27.03.2025, 16:23 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.05.2025, 11:22 przez Rodolphus Lestrange.)
To był wieczór, który zostanie zapamiętany przez całą społeczność Londynu. Po udanych drobnych zadaniach, które udało się im wykonać w mniejszym lub większym stopniu, przyszedł czas na kolejne. Nie musieli już się ukrywać: obecność Śmierciożerców była aż nadto widoczna w tym, co się działo wokół. Płonął Londyn, płonęły kamieniczki, płonęły drewniane stragany, a wokół nich królował chaos. Słodki, piękny chaos, który wznosił się ku niebu w akompaniamencie krzyków pełnych przerażenia i bólu. Ludzie płonęli, próbowali się ratować, uciec w bezpieczne miejsce. Ministerstwo Magii miało pełne ręce roboty, ale chyba nikt nie wierzył, że uda im się dzisiejszej nocy zwyciężyć. Walka z nimi to była jak próba złapania dymu gołymi rękoma.
Rodolphus przeniósł leniwe spojrzenie w kierunku osoby, która ośmieliła się odezwać w ich kierunku. Milczał, obracając ostrożnie różdżkę w dłoni. Gdy Vulturis ochronił ich przy pomocy tarczy, Lestrange prychnął. Zniekształcone prychnięcie było wyraźnie słyszane spod maski, która chroniła jego tożsamość. Czarna szata powiewała lekko, poruszana wiatrem, który roznosił iskry na kolejne budynki, lecz był zbyt słaby, by rozwiać czarny, gęsty dym, opadający na Londyn.
- Kto by chciał rządzić nic nie znaczącymi robakami, takimi jak ty? - odpowiedział uprzejmym tonem, który nie należał do Rodolphusa Lestrange'a, a do Vipery. Maska skutecznie zniekształcała głos, doskonale chroniąc każdy aspekt jego tożsamości. Czy uciekinier dosłyszał jego słowa? Wątpliwie, patrząc na to z jaką pasją zabierał się do ucieczki.
Lestrange wyciągnął różdżkę i spróbował przy użyciu kształtowania wytworzyć więzy, które zwiążą nogi mężczyzny tak, by wywinął eleganckiego orła i rozwalił sobie ten głupi ryj.
Kształtowanie, wytworzenie lin które spętają nogi uciekiniera
Rzut N 1d100 - 72
Sukces!
Sukces!
Edycja na prośbę MG:
Z różdżki wystrzeliły liny, które zaatakowały nogi uciekiniera. Związały je, powodując że mężczyzna wywalił się, ze związanymi kostkami jak baleron.