02.04.2025, 01:40 ✶
Cieżko było mu powiedzieć, czy czuł cokolwiek, kiedy spoglądał na kłębiących się nieco niżej ludzi. Zaciekawienie może, jakby wyczekiwał tylko momentu, kiedy obrócą się sami przeciwko sobie, oddając się powoli narastającej desperacji. Ludzie w gruncie rzeczy mieli aż nadto dużo wspólnego ze zwierzętami, a te zapędzone w kozi róg potrafiły odgryźć sobie własną nogę, byle tylko wydostać się z patowej sytuacji. Gatunkowi ludzkiemu należało dołożyć do tego cechę, której królestwu zwierząt brakowało, bo ludzie potrafili być zwyczajnie okrutni. Wysokie stężenie paniki wydawało się wspaniałym usprawiedliwieniem tego, co mogło tutaj nastąpić gdyby dać temu trochę czasu. Ale tego właśnie nie mieli przesadnie dużo. Mieli siać zamęt, mieszać w otoczeniu, utrudniać poruszanie się w dzielnicach. Mieli być tym, na co chętnie Leviathan by poczekał. Mieli być okrutni.
Mgła nie była tak naprawdę potrzebna, ale może dobrze że Charles właśnie za nią zabrał, jeszcze kiedy byli w bezpiecznej odległości i Rowle mógł poświęcić nieco więcej uwagi temu, co robił jego towarzysz. Maska nie poruszyła się, wpatrując w Mulcibera tak samo bezbarwnie, ale pod nią Draconis delikatnie ściągnął brwi, mrużąc przy tym oczy w zastanowieniu, kiedy zobaczył że naśladowca nie potrzebuje wcale różdżki. Była to przydatna umiejętność, owszem, ale równie zdradliwa.
- Na twoim miejscu bym uważał - powiedział powoli, kiedy czarna mgła powoli opadła na niższym poziomie, dając im jeszcze większą przewagę. Rowle też poruszył się, powoli robiąc krok za krokiem za plecami Charlesa, by go wyminąć w drodze do znajdujących się nieopodal schodów prowadzących na dół. - Magia bezróżdżkowa to atut. Ale kiedy odkrywasz przed przeciwnikiem wszystkie karty na starcie... - minął chłopaka, nie oglądając się już na niego, twarz kierując znowu ku wejściu do szpitala. - Wystarczy żeby ktoś połamał ci ręce zamiast zabrał różdżkę.
Sam by tak zrobił, gdyby trafił na przeciwnika który wymachiwał mi przed nosem samymi rękoma. Różdżka bywała problematyczna i ograniczała, bo jej brak sprawiał że czarodziej stawiał się bezbronny, ale z drugiej strony, w przypadku kogoś jak Charles, dawała przestrzeń. Była zabezpieczeniem i poręcznym narzędziem, po którego stracie można było wykorzystać efekt zaskoczenia.
Leviathan stanął przy szczycie schodów i uniósł rękę, celując różdżką nad witryną sklepową, w znajdujący się tam sufit, a następnie spróbował rzucić zaklęcie, które stworzyłoby bańkę ciśnienia i wysadziło w powietrze część stropu. Chciał zawalić powałę i zwalić ją na znajdujących się pod nią ludzi.
kształtowanie na bańkę ciśnienia -> wysadzenie stropu nad witryną gdzie znajduje się manekin do szpitala
Mgła nie była tak naprawdę potrzebna, ale może dobrze że Charles właśnie za nią zabrał, jeszcze kiedy byli w bezpiecznej odległości i Rowle mógł poświęcić nieco więcej uwagi temu, co robił jego towarzysz. Maska nie poruszyła się, wpatrując w Mulcibera tak samo bezbarwnie, ale pod nią Draconis delikatnie ściągnął brwi, mrużąc przy tym oczy w zastanowieniu, kiedy zobaczył że naśladowca nie potrzebuje wcale różdżki. Była to przydatna umiejętność, owszem, ale równie zdradliwa.
- Na twoim miejscu bym uważał - powiedział powoli, kiedy czarna mgła powoli opadła na niższym poziomie, dając im jeszcze większą przewagę. Rowle też poruszył się, powoli robiąc krok za krokiem za plecami Charlesa, by go wyminąć w drodze do znajdujących się nieopodal schodów prowadzących na dół. - Magia bezróżdżkowa to atut. Ale kiedy odkrywasz przed przeciwnikiem wszystkie karty na starcie... - minął chłopaka, nie oglądając się już na niego, twarz kierując znowu ku wejściu do szpitala. - Wystarczy żeby ktoś połamał ci ręce zamiast zabrał różdżkę.
Sam by tak zrobił, gdyby trafił na przeciwnika który wymachiwał mi przed nosem samymi rękoma. Różdżka bywała problematyczna i ograniczała, bo jej brak sprawiał że czarodziej stawiał się bezbronny, ale z drugiej strony, w przypadku kogoś jak Charles, dawała przestrzeń. Była zabezpieczeniem i poręcznym narzędziem, po którego stracie można było wykorzystać efekt zaskoczenia.
Leviathan stanął przy szczycie schodów i uniósł rękę, celując różdżką nad witryną sklepową, w znajdujący się tam sufit, a następnie spróbował rzucić zaklęcie, które stworzyłoby bańkę ciśnienia i wysadziło w powietrze część stropu. Chciał zawalić powałę i zwalić ją na znajdujących się pod nią ludzi.
kształtowanie na bańkę ciśnienia -> wysadzenie stropu nad witryną gdzie znajduje się manekin do szpitala
Rzut Z 1d100 - 59
Sukces!
Sukces!