27.03.2025, 18:46 ✶
Rodolphusowi rzadko zdarzało się używać tego konkretnego zaklęcia, chociaż uważał, że było jednym z lepszych, do których miał dostęp jego spaczony umysł. Osobiście preferował inne formy tortur: psychiczne - wyciąganie wspomnień, mieszanie w nich, zmuszanie ofiar by przeżywały swoje najgorsze wspomnienia w kółko i w kółko. Potrafił pastwić się nad nimi tak długo, aż były całkowicie wyczerpane, potrafił łamać ich umysły i dusze tak długo, aż w końcu niemalże słyszał, jak pękały pod wpływem emocjonalnego ciężaru, którego ludzie nie potrafili znieść. Nie zawsze jednak był czas na tak finezyjne działania i trzeba było sięgać do bardziej praktycznych, klasycznych sposobów. Klątwa cruciatus była jedną z nich. Sprawiała, że każda komórka ciała płonęła żywym ogniem, bolała w tak niewyobrażalny sposób, że z gardła nawet najbardziej odpornego człowieka wydzierał się przeraźliwy krzyk bólu. Tak było i w tym przypadku: kobieta wrzasnęła, a jej ciało wykrzywiło się pod nienaturalnym kątem. Upadła na podłogę, próbując wydrapać sobie żyły, w których płynął niewidoczny ogień, lecz zaklęcie uniemożliwiało jej poruszanie się w kontrolowany sposób. Wyła więc, bo tego już nie dało się nazwać krzykiem. Jej wycie odbijało się od ścian i wtłaczało się siłą do uszu dwójki Śmierciożerców, którzy znajdowali się w Rozgłośni Radiowej.
Jaką minę miał w tej chwili Rodolphus? Nie wiadomo: na twarzy miał maskę, lecz przez szpary w niej widać było srebrzyste, błyszczące spojrzenie. Spojrzenie pełne ekstazy, niewypowiedzianej przyjemności, która przeszywała jego własne ciało raz za razem, gdy kolejne sekundy wydłużały się dla krzyczącej kobiety w nieskończoność. Jego uśmiech, ukryty przed innymi, był iście paskudny. Odsłonięte zęby, perwersyjne zadowolenie, które odczuwał patrząc na wijącą się w bólu ofiarę. Wszystko to trwało zaledwie chwilę, maleńki ułamek czasu, lecz dla tej dwójki było to niczym wieczność.
- Prosiłem, byś była cicho - powiedział, przerywając to, co robił. Kątem oka nadal dostrzegał Charlesa, który siłował się z drzwiami. Skrzywił się pod maską, bo wiedział że wcale nie mieli aż tak dużo czasu, jak by chcieli. Wycelował różdżką w drzwi, przy których stał Mulciber, chcąc zrobić z nimi dokładnie to, co zrobił z drzwiami do recepcji: po prostu je rozwalić.
Rzucam na kształtowanie - wytworzenie pędu powietrza, który ma wyważyć drzwi
Rzut N 1d100 - 22
Akcja nieudana
Akcja nieudana