała, czy w ogóle mogą to nazwać morderstwem, bo przecież stał tu o własnych siłach. Może nie do końca żywy, ale jednak. Ta sprawa wcale nie była taka prosta i docierało to do niej coraz bardziej.
- Na pewno nie ja. - Rzekła jeszcze słysząc jego kolejne słowa. Nie tak łatwo było się skupić, kiedy sprawa dotyczyła znajomej twarzy. - Pojedynkował się z Tobą najpierw? - Zastanawiała się dlaczego nie zabił go do końca, tylko przemienił. Nie do końca miała świadomość, czym w swoim życiu kierują się wampiry i jak wygląda przemiana w jednego z nich.
- Oczywiście Brenna.- Powiedziała jeszcze do partnerki. Obserwowała uważnie uliczkę, aby nikt nieproszony nie przeszkodził im w tym wszystkim. Zauważyła już, że Brenna ma pewien dar, który bardzo przydawał się w prowadzeniu najróżniejszych spraw, ułatwiał on im wiele śledztw. Dobrze, że trafiła na taką partnerkę, bo pewnie bez tych umiejętności wszystko wyglądałoby zupełnie inaczej.
Nie przeszkadzała Longbottom, kiedy ta próbowała dowiedzieć się jak najwięcej o zbrodni. Wiedziała, że mogłaby ją wybić z rytmu i wszystko popsuć, wolała się skupić na Codym, póki jeszcze mogła. - Nie powiem. - Szepnęła do niego, aby Brenna nie usłyszała wszystkiego dokładnie. - To musi być trudne...- Nie potrafiła sobie wyobrazić, jak musi się czuć w tym momencie. - Jesteś spragniony? - Ciekawiło ją to, miała świadomość, że wampiry żywią się ludzką krwią, czy Cody już kogoś zaatakował? Czy kosztował krwi, a może był w stanie z tym walczyć. Zastanawiała się, jak silne jest to pragnienie. - Jasne, to dobrze, że powiedziałeś najważniejszym, nie wiem, czy na razie jest sens mówić innym, wiesz jak jest, jak są traktowane wampiry w społeczeństwie... - Nie, żeby uważała, że Cody mógłby stanowić zagrożenie, choć w sumie? Skoro był jednym z nich to pewnie tak, jeśli ogarnąłby go głód, to pewnie nie miałby problemu z tym, żeby nawet ją ugryźć nie zważając na to, że się znali. Nie dawała jednak po sobie znać, że się go boi, nie odsunęła się, chociaż chciała, w końcu był poszkodowany. - Ona ma pewne ukryte zdolności, potrafi pójść na miejsce zbrodni i jakoś tak, nie wiem, nagle wszystko wie. - Odpowiedziała jeszcze na zadane przez niego pytanie. Sama nie do końca jeszcze rozumiała, jak działa dar Brenny.