07.04.2025, 18:46 ✶
Nosił imię potwora, dlaczego więc miałby potworem nie być? Nie raz dywagował nad tym, czy może jego ojciec nadał mu takie, a nie inne miano, bo miał w tym jakiś cel. Bo wierzył w jakąś moc płynącą z tego, jak wołało się na swoje dzieci, a może zwyczajnie matka zasięgnęła porady Proroka Imienia, który wyczytał to wszystko w gwiazdach czy czymkolwiek innym, co szeptało im na ucho przyszłość małych, czystokrwistych czarodziejów.
Ciężko jednak powiedzieć, że czerpał z tego co robił satysfakcję. Dla niego było to raczej zadanie do wykonania, które należało zrealizować jak najlepiej, a ogień... ogień zawsze był mu bliski. W końcu rodzina jego ojca od zawsze miała tak blisko siebie smoki, a jego matki nie były w stanie pokonać płomienie. Ogień więc był tutaj najlepszym i jakby najnaturalniejszym dla niego narzędziem.
Było też coś w Leviathanie okropnego, a przynajmniej co niektórzy mogli próbować mu wytknąć, że zwyczajnie o ludzi dbał o wiele mniej niż o zwierzęta. O wiele trudniej było mu wzbudzić w innych osobach sympatię, a może też w pewnym momencie przestał być tym aż tak bardzo zainteresowany, przez co zwyczajnie czuł się nieco oderwany od wszystkiego co mogło im się przytrafić. Teraz spojrzał na kobietę znajdującą się za okienkiem przelotnie, podobnie jak na mężczyznę który rzucił się jej na pomoc, zbierając w sobie jakieś resztki bohaterstwa; jej poparzenia pewnie mogły wydawać się mało przyjemne czy wręcz okropne, ale nie raz on czy jego pracownicy musieli wylizywać się z podobnych rzeczy. Czarodziejem natomiast zajął się Martes. Dlatego też Rowle poruszył ręką, kierując różdżkę przed siebie i ku górze, w odległy kąt pomieszczenia Sowiej Poczty, a następnie spróbował spleść zaklęcie, machając różdżką dwukrotnie - chciał stworzyć wybuch na przeciwległej do nich ścianie, za którą znajdowała się dalsza część urzędu, tak by wybić w niej dziury.
kształtowanie na dwa wybuchy ściany
jeśli się uda to
czy ktoś dostał cegłą w cymbał
jak bardzo ludzie dalej panikują
czy sowa znowu obsra lou?
Ciężko jednak powiedzieć, że czerpał z tego co robił satysfakcję. Dla niego było to raczej zadanie do wykonania, które należało zrealizować jak najlepiej, a ogień... ogień zawsze był mu bliski. W końcu rodzina jego ojca od zawsze miała tak blisko siebie smoki, a jego matki nie były w stanie pokonać płomienie. Ogień więc był tutaj najlepszym i jakby najnaturalniejszym dla niego narzędziem.
Było też coś w Leviathanie okropnego, a przynajmniej co niektórzy mogli próbować mu wytknąć, że zwyczajnie o ludzi dbał o wiele mniej niż o zwierzęta. O wiele trudniej było mu wzbudzić w innych osobach sympatię, a może też w pewnym momencie przestał być tym aż tak bardzo zainteresowany, przez co zwyczajnie czuł się nieco oderwany od wszystkiego co mogło im się przytrafić. Teraz spojrzał na kobietę znajdującą się za okienkiem przelotnie, podobnie jak na mężczyznę który rzucił się jej na pomoc, zbierając w sobie jakieś resztki bohaterstwa; jej poparzenia pewnie mogły wydawać się mało przyjemne czy wręcz okropne, ale nie raz on czy jego pracownicy musieli wylizywać się z podobnych rzeczy. Czarodziejem natomiast zajął się Martes. Dlatego też Rowle poruszył ręką, kierując różdżkę przed siebie i ku górze, w odległy kąt pomieszczenia Sowiej Poczty, a następnie spróbował spleść zaklęcie, machając różdżką dwukrotnie - chciał stworzyć wybuch na przeciwległej do nich ścianie, za którą znajdowała się dalsza część urzędu, tak by wybić w niej dziury.
kształtowanie na dwa wybuchy ściany
Rzut Z 1d100 - 93
Sukces!
Sukces!
Rzut Z 1d100 - 46
Sukces!
Sukces!
jeśli się uda to
czy ktoś dostał cegłą w cymbał
Rzut TakNie 1d2 - 2
Nie
Nie
jak bardzo ludzie dalej panikują
Rzut 1d10 - 1
czy sowa znowu obsra lou?