28.03.2025, 12:10 ✶
Czerwona, gorąca krew trysnęła z otwartej rany, obryzgując wszystko wokół, w tym szatę Rodolphusa oraz nieszczęsną radiostację, od której się to wszystko zaczęło. Przez kilka uderzeń serca Lestrange obserwował jak wykrwawiający się Arthur próbuje złapać oddech i wyciąga dłonie w jego kierunku, jakby myślał że w tym ostatnim geście uda mu się pochwycić Śmierciożercę. Wystarczyło zrobić mały krok w tył, a bezwładne ciało upadło z łoskotem na podłogę.
Vipera przeszedł nad drgającymi już-prawie-zwłokami, a potem spojrzał na radiostację. W jaki sposób można by to najszybciej zniszczyć? Nie miał za bardzo pomysłu, więc po prostu przełożył różdżkę do drugiej dłoni, a potem zepchnął sprzęt ze stołu. Kolejny łoskot wydobył się z pomieszczenia, w którym przebywał Lestrange. Czy to wystarczy? Raczej nie. Widząc dzbanek z wodą, po prostu wylał jego zawartość na radiostację, aż poszły iskry. Nie miał pojęcia w jaki sposób to gówno działało, ale planował spuścić na nie wszystkie egipskie plagi. Ziemia, woda, powietrze to chyba była przesada, ale ogień? Rodolphus wycofał się z pomieszczenia, by wycelować różdżką w stół, na którym przed chwilą stała radiostacja. Chciał po prostu go podpalić.
Rzut na kształowanie - podpalenie stołu
Rzut N 1d100 - 50
Slaby sukces...
Slaby sukces...
- Zjeżdżajmy - powiedział jeszcze do Mulcibera, bo chyba nic tu po nich. Płomienie, które wzniecił Charles, i tak wystarczą żeby poddasze kamienicy zajęło się ogniem.