• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu v
« Wstecz 1 2 3 4 Dalej »
[09.09.] To be or not to be - what-fucking-ever | Maddox & Baldwin

[09.09.] To be or not to be - what-fucking-ever | Maddox & Baldwin
The Nocturn's Delight
When I grow up,
I wanna be a heretic.
wiek
20
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
malarz i aktor
Normalnie skóra zdjęta z ojca! 177 cm wzrostu, waży koło 70 kg. Szczupły młodzieniec, chodzi wyprostowany emanując pewnością siebie. Ma wyjątkowo jasne włosy, które od razu zdradzają jego pochodzenie od Malfoyów. Oczy jasne w szarym odcieniu. Można odnieść wrażenie, że jest wiecznie z czegoś niezadowolony, ale wrażenie to umyka, gdy otwiera usta - charyzmatyczny chłopiec z łagodnym, może nieco chrapliwym głosem.

Baldwin Malfoy
#3
04.04.2025, 14:31  ✶  
Patrzył.
Boże, on nawet nie patrzył - Baldwin bezczelnie gapił się z zachwytem wymalowanym na brudnym od popiołu ryju i błyskiem w szarych ślepiach na coś co wyglądało jak jeszcze niedokończone miejsce egzekucji. I pewnie najzwyczajniej w świecie tym właśnie było, sądząc po stanie w jakim znajdował się przywleczony typ. Kolejna ofiara jasnej wrześniowej nocy. Mógł tylko się domyślać ilu było takich jak ten tutaj. Zawleczonych w uliczkę, odliczających sekundy do wykrwawienia się, w podartych ubraniach, pozbawionych czci, godności, życia. Ludzie poczuli posmaczek wolności i władzy i naćpali się nimi jak pierwszorzędnym narkotykiem.
Podobał mu się akcent z krzesłem. Mocno teatralny. Trochę bawiły rozsypane zęby, zupełnie jakby czekały aż nadleci wróżka-zębuszka i przemieni je w złote galeony.  Zawiesił wzrok na krwawym, niedokończonym wciąż napisie i do tych wszystkich emocji doszedł jeszcze dreszcz ekscytacji. Każda krew mogła Malfoy’owi smakować tak samo - ale każdy krwawił innym odcieniem szkarłatu.
Sfora.
Zazwyczaj nie wpierdalał się z buciorami w interesy Greybacków, a ci w odwecie nie szczali mu na wycieraczkę (nie żeby jakąś miał, ale jakby miał to pewnie byłaby obszczana przez całkiem inny odpad społeczny, więc nie ryzykował). Zgrane współżycie, a raczej jego kompletny brak, z sąsiadami z podziemnych ścieżek, było całkiem niezłą strategią na przetrwanie. Piękna symbioza. Zresztą wszystkie te tajne, nielegalne i szalenie poważne biznesy brzmiały tak zajebiście nudno, że Baldwin wolał to zostawić innym. Dorosłym Pro, takim jak na przykład Lorraine. Ktoś musiał robić za klasowego, wiecznie najebanego błazna i wyjątkowo go ta rola satysfakcjonowała. Mógł sobie żyć, kurwić i tworzyć sztukę dla Sztuki, trochę jak kundel spuszczony ze smyczy, bo Orfeuszowe ślepie pilnowało czy za daleko nie spierdala.

- Zajebista noc na randki jak ktoś lubi chuja sobie poparzyć.- Parsknął bardziej rozbawiony niż urażony, że kazano mu spierdalać. Nie pierwszy, nie ostatni raz. Zwykle nie słuchał. Teraz też w sumie nie zamierzał. Nawet jeśli ryzykował wpierdolem stulecia.
Oh. To tylko ty Malfoy. Wow. Cóż za entuzjazm.
-Heee-ll-oooł.- Odpowiedział, przeciągając wszystkie możliwe samogłoski. Pomachał lekko ręką na przywitanie, trzymając różdżkę tak, żeby nią nie celować w randkowiczów. Profilaktycznie. Nie macha się dojebanemu, pewnie naćpanemu testosteronem i adrenaliną czarodziejowi różdżką przed nosem. Albo wilkołakowi. Jak ze sfory to pewnie wilkołak. Nie miał pojęcia czy ci goście nie mają jakiegoś zacięcia do aportowania, a na kolejną w tym roku różdżkę go po prostu stać nie było. Więc trzymał ją blisko siebie. - Sorry, słyszałem, że Jenkins zajęta i nie przyśle delegacji. Więc yo, tylko ja. Ładna sceneria.- Rzucił z niekłamaną radością w głosie.- Aż grzech nie popatrzeć.

Odkorkował zębami swoją zdobyczną butelkę, Splunął, a korek poturlał się po kostce brukowej, wpadając do studzienki kanalizacyjnej. O jaka szkoda. Będzie trzeba wypić od razu. Do tej pory wychylał się radośnie przez nadpaloną ościeżę, niczym ta blondwłosa panienka z okienka; obserwował sobie z bezpiecznej odległości cały ten osiedlowy teatrzyk z zakrwawionym bumiarzem w roli głównej.
Typ coś memłał pod nosem. Produkował się, bo co mu zostało? Umrzeć z godnością? Jakieś błagalne prośby. Chyba obiecywał złoto. Przepraszał. Ale przez wybite zęby i przeorane pół twarzy ciężko było cokolwiek wyłapać. Baldwin zaśmiał się serdecznie, gdy Bones przeszedł do negocjacji i zaczął zarzekać się, że nikomu nie powie co tu się odjebało jeśli tylko puszczą go wolno. Zachęcająco kiwał głową, żeby nie przestawał.
- Ta twoja randka wie, że to dopiero gra wstępna?- Zapytał, nie odwracając wzroku od brygadzisty. Tyle bólu. Cierpienia. Każda jedna nić wspomnień z tego dzisiejszego wieczoru stanie się częścią kolejnego dzieła sztuki. Obrazu płonącego Londynu. Może gdyby mu zależało to nawet uświadomiłby Bones’a, że wcale go tu nikt nie zajebie. To znaczy zajebie, ale Malfoy uczyni jego katusze czymś wiecznym, w postaci rozedrganych emocji tańczących po powierzchni płótna. A to było cenniejsze niż samo życie.

Zadarł głowę do góry, nieco uważniej przyglądając się wystającym belkom i wspornikom podtrzymującym tutejsze kamienice. Niektóre wyżej, inne nieco niżej. Aż dziw, że przetrwały pożary.
- Na twoim miejscu kazałbym mu się powiesić. Wykrwawić, tak jak wykrwawia się trzoda podczas uboju rytualnego.- Powiedział lekko, jakby mówił o pogodzie. Wyjątkowo paskudnej dzisiejszego wieczoru, choć przez te całe pożary przynajmniej zrobiło odrobinę cieplej. - Wiesz jak w tym wierszyku. A na drzewach zamiast liści, będą wisieć brygadziści.- Jego ton uderzył w śpiewne tony rymowanki, które znał każdy nokturnowy młodzieniaszek. I młodzieniaszka. Nie był seksistą, żeby zabraniać babom wieszać ministerialnych dupków, jeśli tylko miały na to ochotę.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Baldwin Malfoy (4621), Maddox Greyback (3197)




Wiadomości w tym wątku
[09.09.] To be or not to be - what-fucking-ever | Maddox & Baldwin - przez Baldwin Malfoy - 25.03.2025, 09:49
RE: [09.09.] To be or not to be - what-fucking-ever | Maddox & Baldwin - przez Maddox Greyback - 30.03.2025, 04:18
RE: [09.09.] To be or not to be - what-fucking-ever | Maddox & Baldwin - przez Baldwin Malfoy - 04.04.2025, 14:31
RE: [09.09.] To be or not to be - what-fucking-ever | Maddox & Baldwin - przez Maddox Greyback - 15.04.2025, 12:24
RE: [09.09.] To be or not to be - what-fucking-ever | Maddox & Baldwin - przez Baldwin Malfoy - 15.04.2025, 16:44
RE: [09.09.] To be or not to be - what-fucking-ever | Maddox & Baldwin - przez Maddox Greyback - 27.04.2025, 21:47
RE: [09.09.] To be or not to be - what-fucking-ever | Maddox & Baldwin - przez Baldwin Malfoy - 28.04.2025, 12:28
RE: [09.09.] To be or not to be - what-fucking-ever | Maddox & Baldwin - przez Maddox Greyback - 22.05.2025, 16:05
RE: [09.09.] To be or not to be - what-fucking-ever | Maddox & Baldwin - przez Baldwin Malfoy - 02.06.2025, 09:12

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa