24.03.2025, 12:05 ✶
Charles był wrażliwą osobą. Miał zbyt miękkie serce i łatwo można było nim manipulować. Pobyt w Londynie nie wpływał na niego dobrze, co być może dopiero teraz Richard to dostrzegł. W momencie, kiedy syn powiedział mu o wydarzeniu na klifie. Dorosły chłopak, ale jednak wciąż dziecko w środku.
Nie tylko Charles pokazywał swój charakter dziecka od środka, ale i na zewnątrz, wchodząc na kanapę, tym samym prawie i na swojego ojca, aby się bardziej wtulić. Richard aż oparł się o oparcie sofy, żeby lepiej utrzymać wtulającego się dużego dzieciaka na sobie.
- Sądzić mogę, że nie radzisz sobie samodzielnie w Londynie. Dłuższy pobyt w tym mieście nie wpływa na Ciebie dobrze. Jeżeli nie będziesz mi mówił o swoich problemach i z kim nawiązujesz kontakty, nie będę mógł Ci pomóc.Tego Richard nie przewidział, przeprowadzając się powrotem do Londynu, że jego syna inne osoby mogą chcieć wykorzystywać dla swoich korzyści. Manipulować nim i krzywdzić. Sądził, że wychowanie ich w Norwegii i ukończenie Durmstrangu, wzmocni ich charakter. Być może się mylił. Charles wciąż był wewnętrznie delikatny.
"Kocham cię, tato." Przy tych słowach, nie potrafił powiedzieć tego samego. Nie robił wśród dzieci żadnych różnic. Nie umiał okazywać uczuć, czy nawet powiedzieć im tego samego, jak tylko:
- Wiem.
Wielokrotnie to słyszał od Charlesa. Mógł go zapewniać, że o tym wie, pamięta. Ale nigdy tych słów nie wypuścił przez swoje usta. Nawet żona ich nie słyszała. Ani matka. Tylko jednej osobie mógłby to powiedzieć. Lecz jej już z nimi nie było.
Richard został jeszcze trochę w mieszkaniu, aż wrócił Leonard, chcąc trochę czasu spędzić także z drugim synem. Do kamienicy wrócił dość późnym wieczorem, bądź nawet i w nocy.
Koniec sesji