27.03.2025, 21:46 ✶
Basilius westchnął ciężko i spojrzał na siostrę, która właśnie oznajmiła, że chce wybijać durne poglądy z głowy i... I widząc złość młodszej czarownicy wobec zainstniałej sytuacji uznał, że chyba nie warto było już dalej drążyć tego tematu, czy wspominać, że mogli przy walce o społeczną sprawiedlowość sami niesprawiedliwie skończyć poranieni. Najwyraźniej w rodzinie nie przypadło mu miano tego brata, który zabiera młodsze rodzeństwo na niekończące się dobrze protesty. To znaczy... Nie celowo.
Był przekonany, że do wieczora cała sytuacja uspokoi się na tyle, że rodzeństwo mogłoby spokojnie wrócić do domu, zwłaszcza że przecież daleko nie mieszkali, czy też po prostu użyć proszku Fiuu. Uznał jednak, że skoro Electra o to prosiła, to wypadało mu taktyczne zapomnieć o tych argumentach i po prostu się zgodzić.
– Jasne, nie ma problemu – zgodził się na jej prośbę. W końcu to też jakieś wspólne spędzenie czasu, czyż nie? – Nie mogę tylko obiecać, że nie wezwą mnie do szpitala, ale może potyczki jedynie wyglądały tak groźnie i Mung nie będzie potrzebować dodatkowych rąk do pracy. – I prawdę mówiąc, naprawdę na to liczył. – Przeżyjecie makaron ze szpinakiem i fetą?
Przeniósł spojrzenie na Icarusa.
– O. Dobrze. Nie znasz nagle greki. Czyli nie uderzyli cię w głowę aż tak mocno – powiedział, a potem podsunął bratu jeszcze kolejny eliksir do wypicia i ponownie westchnął. Sam już nie miał pojęcia po raz który tego dnia. – W takim razie zróbcie mi oboje przysługę i jak już będziecie chcieli wyskakiwać z tego cienia, uważajcie by przypadkiem nie wpaść na ścianę. A jak już wpadniecie, to zgłaszajcie się do Florence.
Oczywiście nie mówił tego na poważnie. Oboje dobrze wiedzieli, że opatrzyłby och, nieważne co. No chyba, że... Nie. Jednak nieważne co.
Był przekonany, że do wieczora cała sytuacja uspokoi się na tyle, że rodzeństwo mogłoby spokojnie wrócić do domu, zwłaszcza że przecież daleko nie mieszkali, czy też po prostu użyć proszku Fiuu. Uznał jednak, że skoro Electra o to prosiła, to wypadało mu taktyczne zapomnieć o tych argumentach i po prostu się zgodzić.
– Jasne, nie ma problemu – zgodził się na jej prośbę. W końcu to też jakieś wspólne spędzenie czasu, czyż nie? – Nie mogę tylko obiecać, że nie wezwą mnie do szpitala, ale może potyczki jedynie wyglądały tak groźnie i Mung nie będzie potrzebować dodatkowych rąk do pracy. – I prawdę mówiąc, naprawdę na to liczył. – Przeżyjecie makaron ze szpinakiem i fetą?
Przeniósł spojrzenie na Icarusa.
– O. Dobrze. Nie znasz nagle greki. Czyli nie uderzyli cię w głowę aż tak mocno – powiedział, a potem podsunął bratu jeszcze kolejny eliksir do wypicia i ponownie westchnął. Sam już nie miał pojęcia po raz który tego dnia. – W takim razie zróbcie mi oboje przysługę i jak już będziecie chcieli wyskakiwać z tego cienia, uważajcie by przypadkiem nie wpaść na ścianę. A jak już wpadniecie, to zgłaszajcie się do Florence.
Oczywiście nie mówił tego na poważnie. Oboje dobrze wiedzieli, że opatrzyłby och, nieważne co. No chyba, że... Nie. Jednak nieważne co.