31.03.2025, 00:49 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 31.03.2025, 00:53 przez Hestia Bletchley.)
– Czyli wszystko dobrze – odetchnęła z ulgą, bo z jakiegoś powodu im bardziej dramatyczne teksty wygłaszał jej ojciec, tym bardziej znaczyło to, że nic mu nie było. Zwłaszcza, kiedy robił przy tym taki głos, przez który Hestia zastanawiała się przypadkiem czy i w nim nie drzemał jakiś aktorski talent przekazany dalej Alice. Ona raczej nie miała się natomiast za dobrą aktorkę. Niby ze swoim talentem mogłaby wcielić się w każdą rolę na tym świecir, ale jednak przy publicznych wystapieniach za bardzo skupiała się na tym, by po prostu dobrze wypaść, aby jeszcze myśleć o tym, że musi odpowiednio udawać, że nie jest sobą, a kimś zupełnie innym. Nie. Wolała pozostawić teatr siostrze i najwyraźniej czasem ojcu.
– Serio? – spytała z uśmiechem, wyraźnie dumna z tego niecodziennego komplementu. Oczy na chwilę pojaśniały z radości. Czyli wychodziło na to, że jednak jej codzienne ćwiczenia przynosiły efekty! Stawała się coraz silniejsza. Ha! Szach mat zmartwienia, że treningi nic jej nie dadzą i... Oj. Oj. Tata chciał ją przytulić. Nie. Nie. Nie da się!
Czarownica szybko spróbowała uniknąć, odskakując w bok.
Unikam na AF III
I... Bam.
Hestia, tak jeszcze chwilę temu dumna ze swoich postępów, upadła na ziemię przez zdradziecki uścisk jej własnego ojca. Oczywiście nie zamierzała się poddawać i już chciała przewrócić sytuację na swoją własną korzyść kiedy...
– Tato! Trawa! – krzyknęła już po angielsku, orientując się że przy upadku, jej buty zaryły o trawnik, rozkopując trochę do tej pory, pięknie wyglądając źdźbeł trawy.
– Serio? – spytała z uśmiechem, wyraźnie dumna z tego niecodziennego komplementu. Oczy na chwilę pojaśniały z radości. Czyli wychodziło na to, że jednak jej codzienne ćwiczenia przynosiły efekty! Stawała się coraz silniejsza. Ha! Szach mat zmartwienia, że treningi nic jej nie dadzą i... Oj. Oj. Tata chciał ją przytulić. Nie. Nie. Nie da się!
Czarownica szybko spróbowała uniknąć, odskakując w bok.
Unikam na AF III
Rzut Z 1d100 - 23
Akcja nieudana
Akcja nieudana
I... Bam.
Hestia, tak jeszcze chwilę temu dumna ze swoich postępów, upadła na ziemię przez zdradziecki uścisk jej własnego ojca. Oczywiście nie zamierzała się poddawać i już chciała przewrócić sytuację na swoją własną korzyść kiedy...
– Tato! Trawa! – krzyknęła już po angielsku, orientując się że przy upadku, jej buty zaryły o trawnik, rozkopując trochę do tej pory, pięknie wyglądając źdźbeł trawy.