04.02.2023, 13:06 ✶
Kiedy tylko pojawiły się dwie osoby, Avery zamknął książkę i przyjrzał się gościom. To, co mogło wydawać się nietypowe to fakt, że osoba zapraszająca nie wyglądała za zaskoczona obecnością kolejnego gościa. I tak też faktycznie było. Wilhelm nie napisał nic o tym, by Robert przybył sam, mając ku temu kilka dobrych argumentów. Umysł dawnego krukona połączył kilka kropek. Po pierwsze, dlaczego jego ojciec wymusił na rodzinie ukrywanie się przed światem? Nie było tajemnicą dla niego, kim oczywiście był. To oznaczało, że dobry powód musiał istnieć. Skoro tak, każdy kontakt był ryzykowny i jeśli chciał sprawić, by jego rozmówca poczuł się dość pewnie, on sam musiał dać możliwość zrobienia tego. Oczywiście wyłapał to, jak go nazywał. On sam jako dzieciak nie miał zbyt wielu kontaktów z tą personą. Widywał go co prawda w domu, ale nigdy nie utrzymywali miedzy sobą relacji. Dlatego on sam postanowił zwracać się tak, jak w liście do tej osoby. Zero jakiekolwiek spoufalania się z Mulciberem. Tak też prowadził własne interesy. Po chwili postał, by jego goście mogli zauważyć, że nie ma różdżki przy sobie. To kolejny element, by goście poczuli się bezpiecznie, a także uznali, że mają przewagę. Sprawienie takowego wrażenie pozwoli przeprowadzić rozmowę w odpowiedni sposób i liczył na to, że jego plan się powiedzie. Długo nad nim pracował.
- Witam panie Mulciber. Proszę wybaczyć, że nie powitam pana, tak jak należy się komuś o pańskim statucie. Pragnę zauważyć jednak, że w obecnej sytuacji jakikolwiek ruch z mojej strony może być odebrany nie tak, jakbym sobie życzył i spowodować niepotrzebne nieporozumienia. - Dlatego też nie podchodził do niego, by we wpojony przez ojca sposób witać się z tym człowiekiem. Otrzymanie pewnej granicy dla niego było optymalne.
- W ramach drobnej rekompensaty przygotowałem trunek, który mam nadzieje, wynagrodzi choć trochę niedogodności wynikające z przybycia tutaj. - Wskazał na butelkę brązowego alkoholu i czystą szklankę, która znajdowała się przy stoliku. Przecież to nietaktowne rozmawiać na stojąco. Dlatego tez czekał, aż jego gość pierwszy usiądzie. Nie proponował nic do picia trzeciej osobie, ponieważ tak naprawdę byłoby to raz, że podejrzane, a dwa zmarnowałaby czas. Co do niegodności to chodziło oczywiście poświęcony mu czas. Czy pierwszy etap jego planu przebiegnie bez większych problemów? Drugi i tak był o wiele trudniejszy i tu, choć próbował cokolwiek wymyślić, na końcu i tak będzie jedna wielka improwizacja. Robert absolutnie nie miał żadnego logicznego powodu dla niego, by rozważać pomoc, więc w tym aspekcie nie miał przewagi. Dlatego należało kombinować i spróbować to rozegrać dobrze.
- Witam panie Mulciber. Proszę wybaczyć, że nie powitam pana, tak jak należy się komuś o pańskim statucie. Pragnę zauważyć jednak, że w obecnej sytuacji jakikolwiek ruch z mojej strony może być odebrany nie tak, jakbym sobie życzył i spowodować niepotrzebne nieporozumienia. - Dlatego też nie podchodził do niego, by we wpojony przez ojca sposób witać się z tym człowiekiem. Otrzymanie pewnej granicy dla niego było optymalne.
- W ramach drobnej rekompensaty przygotowałem trunek, który mam nadzieje, wynagrodzi choć trochę niedogodności wynikające z przybycia tutaj. - Wskazał na butelkę brązowego alkoholu i czystą szklankę, która znajdowała się przy stoliku. Przecież to nietaktowne rozmawiać na stojąco. Dlatego tez czekał, aż jego gość pierwszy usiądzie. Nie proponował nic do picia trzeciej osobie, ponieważ tak naprawdę byłoby to raz, że podejrzane, a dwa zmarnowałaby czas. Co do niegodności to chodziło oczywiście poświęcony mu czas. Czy pierwszy etap jego planu przebiegnie bez większych problemów? Drugi i tak był o wiele trudniejszy i tu, choć próbował cokolwiek wymyślić, na końcu i tak będzie jedna wielka improwizacja. Robert absolutnie nie miał żadnego logicznego powodu dla niego, by rozważać pomoc, więc w tym aspekcie nie miał przewagi. Dlatego należało kombinować i spróbować to rozegrać dobrze.