28.03.2025, 15:17 ✶
Po nie tak długim czasie gruntownego przeszukiwania gabinetu Basila odnalazł ochładzaną szafkę i worek z lodem. Nie miał pojęcia, czy był zaczarowany przez jego brata. Zapewne tak, problem z tym, że Ari zupełnie nie wiedział, jak te czary wykorzystać. Na pewno nie były one jakieś niebezpieczne. Chyba, że worek miał polecieć przez pół domu i znokautować Monę. Byłoby to chyba jeszcze gorsze od niezręcznego milczenia.
Zszedł na dół i zastał w salonie siedzącą na kanapie Mo i skonsternowaną Electrę. Ach tak, nie opowiadał jej zbytnio o randce. Spodziewał się, że jak chwilowo jego ogólny nastrój znacząco się polepszył, jego rodzina domyśli się, że może stało się coś, co było dla tego przyczyną.
– Um... Hej, Ellie... Przyniosłem lód –uniósł worek w niezręcznym geście. Po chwili jednak uznał, że nie po dżentelmeńsku byłoby po prostu dać Monie lód i zakończyć tym samym swój wysiłek związany z pomocą kobiecie.
Usiadł obok niej i chcąc nie chcąc, odetchnął tym jej zapachem. Spalony cukier i... coś jeszcze. Jakieś perfumy, którymi się pryskała po tych dziesięciu latach. Dlaczego musiała pachnieć tak bajecznie?
– Gdzie dokładnie cię boli? – spytał odrobinie zduszonym głosem. Sam przecież chciał jej pomóc, a teraz czuł się, jakby jej bliskość sprawiała, że zbliżał się do jakiejś granicy... Dobrzy bogowie, coś chyba było z nim nie tak!
Zszedł na dół i zastał w salonie siedzącą na kanapie Mo i skonsternowaną Electrę. Ach tak, nie opowiadał jej zbytnio o randce. Spodziewał się, że jak chwilowo jego ogólny nastrój znacząco się polepszył, jego rodzina domyśli się, że może stało się coś, co było dla tego przyczyną.
– Um... Hej, Ellie... Przyniosłem lód –uniósł worek w niezręcznym geście. Po chwili jednak uznał, że nie po dżentelmeńsku byłoby po prostu dać Monie lód i zakończyć tym samym swój wysiłek związany z pomocą kobiecie.
Usiadł obok niej i chcąc nie chcąc, odetchnął tym jej zapachem. Spalony cukier i... coś jeszcze. Jakieś perfumy, którymi się pryskała po tych dziesięciu latach. Dlaczego musiała pachnieć tak bajecznie?
– Gdzie dokładnie cię boli? – spytał odrobinie zduszonym głosem. Sam przecież chciał jej pomóc, a teraz czuł się, jakby jej bliskość sprawiała, że zbliżał się do jakiejś granicy... Dobrzy bogowie, coś chyba było z nim nie tak!