26.03.2025, 18:10 ✶
Parskneła rozbawiona tym stwierdzeniem traktując je bardzo, bardzo dosłownie. Jej bladość i rudość idealnie pasowała do zblazowanej panienki, bo wiadomo że rude to wredne, choć w gruncie rzeczy kolor włosów w żaden sposób nie wpływał na jej sposób myślenia. Gorzej jak zamieniała się w faceta, to wtedy jakoś ciężej było je się skupić, ale to nie była kwestia włosów tylko tego jak to wszystko było inne. Łącznie ze światem. Zostawał tylko zapach.
– No ja nie jestem – podkreśliła dosadnie, bo nie miłości przyjechała szukać w Anglii tylko ojca. – A Ty jesteś? – zdziwiła się trochę wyobrażając sobie, że chłopak którego poznała mógłby być chłopakiem właśnie tej potężnej szamanki, rozważając czy to może dlatego, że tak dobrze gotuje. Może to było tylko złudzenie, ale Asena zdawała się być wyższa od niego. Jakby miało to znaczenie dla kogoś kto mógł być niski a potem nagle wysoki, jeśli mu się zachciało. – Ciesze się w takim razie, że chce i pewnie mm nie wiem, pewnie gotuje teraz coś dla mnie? – Key miała szczerą nadzieję, że będzie tego dużo - jakość nie miała dla niej w tym momencie aż takiego znaczenia. Zaciągnęła się mocno smrodeczkiem Rejwachu i uśmiechnęła błogo. Bardzo możliwe, że będzie i dużo i dobrze. Uspokajało ją to.
Zastanawiała się czy nie mogłaby pójść do kuchni i podejrzeć jego pracy, ale trochę się bała, że jednak wpadnie z "fajna dziewczyna do pogadania" w kategorię "fajna dziewczyna do zjedzenia" więc grzecznie siedziała na swoim miejscu. No może nie tak grzecznie, bo w sumie była ciekawska i gdy padła propozycja oglądania szczurów to od razu się poderwała.
– Chce! Widziałam kilka na statku i jestem bardzo ciekawa tych tutaj lądowych czy rzeczywiście są takie inne od tych morskich. Chcę bardzo! Chodźmy. – rzuciła, nie wiedząc dokąd mają iść a bardzo. Trochę wolała rozmowę o tym niż o pytaniu kłębiącym się jej pod obecnie rudą czupryną czemu Lewis jest trochę dziwką, a troche nie da rady się pieprzyć dwa tygodnie. I co do tego ma jego rodzina?! Szczury były zdecydowanie bezpieczniejszym tematem.
– No ja nie jestem – podkreśliła dosadnie, bo nie miłości przyjechała szukać w Anglii tylko ojca. – A Ty jesteś? – zdziwiła się trochę wyobrażając sobie, że chłopak którego poznała mógłby być chłopakiem właśnie tej potężnej szamanki, rozważając czy to może dlatego, że tak dobrze gotuje. Może to było tylko złudzenie, ale Asena zdawała się być wyższa od niego. Jakby miało to znaczenie dla kogoś kto mógł być niski a potem nagle wysoki, jeśli mu się zachciało. – Ciesze się w takim razie, że chce i pewnie mm nie wiem, pewnie gotuje teraz coś dla mnie? – Key miała szczerą nadzieję, że będzie tego dużo - jakość nie miała dla niej w tym momencie aż takiego znaczenia. Zaciągnęła się mocno smrodeczkiem Rejwachu i uśmiechnęła błogo. Bardzo możliwe, że będzie i dużo i dobrze. Uspokajało ją to.
Zastanawiała się czy nie mogłaby pójść do kuchni i podejrzeć jego pracy, ale trochę się bała, że jednak wpadnie z "fajna dziewczyna do pogadania" w kategorię "fajna dziewczyna do zjedzenia" więc grzecznie siedziała na swoim miejscu. No może nie tak grzecznie, bo w sumie była ciekawska i gdy padła propozycja oglądania szczurów to od razu się poderwała.
– Chce! Widziałam kilka na statku i jestem bardzo ciekawa tych tutaj lądowych czy rzeczywiście są takie inne od tych morskich. Chcę bardzo! Chodźmy. – rzuciła, nie wiedząc dokąd mają iść a bardzo. Trochę wolała rozmowę o tym niż o pytaniu kłębiącym się jej pod obecnie rudą czupryną czemu Lewis jest trochę dziwką, a troche nie da rady się pieprzyć dwa tygodnie. I co do tego ma jego rodzina?! Szczury były zdecydowanie bezpieczniejszym tematem.