31.03.2025, 01:20 ✶
Miałaś tu nie wchodzić…
Odwróciła się z przerażeniem, a gdy zobaczyła, że hrabia stał idealnie na jej drodze ucieczki z różdżką w dłoni, dotarło do niej, że Dionizos naprawdę jej dzisiaj nie pomoże. Chwyciła swoją różdżkę. Nie ważne ile razy nie mówiłaby sobie, że w sumie to mogłaby już umrzeć naprawdę. Że w sumie to było jej naprawdę wszystko jedno to kiedy śmierć zeszła tutaj na dół udekorowaną przystojną twarzą, wiedziała, że będzie się bronić.
– Nie chcę dusz… – zaczęła zaskoczona, a potem dotarło do niej, że to nie na nią patrzył i to nie z nią się kłócił. Ponownie powróciła spojrzeniem do plugawej rzeźby, prawdziwego gospodarza tego sanktuarium.
Oh…
Może…
Może jednak jej sytuacja nie była aż tak tragiczna.
I już, już miała skorzystać z okazji, aby przecisnąć się do wyjścia, kiedy posąg podniósł dłoń, a ona została pochwycona w różane pędy. Szamotała się. Krzyczała. Próbowała rzucać zaklęcia, ale niestety nawet najbardziej pożądanie incendio nie mogło nic zrobić, kiedy wbijające się w jej skórę róże krępowały jej ruchy.
– Inne wampiry w piwnicy mają co najwyżej miejsce na erotyczne libacje! – krzyknęła sfrustrowana, uznając że jeśli ma umrzeć, to przynajmniej nie odejdzie cicho.
Nienawidziła Francji. Nienawidziła tej rzeźby. Nienawidziła tego, że on okazał się… taki
Odwróciła się z przerażeniem, a gdy zobaczyła, że hrabia stał idealnie na jej drodze ucieczki z różdżką w dłoni, dotarło do niej, że Dionizos naprawdę jej dzisiaj nie pomoże. Chwyciła swoją różdżkę. Nie ważne ile razy nie mówiłaby sobie, że w sumie to mogłaby już umrzeć naprawdę. Że w sumie to było jej naprawdę wszystko jedno to kiedy śmierć zeszła tutaj na dół udekorowaną przystojną twarzą, wiedziała, że będzie się bronić.
– Nie chcę dusz… – zaczęła zaskoczona, a potem dotarło do niej, że to nie na nią patrzył i to nie z nią się kłócił. Ponownie powróciła spojrzeniem do plugawej rzeźby, prawdziwego gospodarza tego sanktuarium.
Oh…
Może…
Może jednak jej sytuacja nie była aż tak tragiczna.
I już, już miała skorzystać z okazji, aby przecisnąć się do wyjścia, kiedy posąg podniósł dłoń, a ona została pochwycona w różane pędy. Szamotała się. Krzyczała. Próbowała rzucać zaklęcia, ale niestety nawet najbardziej pożądanie incendio nie mogło nic zrobić, kiedy wbijające się w jej skórę róże krępowały jej ruchy.
– Inne wampiry w piwnicy mają co najwyżej miejsce na erotyczne libacje! – krzyknęła sfrustrowana, uznając że jeśli ma umrzeć, to przynajmniej nie odejdzie cicho.
Nienawidziła Francji. Nienawidziła tej rzeźby. Nienawidziła tego, że on okazał się… taki