27.03.2025, 22:53 ✶
Basilius przewrócił oczami.
– Wyglądasz dobrze. Naprawdę – powiedział poważniej tak, aby Millie wiedziała, że może i przewracał oczami, ale był w swoim komplemencie szczery. Zmarszczył brwi. – Longbottom? Który? – Erik raczej odpadał, więc musiał być któryś ze starszych członków tej rodziny i tak oczywiście pomyślał od razu o jednym, innym Longbottomie, ale przecież tamten jeden, inny Longbottom był Niewymownym, a Millie na pewno nie podjęłaby pracy biurowej w DEPARTAMENCIE TAJEMNIC, prawda? – Wiesz… Longbottomowie bywają szaleni, ale to chyba nie wieszczy dobrze temu państwu, jeśli i oni zaczęli posuwać się do takich tortur.
– Tak dziewczyna. Daj spokój Millie. Czy mam załatwić ci notę od magiuzdrowiciela, że tego typu spódnice zagrażają twojemu życiu i zdrowiu, czy sobie jednak poradzisz? – Kolejne westchnienie, ale kiedy czarownica mówiła dalej, zaczął naprawdę uważnie jej słuchać i im dłużej jej słuchał tym bardziej zaczynał zastanawiać się czemu w ogóle założył, że Millie powie mu coś normalnego i czy przypadkiem on nie robił w swoim życiu romansowym czegoś źle skoro nie miał takich historii. Pod koniec jej monologu ukrył twarz w dłoniach, wziął głęboki oddech i mruknął coś bardzo niewyraźnie, co mogło brzmieć jak Tak, erekcja brzmi jak zdecydowanie łatwiejszy wyznacznik, a potem ponownie odkrył twarz. Może nie powinien w ogóle o to pytać. Zwłaszcza, że to chyba nie był dla niej łatwy temat.
– Nie wiem, jak ty, ale w przeciwieństwie do tego pączka planuję jeszcze trochę pobyć sprawny – powiedział, obrzucając spojrzeniem suchy wypiek. Lukier był bledszy od jego twarzy, więc chyba jednak wygrywał z ciastkiem.
– Nie powinienem był o to pytać, przepraszam, po prostu – Wziął głęboki wdech, wciąż nie patrząc jej w oczy. Może powinien zemdleć. Mdlenie brzmiało jak fajna zmiana tematu. Krew z nosa też byłaby wyjątkowo mile widziana. – To dziwne, wiesz? Nigdy o tym wcześniej raczej nie myślałem. Lubiłem kobiety i tyle. Ale ostatnio coś się wydarzyło, nie nic takiego, nawet się nie szczerz, co sprawiło, że sam nie wiem. Dotarło do mnie, że od zawsze mogłem mieć podobne uczucia co miałem wobec kobiet też do no… nich, ale zawsze interpretowałem je inaczej.
– Wyglądasz dobrze. Naprawdę – powiedział poważniej tak, aby Millie wiedziała, że może i przewracał oczami, ale był w swoim komplemencie szczery. Zmarszczył brwi. – Longbottom? Który? – Erik raczej odpadał, więc musiał być któryś ze starszych członków tej rodziny i tak oczywiście pomyślał od razu o jednym, innym Longbottomie, ale przecież tamten jeden, inny Longbottom był Niewymownym, a Millie na pewno nie podjęłaby pracy biurowej w DEPARTAMENCIE TAJEMNIC, prawda? – Wiesz… Longbottomowie bywają szaleni, ale to chyba nie wieszczy dobrze temu państwu, jeśli i oni zaczęli posuwać się do takich tortur.
– Tak dziewczyna. Daj spokój Millie. Czy mam załatwić ci notę od magiuzdrowiciela, że tego typu spódnice zagrażają twojemu życiu i zdrowiu, czy sobie jednak poradzisz? – Kolejne westchnienie, ale kiedy czarownica mówiła dalej, zaczął naprawdę uważnie jej słuchać i im dłużej jej słuchał tym bardziej zaczynał zastanawiać się czemu w ogóle założył, że Millie powie mu coś normalnego i czy przypadkiem on nie robił w swoim życiu romansowym czegoś źle skoro nie miał takich historii. Pod koniec jej monologu ukrył twarz w dłoniach, wziął głęboki oddech i mruknął coś bardzo niewyraźnie, co mogło brzmieć jak Tak, erekcja brzmi jak zdecydowanie łatwiejszy wyznacznik, a potem ponownie odkrył twarz. Może nie powinien w ogóle o to pytać. Zwłaszcza, że to chyba nie był dla niej łatwy temat.
– Nie wiem, jak ty, ale w przeciwieństwie do tego pączka planuję jeszcze trochę pobyć sprawny – powiedział, obrzucając spojrzeniem suchy wypiek. Lukier był bledszy od jego twarzy, więc chyba jednak wygrywał z ciastkiem.
– Nie powinienem był o to pytać, przepraszam, po prostu – Wziął głęboki wdech, wciąż nie patrząc jej w oczy. Może powinien zemdleć. Mdlenie brzmiało jak fajna zmiana tematu. Krew z nosa też byłaby wyjątkowo mile widziana. – To dziwne, wiesz? Nigdy o tym wcześniej raczej nie myślałem. Lubiłem kobiety i tyle. Ale ostatnio coś się wydarzyło, nie nic takiego, nawet się nie szczerz, co sprawiło, że sam nie wiem. Dotarło do mnie, że od zawsze mogłem mieć podobne uczucia co miałem wobec kobiet też do no… nich, ale zawsze interpretowałem je inaczej.