24.03.2025, 17:27 ✶
– No w quidditcha. – reakcja Nico ją skonfundowała. – Latanie na miotle i rzucanie piłkami? Nie znasz najpopularniejszego czarodziejskiego sportu? – spytała, zanim zdążyła się zastanowić nad wydźwiękiem tych słów. Dopiero po chwili ogarnęła, że quidditch był przecież najpopularniejszym czarodziejskim sportem w Wielkiej Brytanii, a ona zachowała się jak ignorantka. – Przepraszam, nie chciałam, żeby to tak zabrzmiało... – ewidentnie było jej głupio.
Za to opis pisarza dekadenty nie zrobił nie zrobił na niej zbyt dobrego wrażenia. Obracając się w artystycznych kręgach, Electra miała już styczność z podobnymi typami i raczej wolała ich unikać. Ale z drugiej strony, nie chciała być niemiła dla Nico...
– Ach, rozumiem. – skwitowała krótko, nie wdając się w tyradę na temat lokalnych niespełnionych pisarzy.
– Tak, w rzeczy samej, To ten Dziurawy Kocioł. Ale fontanna nie znajduje się w środku, tylko na Horyzontalnej. – zaczęła wyjaśniać, starając się nie zabrzmieć znowu jak przemądrzała Angielka, która uważała znajomość Londynu za wiedzę podstawową. – Szczerze mówiąc, mam już inne plany na dzisiejszy dzień, ale mogę cię po drodze oprowadzić po Pokątnej. – nawet jeśli Nico wydawał się miły, to naprawdę nie miała ochoty na ogarnianie jego pijanego przyjaciela. – Hah. Dzięki, dam radę. I nie, nie obraziłeś mnie. – na potwierdzenie tych słów, uśmiechnęła się do niego szczerze. Mało który mężczyzna myślał tyle nad swoimi słowami. – To co, chcesz iść ze mną? – spytała, kierując się ponownie ku bramie do świata czarodziejów.
Za to opis pisarza dekadenty nie zrobił nie zrobił na niej zbyt dobrego wrażenia. Obracając się w artystycznych kręgach, Electra miała już styczność z podobnymi typami i raczej wolała ich unikać. Ale z drugiej strony, nie chciała być niemiła dla Nico...
– Ach, rozumiem. – skwitowała krótko, nie wdając się w tyradę na temat lokalnych niespełnionych pisarzy.
– Tak, w rzeczy samej, To ten Dziurawy Kocioł. Ale fontanna nie znajduje się w środku, tylko na Horyzontalnej. – zaczęła wyjaśniać, starając się nie zabrzmieć znowu jak przemądrzała Angielka, która uważała znajomość Londynu za wiedzę podstawową. – Szczerze mówiąc, mam już inne plany na dzisiejszy dzień, ale mogę cię po drodze oprowadzić po Pokątnej. – nawet jeśli Nico wydawał się miły, to naprawdę nie miała ochoty na ogarnianie jego pijanego przyjaciela. – Hah. Dzięki, dam radę. I nie, nie obraziłeś mnie. – na potwierdzenie tych słów, uśmiechnęła się do niego szczerze. Mało który mężczyzna myślał tyle nad swoimi słowami. – To co, chcesz iść ze mną? – spytała, kierując się ponownie ku bramie do świata czarodziejów.