• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 … 11 Dalej »
[5.09.72] Po drugiej stronie, na pustej drodze...

[5.09.72] Po drugiej stronie, na pustej drodze...
Czarodziejska legenda
O! from what power hast thou this powerful might,
With insufficiency my heart to sway?
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Przed dwoma tysiącami lat niewielkie irlandzkie miasteczko Waterford spłynęło krwią okrutnego męża i bezdusznego ojca kobiety, która zbyt wiele wycierpiała z ich rąk. Upiorzyca gnana nienawiścią i pragnieniem zemsty, przez lata dotkliwie karała wiarołomnych kochanków i mężów, aż zasnęła w swym rodzinnym grobowcu. Mieszkańcy co roku w rocznicę jej zgonu kładą na ciężkiej marmurowej płycie krypty rytualny kamień, który ma zapewnić im bezpieczeństwo. Ze szczątkowych zapisków etnologów i lokalnych pieśni, można wywnioskować, że kobieta była użytkowniczką magii. Czy znajdzie się śmiałek, który zdecyduje się zdjąć kamień i pocałunkiem obudzić bladolicą śniącą o ustach czerwonych jak krew?

Dearg Dur
#8
25.03.2025, 13:53  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.03.2025, 13:54 przez Dearg Dur.)  
Stała koło niego. Znów. Stała. Ta sama, a jednak tak bardzo, szalenie inna. Odmienna. Niemalże materialna, może nawet bardziej rzeczywista od niego. Różniła się od istoty z którą przecieły się jego losy ledwie chwilę temu, choć równie dobrze mogły minąć godziny. Wciąż była dziewczynką w łachmanach, teraz mógł boleśnie dobitnie obserwować jej poszarpane ubrania, jej bose, brudne stopy noszące na sobie ślady odmrożeń, obszarpane rękawiczki odsłaniające palce, dziergane jeszcze rękami babci mitenki, bo przecież nie matki. Mógł zobaczyć jej obszarpaną fryzurę, włosy najprawdopodobniej skracane nożem w furii, w awanturze, której echa nie gasły na posępnym obliczu żebraczki sprzedającej zapałki.

I tylko jej oczy. Puste i białe oczy patrzące wszędzie i nigdzie, widzące wszystko mimo ułudy ślepoty. Gdy padło pytanie milczała przez chwilę, po czym odwróciła się ku Robertowi patrząc nań tak surowo, jak on sam surowo w duchu oceniał siebie i swoje życie.
– Jesteś tym co jesz. A wy dajecie mi tylko ból. – nawet nie otowrzyła ust, gdy jej głos wpadał prosto do umysłu sędziego, który teraz nie sądził, a był osądzany. – Czy to jest prawda o Tobie? Czy to jest ciepło, którego zaznałeś w życiu, ciepło o które proszę i błagam za każdym razem, gdy rozjaśnia mroki śmierci każda z trzech? – bielma nie poruszyły się, ale przecież wiedział, czuł to w swoim stężałym kośćcu, że jej wzrok przesunął się na oblepione krwią palce, które trzymały ostatnią z nich. Ostatnią z trzech.

– To jest to, co Cię definiuje Robercie? Tym jesteś? Płaczącym nieudacznikiem, który potrafi tylko psuć i niszczyć...? Co Ty chcesz mi powiedzieć, to jest włąściwie zadane pytanie. Ty trzymasz światło, Ty oświetlasz drogę. Ty, nie ja. – padały jak smagnięcia biczem oskarżenia kogoś, kto z pewnością nie liczył sobie dziesięciu lat, a kto wie, może i setka to byłoby mało... Nie było w tym jednak gniewu, może lekkie rozdrażnienie,
– Tak trudno jest Ci pomyśleć o dobrych chwilach, które spędziłeś ze swoją córką...? –zapytała nagle smutno, a uszach odbił się boleśnie głos wcale nie upiornej dziewczynki z zapałkami, a jego własnej Enid.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Dearg Dur (1557), Robert Albert Crouch (2294)




Wiadomości w tym wątku
[5.09.72] Po drugiej stronie, na pustej drodze... - przez Robert Albert Crouch - 03.03.2025, 16:19
RE: [5.09.72] Po drugiej stronie, na pustej drodze... - przez Dearg Dur - 05.03.2025, 15:46
RE: [5.09.72] Po drugiej stronie, na pustej drodze... - przez Dearg Dur - 13.03.2025, 19:50
RE: [5.09.72] Po drugiej stronie, na pustej drodze... - przez Robert Albert Crouch - 07.03.2025, 12:10
RE: [5.09.72] Po drugiej stronie, na pustej drodze... - przez Robert Albert Crouch - 14.03.2025, 22:07
RE: [5.09.72] Po drugiej stronie, na pustej drodze... - przez Dearg Dur - 15.03.2025, 21:56
RE: [5.09.72] Po drugiej stronie, na pustej drodze... - przez Robert Albert Crouch - 16.03.2025, 10:22
RE: [5.09.72] Po drugiej stronie, na pustej drodze... - przez Dearg Dur - 25.03.2025, 13:53
RE: [5.09.72] Po drugiej stronie, na pustej drodze... - przez Robert Albert Crouch - 28.03.2025, 15:00
RE: [5.09.72] Po drugiej stronie, na pustej drodze... - przez Dearg Dur - 29.03.2025, 20:39

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa