Nie dało się nie zauważyć, że rodzeństwo Yaxley było w tym wypadku wyjątkowo zgodne. Nie było sensu tracić czasu, ani zastanawiać się nad tym zbyt długo. Musieli działać jak najszybciej, aby faktycznie mogli już stąd spierdalać w podskokach. Ta akcja nie wymagała wielkiego zaangażowania, nie musieli prowadzić do bezpośredniej konfrontacji, nie miała więc problemu z tym, aby zrobić to dla swojego brata.
Rozumiała jego pobudki, zresztą cieszyło ją to, że nie stał się obojętny na los obcych, niewinnych ludzi. Wiedziała, że Roise będzie wkurwiony, ale powinien jej wybaczyć, zresztą i tak czekała ją rozmowa o tym, co niemalże zrobiła wcześniej, tyle, że nie udało się jej to przez warunki dookoła nich.
Tym razem nie miała pakować się w środek problemu, to miało być tylko i wyłącznie zaklęcie, które odwróci uwagę tej grupy, na krótką chwilę, zajmie ich czymś, dzięki czemu Astaroth będzie mógł się im bliżej przyjrzeć, przynajmniej jednemu z nich. Co z tym zrobi? Wierzyła, że nie pójdzie do ministerstwa, bo działało ono nieudolnie i zajmie się tym sam.
Nie uważała, żeby ludzie pokroju tej grupy zasługiwali na to, aby chodzić po świecie. Nie, kiedy korzystali na tym, że innym działa się krzywda. Nie powinni być, aż tak obojętni, jasne - mogli zająć się sobą, i swoimi najbliższymi, mieli w końcu się o kogo troszczyć, tyle, że w tej chwili nie mieli poświęcać temu czasu. Astartoh na pewno odnajdzie tego typa, wtedy kiedy tamten będzie się namniej tego spodziewał i stanie się jego najgorszym koszmarem.
Złapała mocniej różdżkę w lewej dłoni. Skoro jej brat skupił się na tym, aby ściągnąć typowi chustkę z twarzy ona zamierzała odciągnąć od nich ewentualną uwagę. Najlepiej by było, aby tamci nie zobaczyli kto postanowił ich zdemaskować. To nie było takie trudne, prawda? Nie zamierzała rzucać skomplikowanych zaklęć. Machnęła po prostu różdżką, aby wyczarować silny promień światła, który oślepi na chwilę tamtą grupę.
// korzystam z kształtowania
Kształtowanie ◉◉◉◉○