- To brzmi, jak całkiem niezły plan. - Tak, podzieliły się całkiem rozsądnie miejscami, które miały sprawdzić. Każda dostała inną dzielnicę, więc miało to sens. Do tego, gdyby coś poszło nie tak - to mogły się ze sobą komuniukować. Nie było więc, aż tak najgorzej, to naprawdę mogło zadziałać, ba wręcz była pewna, że zadziała.
Dym ponownie przykrył okolicę. Wood miała wrażenie, że co chwila pojawiają się jego kolejne kłęby, jakby ten ogień nie przestawał płonąć, tylko pochłaniał coraz więcej budynków. Nie miała pojęcia, czy uda się go ugasić, a jeśli tak, to kiedy? Ani Zakon, ani Ministerstwo nie miało tylu różdżek, aby ugasić wszystkie miejsca, które tego wymagały.
- Myślę, że to jest odpowiedni moment, aby nieco go wprowadzić. - Cameron miał świadomość, że Ruda zajmuje się czymś dodatkowo. Nie dało się tego nie zauważyć, nigdy jednak nie była co do tego jakoś specjalnie wylewna, nie opowiadała mu o tym, co robi z Brenną po pracy. Może faktycznie wypadało go nieco w to wprowadzić. Ufała mu, w końcu był jej narzeczonym, nie zamierzała oczywiście ciągać chłopaka ze sobą na te niebzpieczne akcje, ale mógł się przydać jako medyk. To wcale nie było takim głupim rozwiązaniem.
- Nie sądzę, że przyjmie pieniądze, ale myślę, że nie odrzuci propozycji. Zajmę się tym. - Decyzja została podjęta. Jak tylko znajdzie Lupina to wspomni mu nieco o tym wszystkim. Nie wydawało jej się, że odmówiłby im pomocy. Zresztą to Cameron - on jej nigdy nie odmawiał.
- Jasne, czyli miejsca zbiórki póki co, to antykwariat, cukiernia. Jak się dowiesz, co z Woodym to daj znać. Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że nauczyłyśmy się tych fal. - Nie mogła się powstrzymać przed tym komentarzem. Dopiero teraz widziała, że ta umiejętność była naprawdę bardzo potrzebna, szczególnie w takich kryzysowych sytuacjach. Może nie było to wcale takie proste, ale udało im się tego nauczyć.
- Wiesz, że nie muszę jej mieć przy sobie, mogę ją wezwać w każdej chwili, a tam może się komuś przydać. - Miała swoją specjalną miotłę, która zachowywała się jak zwierzątko, podczas Beltane też z niej korzystała - no z innego egzemparza, bo tamten nie nadawał się do niczego.