29.03.2025, 17:27 ✶
Gdy biały, niegroźny pocisk spadł z nieba wprost na Louvaina, kulturalnie utkał mordę i nawet się nie poruszył, chociaż pod jego maską pojawił się szeroki uśmiech. To nie tak, że nienawidził kuzyna, bo po pierwsze: byli rodziną i musieli stać za sobą murem. Po drugie: walczyli razem, ramię w ramię, w słusznej sprawie. I po trzecie: niejako był jego przełożonym. Skłamałby jednak, gdyby nie odczuł czystej, złośliwej satysfakcji z faktu, że to właśnie jemu się oberwało. O ile wszystko dobrze pójdzie, to Martes dostanie tylko tym, niczym więcej.
Niejako docenił swobodę działania, którą dostali. Kiwnął głową sztywno w odpowiedzi na słowa Draconisa. Miał rację i w jego głowie kiełkował już plan, który łatwo mogliby wcielić w życie, lecz być może nie w takim składzie, w jakim byli obecnie. Widząc jak zaklęcie Louvaina nie odnosi skutku, za to Charlesa już tak, uniósł twarz ku niebu. Jedna z sów spadła już wcześniej, gdy Draconis przeszył ją czystą, magiczną energią. Sowy... Sowy zawsze były problematyczne, jeżeli chodzi o przesył wiadomości.
Trigger Warning: Krzywda zwierząt (Odkryj)
- Zajmę się później kominkami na Pokątnej - zakomunikował w końcu, mrużąc oczy. Jedna z sów zatrzepotała wściekle skrzydłami, próbując odzyskać tor lotu, gdy wpadła w chmurę gęstego dymu. Uniósł różdżkę i cisnął w nią zaklęciem, chcąc przeszyć ją ognistym promieniem, który przy odrobinie szczęścia podpaliłby także list, który pysznił się przywiązany do jej nóżki.
Rzut na Kształtowanie - wytworzenie ognistego pocisku, który przeszyje sowę
Rzut na Kształtowanie - wytworzenie ognistego pocisku, który przeszyje sowę
Rzut N 1d100 - 52
Sukces!
Sukces!
- Możemy uszkodzić fizyczne wejścia do Ministerstwa i odciąć im część drogi. Czerwona budka i opuszczone toalety w Whitehall - rzucił, przeskakując spojrzeniem z każdego śmierciożercy z osobna, by skończyć na Charlesie, który jeszcze śmierciożercą nie był. Nieznacznie kiwnął głową, chociaż na tyle delikatnie, że jeżeli ten nie przyglądałby mu się: nie zauważyłby tego delikatnego ruchu. - Rozgłośnia Radiowa jest pusta. Zadbaliśmy o to, by nadała ostatni komunikat.
Pusta... Cóż, jeżeli nie liczyć jednego trupa i omdlałej kobiety, która pewnie jeszcze nie podniosła się po torturach, które jej zafundował, to owszem: pusta. Z komunikacją był ten problem, że mieli do dyspozycji sowy i kominki, a nie mogli unicestwić wszystkiego. Sów było za dużo, z kolei kominki znajdowały się w środku Ministerstwa. Przy odrobinie szczęścia jednak rozwalą tyle, ile się da, by utrudnić czarodziejom poruszanie się.