• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Bliskie Okolice Londynu v
1 2 3 Dalej »
[Londyn, 26. sierpnia 1972] Cold war 1:13:42 | Lorien & Alexander

[Londyn, 26. sierpnia 1972] Cold war 1:13:42 | Lorien & Alexander
Dama z gramofonem
And the violence, caused silence
Who are we mistaken?
wiek
34
sława
IV
krew
czysta
genetyka
maledictus
zawód
Sędzia Wizengamotu
Czarownica o klasycznej, włoskiej urodzie odziedziczonej po matce. Ma ciemnobrązowe (z pierwszymi siwymi włosami) trudne do ujarzmienia loki, w które zwykle wpina złote spinki i ozdoby. Oczy - o bardzo nienaturalnym, kobaltowym kolorze. Bogowie pożałowali jej wzrostu. Ta poważna, dorosła kobieta ma zaledwie 149 cm wzrostu. Według kartoteki medycznej waży 37kg. Pachnie drogimi perfumami o zapachu jaśminu i ubiera się u magicznych projektantów, choć częściej można ją spotkać w przepisowym ministerialnym mundurku sędzi. Na przekór modzie czystokrwistych - uwielbia torebki, nienawidzi magicznych sakiew. Jej codzienna torebka z paryskiego magicznego domu mody jej zawsze wypchana po brzegi dokumentami, kosmetykami i innymi pierdołami, bez których nie może się obejść. Ogólnie to kobietą jest ułożoną, kulturalną, chociaż pierwsza dzień dobry na ulicy nie powie.

Lorien Mulciber
#9
06.04.2025, 18:05  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.04.2025, 18:11 przez Lorien Mulciber.)  
Ktoś kiedyś zarzucił, że Lorien Crouch nienawidziła mężczyzn. Bzdura. Kochała ich. Kochała tych żałosnych, słabych, pożartych przez własną biologię, dumę i słabość mężczyzn, dokładnie tak jak spartańskie matki kochały swoich synów na sekundę przed  zrzuceniem ich maleńkich, zdeformowanych ciał ze skalistych klifów. Jej miłość była tym większa, im bardziej mogła upajać się własnym odbiciem w ich oczach.
Podczas gdy jego dłoń pokrywały ćpuńskie blizny, jej skórę znaczyły drobne rany po miejscach, z których wyrastały pióra. Zdarte do krwi skórki przy paznokciach.
Z daleka byli tacy idealni. W swoich drogich szatach i garniturach, gdy kryli się za prawniczą mową, baśniami i przepowiedniami.Nikt nie widział drżenia, gdy te same dłonie rozkładały karty lub unosiły się w głosowaniach. Nikt nie widział, bo ludzie siedzieli zbyt daleko - skupieni tylko na tym, by dowiedzieć się czy ich przyszlość będzie spowita mrokiem. Czy usłyszą uderzenie młotka i wyrok winy.
To bliskość odsłaniała przed światem zwykłą  ludzką brzydotę.

Uniosła kącik ust. Zniżyła głowę na tyle, by zapach wina i jej ciężkich perfum stał się dominantą, która otuli zmysły Mulcibera.
- Jestem wiatru narzeczoną. Jestem słońca narzeczoną. I strumienia narzeczoną. Nie bądźże zazdrosny.- Odszepnęła, choć słowa zdawały się teraz być zbędne. Wystarczyło, że trzymał jej dłoń. Czuł pod palcami ciężar każdego z trzech pierścieni. Pierwszy - nosiła na małym palcu. Żałośnie tani, pokryty złotą warstwą tak cienką, że po latach stracił niemal cały blask; zdobiony oczkiem w kolorze jej oczu. Symbol szczenięcej, szkolnej miłości. Drugim była prosta obrączka, którą przyjęła razem z nazwiskiem. Trzeci - na palcu wskazującym, wykuty z czystego złota, nosił w sobie wspomnienia piaszczystej Jordanii, z jej rozgwieżdżonym niebem.
Lorien nie chowała się za baśniami. To one w niej żyły, przenikając do skażonego krwioobiegu i udręczonego umysłu. Jeszcze nie wiedzieli że za kilka dni jej włosy będą pachnieć rumuńskim wiatrem, w oczach na nowo  zalśnią promienie słońca, a pierścienie wymieni na złote bransoletki otulające kostki i nadgarstki, które będą pobrzękiwać przy każdym kroku w płytkim, chłodnym strumieniu.
Oboje pamiętali czas, w którym przestali się śmiać. W którym alkohol przestał smakować brawurowymi ucieczkami i ukrywaniem się przed mugolami na dachach wieżowców; młodość skończyła się, bo nigdy nie miała prawa trwać w nieskończoność.
Nie było już Alexandra, który dociskał dłoń do jej ust, próbując zdusić trudny do opanowania, wyrywający się z piersi Crouchówny chichot, gdy chowali się pod schodami przeciwpożarowymi przed bandą mafioza, któremu ni spodobało się, że oszwabiła go dwójka smarkaczy.
Nie było już Lorien, która ocierała swoją koronkową chusteczką wymioty z jego kącików ust, gdy po raz kolejny rzucał wyzwanie Bogom, zaglądając za kotarę przeszłości, w jakimś brudnym paryskim zaułku.

Przysunęła się jeszcze bliżej - świadomie czy też nie. Tak blisko, by móc przesunąć czubkiem nosa nad zakrwawioną szyją Alexandra. Byłabym niezłym wampirem.- Stwierdziła kiedyś, siedząc na nim tak jak siedziała teraz, ale wtedy Mulciber leżał znokautowany przez kogoś butelką. Jedyne co pamiętała z tamtego wieczoru to swoje słowa i to, że jego krew smakowała jak ognista whisky. Jeden z gorszych roczników.
Udało mu się wyrwać z jej piersi ciche westchnięcie. Czuła jak ciężar istnienia spłynął po jej ramionach niczym krew i woda - świadectwo niewypowiedzianych ofiar - pożądania, miłości i przeznaczenia. Ale ich istnienie sięgało o wiele dalej ponad te przyziemne potrzeby.
- Ty imbecylu.- Powtórzyła z czułością tak przesiąkniętą bólem i żalem, że miała ochotę wybuchnąć płaczem.- Przecież wiesz dlaczego.
Poprowadziła ich dotychczas splecione palce na swoją talię. Wyswobodziła rękę, ale nie odsunęła jej daleko. Zamiast tego, docisnęła dłoń Mulcibera do miękkiego materiału drogiej sukienki; pozwoliła wyczuć wystające kości żeber; prowadziła jego palce po znanych trasach  wadliwego ludzkiego ciała. W górę - po obrysie piersi, którym nie poświęciła większej uwagi. Nie, gdy pozwoliła opuszkom Alex'owch palców zbadać odkrytą, niemal papierową skórę na mostku, chłodny metal łańcuszka; zacisnąć palce na swoim wychudzonym, drżącym od emocji i chłodu łazienki ramieniu. Przechyliła głowę, tak by czuć oddech czarodzieja na swoim karku, choć siedziała przodem. Gdyby się pochylił, mógłby pocałować miejsce, gdzie jej szyja łączyła się z ramieniem. Słodki punkt tuż nad obojczykiem. Mógłby. Ale nie zrobił tego. Bo wiedział. Wiedział lepiej niż ktokolwiek.

Zamiast tego, pozwolił magii działać. Widział, jak oczy Lorien zachodzą mgłą, gdy docisnął ich czoła razem.Byli tak blisko, że czuł jak jej oddech zwalnia. Nie wiedziała co przysłoniło ich twarze - jej czarne włosy czy może materiał kaptura. Co istniało, co było tylko wizją wywołaną urokiem.
Pocałunek dementora był najokrutniejszą z kar znanych ludzkości. Był gwałtem na ludzkim umyśle pozbawionym prawa do śmierci. Lubiła wyobrażać sobie to ja lobotomię przeprowadzanym na tak delikatnym organie jakim była dusza czarodzieja. Mógł poczuć jak trupia dłoń układa się na jego policzku. Lodowata, obrzydliwa w dotyku. Była dokładnie taka jak wyobrażał sobie trupią dłoń.

Taką mnie widzisz, Alexandrze Mulciberze? Taką mnie chcesz?
Pytała bezgłośnie, sunąc kościstymi paluchami po jego twarzy. Ale iluzja pozostawała nadal iluzją, prawda? W końcu demenotrzy nie mieli w zwyczaju znęcać się nad zwierzętami. Ona… Och, ona nie miała takich oporów.
Nie pocałowała go. Pocałunki były zarezerwowane dla kochanków, nie dla tych, którzy tak żałośni w swoim poszukiwaniu miłości karmili się resztkami zrzucanymi ze stołu.
Zamiast tego przesunęła różdżkę wyżej. Wsunęła czubek w ciemne loki Alexandra. Wsparła o skroń mężczyzny
- Oddaj mi ostatnią radość swojej duszy. Oddaj ją w ofierze.- Szepnęła, a jej głos brzmiał jak szelest uschniętych na jesień liści.


Rzut na zauroczenie, żeby Alexander wyciągnął nić najpiękniejszego wspomnienia jakie ma z kwartału letniego lub wiosennego. To co uznasz za najbardziej wartościowe.

Rzut Z 1d100 - 88
Sukces!

Rzut Z 1d100 - 26
Akcja nieudana
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alexander Mulciber (8897), Lorien Mulciber (6880)




Wiadomości w tym wątku
[Londyn, 26. sierpnia 1972] Cold war 1:13:42 | Lorien & Alexander - przez Lorien Mulciber - 17.08.2024, 15:15
RE: [Londyn, 26. sierpnia 1972] Cold war 1:13:42 | Lorien & Alexander - przez Alexander Mulciber - 31.12.2024, 00:01
RE: [Londyn, 26. sierpnia 1972] Cold war 1:13:42 | Lorien & Alexander - przez Lorien Mulciber - 09.01.2025, 20:17
RE: [Londyn, 26. sierpnia 1972] Cold war 1:13:42 | Lorien & Alexander - przez Alexander Mulciber - 18.02.2025, 14:04
RE: [Londyn, 26. sierpnia 1972] Cold war 1:13:42 | Lorien & Alexander - przez Lorien Mulciber - 19.02.2025, 23:12
RE: [Londyn, 26. sierpnia 1972] Cold war 1:13:42 | Lorien & Alexander - przez Alexander Mulciber - 20.02.2025, 15:39
RE: [Londyn, 26. sierpnia 1972] Cold war 1:13:42 | Lorien & Alexander - przez Lorien Mulciber - 21.02.2025, 19:43
RE: [Londyn, 26. sierpnia 1972] Cold war 1:13:42 | Lorien & Alexander - przez Alexander Mulciber - 29.03.2025, 09:54
RE: [Londyn, 26. sierpnia 1972] Cold war 1:13:42 | Lorien & Alexander - przez Lorien Mulciber - 06.04.2025, 18:05
RE: [Londyn, 26. sierpnia 1972] Cold war 1:13:42 | Lorien & Alexander - przez Alexander Mulciber - 02.08.2025, 07:04
RE: [Londyn, 26. sierpnia 1972] Cold war 1:13:42 | Lorien & Alexander - przez Lorien Mulciber - 02.09.2025, 23:26
RE: [Londyn, 26. sierpnia 1972] Cold war 1:13:42 | Lorien & Alexander - przez Alexander Mulciber - 23.10.2025, 11:37
RE: [Londyn, 26. sierpnia 1972] Cold war 1:13:42 | Lorien & Alexander - przez Lorien Mulciber - 27.10.2025, 14:54
RE: [Londyn, 26. sierpnia 1972] Cold war 1:13:42 | Lorien & Alexander - przez Alexander Mulciber - 26.12.2025, 08:51
RE: [Londyn, 26. sierpnia 1972] Cold war 1:13:42 | Lorien & Alexander - przez Lorien Mulciber - 02.01.2026, 01:16

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa