—Czasami nawet ciężko stwierdzić, że czas istnieje. Wszyscy podlegamy rozszerzeniu czasu grawitacyjnego — teoria względności Einsteina, którą ten opisał w 1915 roku, zakładała, że czas płynie inaczej, w zależności od wysokości obiektu. Zupa, która spływała z chochli do miski, w sposób niemoerzalny dla ludzi czy czarodziejów, przebywała w różnych czasach pomiędzy górą a dołem. Eksperyment Hafele-Keatinga, przeprowadzony w październiku 1971 roku, stanowił kluczowy test przewidywań teorii względności Einsteina dotyczących dylatacji czasu. Fizycy zabrali cztery cezowe zegary atomowe na pokład zwykłych samolotów (chociaż Morpheus czytając badanie nie bardzo zrozumiał czym jest lot komercyjny), okrążając Ziemię dwukrotnie, raz w kierunku wschodnim i raz zachodnim. Po zakończeniu podróży porównali wskazania tych zegarów z zegarami pozostawionymi w Obserwatorium Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych. Zegary potwierdziły tę teorię, lot na wschód opóźnił się o (5,9 ± 1,0) × 10⁻⁸ sekundy, a lot na zachód przyspieszył (2,73 ± 0,07) × 10⁻⁷ sekundy.
A mówiono, że mugole nie mogą podróżować w czasie.
— Ostatnimi czasy dymy ognia zaduszają moje widzenie, przyprawiają moje oczy o łzawienie, widzę tylko to, co boli z przejrzystością kryształu. Przeżywałem własną śmierć dwukrotnie w sierpniu, raz z rąk dzikich pnączy, drugi raz w płomieniach. Da się przyzwyczaić. Małże nieczęsto pojawiają się w kontekście zupy w moich kartach.
Wahadełko stuknęło o blat, gdy dziób ptaka zetknął się z polerowanym drewnem, lądując na nim. Łańcuszek owinął się dookoła wisiorka, niczym ouroboros dookoła świata. Morpheus mówił tonem kogoś, komu wróżono śmierć od młodego wieku i kto poznał jej znaczenie w dużo gorszej formie, niż ta ciała. Mając te czterdzieści dwa lata (i dużo więcej biorąc pod uwagę czas, który przeżył, och ten względny czas, gdy żyło się w przeszłości i przyszłości, gdy spotykało się przestrzeń, a nie w niej było, gdy ani miejsce ani pora w rzeczywistości nie miały znaczenia), przeżył tak wiele śmierci swojego ego, swojego id, łamał prawa fizyki, że czasami zastanawiał się, czy można go w ogóle zabić w sposób, który miałby znaczenie.
— Wyczuwam od ciebie smutek. Dlaczego tu jestem?
Włożył łyżkę do zupy, zamieszał i popatrzył swoim trzecim okiem na parę, która się unosiła w powietrzu, jakby szukał znaków, sedna sprawy w słowach od przeznaczenia, utkanych w wodzie w stanie lotnym.