• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[28.08 Warownia Longbottomów] Przyjaciół poznaje się w biedzie

[28.08 Warownia Longbottomów] Przyjaciół poznaje się w biedzie
przybłęda z lasu
The way to get started is to quit talking and begin doing.
wiek
26
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
stolarz
Jasne jak zboże włosy, jasnobłękitne oczy. 183 cm wzrostu, szczupła ale dobrze zbudowana sylwetka. Ubiera się prosto, choć jego rysy zdradzają arystokratyczne pochodzenie. Ma spracowane ręce i co najmniej kilkudniowy zarost.

Samuel McGonagall
#9
25.03.2025, 10:49  ✶  
– Kucyk.– powtórzył za nią w zastanowieniu. To nie było coś o czym w ogóle mógłby pomyśleć. Mabel w końcu chciała hipogryfy, kochała hipogryfy, marzyła o nich. Kucyk zdawał się jej jakimś nędznym zamiennikiem prawdziwego marzenia, a on chciał swojej małej księżniczce zapewnić wszystko, zwłaszcza wszystko to czego sam nie miał, choć akurat w tym przypadku to jego matka nauczyła go jak obchodzić sięz hipogryfami. Ile miał wtedy lat? Chyba dziesięć...
Z drugiej strony nauka jazdy na czymś "prostszym" może nie była wcale takim najgorszym pomysłem.
– Wiesz, ostatnio urządziliśmy wyścig na niedźwiedziach i Mabel doskonale odnajdywała się w siodle, które dla niej zrobem. Ale pomyślę nad wzgledami bezpieczeństwa i...hmm... może mogłabyś porozmawiać z panem ...eee... ze swoim bratem, bo w Warowni w sumie jest miejsce na konia, nie chciałbym tego zwierzęcia katować Londynem. To jednak podobny kłąb do tego jaki ma hipogryf. - rozważał różne opcje, żałując że sam nie może się zmienić w ko... –A nie czekaj! Mój znajomy jest animagiem konia, zrobiłem ostatnio dla niego różdżkę, z pewnością mógłby użyczyć swoich pleców, tylko pewnie musielibyśmy z Mabel jakoś dostać się do wioski gdzie mieszkają jego rodzice. Jest bardzo opiekuńczy wobec swojego małego stada. – Sam rozpromienil się, bo też nie chciał obciążać za bardzo ojca tylko chrzestnego swojej osobistej córki.

Pytanie o krogulca w pierwszej chwili zaskoczyło go. To nie było tak, że o tym nie pamiętał ale...
– Wiesz, ziwerzęca forma pomaga mi na klątwę zywiołów. W sensie... jako zwierzę trochę łatwiej mi zapanować nad emocjami, albo inaczej... one nie są aż tak wtedy skomplikowane. A u Nory łatwiej mi być krogulcem, bo byłem też dwa razy chyba niedźwiedziem i to nie był dobry pomysł. Kiepsko mi wtedy pilnować, żeby czegoś jej nie zniszczyć czy zadrapać. A krogulec... jest mniejszy. To bardziej ee... praktyczne, rozumiesz. – to było całkiem dobre wyjaśnienie, ale tez nie było kompletne. Westchnął. Nie chciał o tym mówić. Odwrócił wzrok gdzieśw bok w kierunku domku ogrodnika. Potem spojrzał na woje buty, potem na nią, potem znów na buty. Westchnął znów, cieżko, zbierając siły, a potem podjął bardzo bardzo bardzo bardzo cichutko.
– No i wiesz to jjes trochę tak, że ten krogulec i ta cała tajemnica to było z powodu mojej mamy. Bo ona cały czas mówiła, że muszę mieć jak uciec, a skoro teleportacja jest nienaturalna, to muszę mieć naturalny sposób, by mieć jak uciec. - odrzchrząknął - A przecież ludzie nie są tacy źli. I... i natura.... to nie jest natura. Doweidziałem się, że to klątwa i cały czas nie umiem sobie z tym poradzić. Ja wiem, że mi to mówiłaś, że klątwa, myślałem że to Knieja wiesz... że jestem związany z Knieją tak mocno bo się w niej urodziłem. Ale nie. To jakiś eksperyment nieudany jakiegoś człowieka sprzed wielu wielu lat. I moja matka o tym wiedziała i okłamała mnie. - jego głos stawał sięcoraz bardziej hardy, zezłoszczony, ale zaraz potem jakby rozluźnił się, jak pięść która była zaciśnięta a potem rozluźniona. Odgarnął jasne kosmyki z czoła i znów zaczął oddychać, spokojnie, tak bay wyciszyć potencjalne zagrożenie. Tyle informacji, tyle emocji... tęskniłza swoją leśniczówką, ale nigdy nie chciałby stracić tego wzrostu. Jakby był w kokonie i miał w końcu stać się motylem, tylko jego kokon był bardzo głośnym i intensywnym miejscem. - Ginny i inni z mojej rodziny mają dwie formy i nikogo to nie dziwi. Nie używałem swojego nazwiska, ale w sumie czemu miałbym nie mówić głośno i wyraxnie że jestem McGonagallem? Nie rozumiem tego. Moja mama próbowała to ukryć a ja nie wiem czemu. - przyznał się w końcu. - Ale nie chcę jużtego ukrywać. To umiejętność dobra jaka każda inna. Nie jestem wcale pod tym względem wyjątkowy. - wzruszyłramionami i ruszyłdalej. Droga do jego warsztatu była wcale nie tak długa, a tak wiele mieli do omówienia...

- Nie móię, żeby od razu się z nią rozprawić, ale pozbierać informacje. Jaka jest. Co je. Jakie jest jej otoczenie. Może w leżu byłyby informacje o tym jak ją pokonać? Moze jakiśspecjalista od tych widm co już się pałętają po Kniei mógłby ocenić czy to ten sam gatunek tylko w kolejnej fazie rozwoju. -wzdrygnął się, bo wcale tego nie chciał. Więcej takich bestii to więcej pożartych drzew. Nie chciał, tka bardzo nie chciał widzieć Rose w podobnym stanie do tego który widział przed tygodniem. - Może w ministerstwie by wiedzieli co to za potwór, a teraz nie wiedzą o tym że on jest. Tam wiesz u pana Morpheusa. - rodzeństwo Greengrassów mówiło mu, że Ministerstwo nic na to nie poradzi, ale on wierzył, bo jego matka nie wierzyła. Jak dotąd system pomagał mu i wszystkie uprzedzenia okazywały się kłamliwe. Poza tym Brenna i jej rodzina nie mogli pracować dla kogoś kto był zły, prawda? Może gdyby ministerstwo znalazło sposób, to Rose zmieniłaby zdanie i on nie musiałby się czuć tak wewnętrznie rozdarty, empatycznie wyczuwając jakieś napięcie, ale nie mogąc go w ogóle pojąć.
- Ja mogę pomóc. Ja chcę pomóc. Knieja wciąż jest moim domem. - dodał z przekonaniem. Kiedy krogulec będzie zarejestrowany, jego zwiad z powietrza nie będzie zaskakiwał żadnego z funkcjonariuszy. - Wisiorki tak oczywiście, to była czysta przyjemność robić je dla Ciebie. Każdy z nich ma inne zdobienie na krawędzi. Pomyślałem... że tak jest bardziej realistycznie, bo każde drzewo jest w końcu inne. Nie lubię robić wszystkiego takiego sameog. Mam nadzieję, że nie gniewasz się na mnie o to? Jeśli chcesz mogę im spiłować te brzegi. - dodał z nieukrywaną obawą, bo w sumie nie omawiali kwestii zdobień.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (2637), Samuel McGonagall (3101)




Wiadomości w tym wątku
[28.08 Warownia Longbottomów] Przyjaciół poznaje się w biedzie - przez Samuel McGonagall - 17.01.2025, 14:57
RE: [28.08 Warownia Longbottomów] Przyjaciół poznaje się w biedzie - przez Brenna Longbottom - 19.01.2025, 00:22
RE: [28.08 Warownia Longbottomów] Przyjaciół poznaje się w biedzie - przez Samuel McGonagall - 25.01.2025, 20:59
RE: [28.08 Warownia Longbottomów] Przyjaciół poznaje się w biedzie - przez Brenna Longbottom - 28.01.2025, 11:47
RE: [28.08 Warownia Longbottomów] Przyjaciół poznaje się w biedzie - przez Samuel McGonagall - 25.02.2025, 16:01
RE: [28.08 Warownia Longbottomów] Przyjaciół poznaje się w biedzie - przez Brenna Longbottom - 28.02.2025, 09:49
RE: [28.08 Warownia Longbottomów] Przyjaciół poznaje się w biedzie - przez Samuel McGonagall - 13.03.2025, 20:09
RE: [28.08 Warownia Longbottomów] Przyjaciół poznaje się w biedzie - przez Brenna Longbottom - 18.03.2025, 09:51
RE: [28.08 Warownia Longbottomów] Przyjaciół poznaje się w biedzie - przez Samuel McGonagall - 25.03.2025, 10:49
RE: [28.08 Warownia Longbottomów] Przyjaciół poznaje się w biedzie - przez Brenna Longbottom - 26.03.2025, 09:24
RE: [28.08 Warownia Longbottomów] Przyjaciół poznaje się w biedzie - przez Samuel McGonagall - 26.03.2025, 14:23
RE: [28.08 Warownia Longbottomów] Przyjaciół poznaje się w biedzie - przez Brenna Longbottom - 28.03.2025, 10:08

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa