• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu v
« Wstecz 1 2 3 4 Dalej »
[04.09.1972] Będziesz bić? | Hati&Asena

[04.09.1972] Będziesz bić? | Hati&Asena
Krew jak czekolada
Nikt nie jest bezkarny - Zawsze trzeba płacić.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Przerośnięta, barczysta zbitka mięśni mierząca 192 cm wzrostu. Jego ciało w większym stopniu pokrywają tatuaże. Niepokojące, podkrążone ślepia w kolorze jasnego błękitu często wyrażają szaleńczą rządzę mordu. Włosy ciemne od skóry głowy - pojaśnione słońcem końce, zazwyczaj zaczesane na gładko do tyłu. Odziany zazwyczaj w szyte na miarę garnitury, na palcach widnieją dwa sygnety, zaś na szyi złoty łańcuszek. W lewym uchu często widnieje złoty kolczyk - kółeczko. Pachnie trawą cytrusową, słodką mandarynką, piżmem - niekiedy i krwią (czasami pizzą xD). Pierwsze wrażenie raczej każe zejść mu z drogi.

Hati Greyback
#3
09.04.2025, 18:00  ✶  
Greyback uśmiechnął się delikatnie, pozwalając sobie jeszcze raz uściskać siostrę, poczuć jej słodki, kojący myśli zapach, nim włączył się do rozmowy
-Wróciłem - odparł spokojnie, delikatnie mierzwiąc jej włosy, a jednak ton jego głosu nie brzmiał zbyt wesoło. Te słowo smakowało cierpko, nie tak jak smakować powinno - Na dobre - dodał, poważniejąc. Zapadła dłuższa cisza, ta mniej komfortowa, zwiastująca niewygodną rozmowę. Wrócił, ale nie tak jak chciał, jeśli kiedyś chciał wracać.
-Giulia nie żyje - wyznał ze stoickim spokojem. Dziewczyny zdążyły się poznać, mimo iż Greyback nigdy ani jej, ani córki nie przywiózł do Londynu. Zawsze przyjeżdżał sam, a jednak bardzo chętnie nagabywał starszą siostrę aby to ona przyjechała do niego. Ba, chciał nawet aby została, mimo iż wiedział, że ta nie zostanie. Mimo iż we Włoszech planował dla niej lepsze życie, wśród cytrusowych drzew, bujnego ogrodu i przepychu - wiedział, że nie zostanie, ale to nie zniechęciło go próbować. Bo ich obu ciągnęło do Londynu, do Nokturnu, byli na swój sposób skrzywieni. W końcu On również mógł zostać we Włoszech, nawet jeśli jego ukochany dom stał się miejscem przeklętym - to mógł. Stać go było aby zmienić dom - ale tego również nie chciał robić. Bo w tym domu zamknął słodko gorzkie lata. To w nim rosła Esme, to w jego ogrodzie Giulia godzinami pielęgnowała róże, to tam budowali swój mały świat - to w nim znalazł ją martwą.
-Zginęła podczas policyjnej obławy - dodał ciszej. Ona zmarła, a on nie mógł tam zostać. Nie chciał. Więc wrócił. Wrócił do świata z którego zwykł uciekać miliard razy, ale na nowych zasadach. Już nie zamierzał być biednym szczenięciem, nie mógł nim być. Czuł się odpowiedzialny zarówno za małą istotę, którą stworzył, jak i za rodzeństwo - które poradziłoby sobie bez niego, aczkolwiek w jego głowie takowy scenariusz uderzał prosto w dumę. On musiał, nie, on chciał aby mogli mieć w nim oparcie. Niezależnie czy tego potrzebowali czy nie. Czuł zobowiązanie szczególnie wobec tej, która teraz wydawała się tak drobna, drobna jak jego własne dłonie za szczenięcych lat, którymi wtedy kurczowo się jej trzymał. I może wtedy miał z cztery wiosny i teraz to jej dłonie wyglądają na tle jego niczym małe łapki, to to wspomnienie żyło - a milford dbał skrupulatnie, aby ani te ani żadne inne nigdy nie zgasło.
-Więc wróciłem. Wybacz, że nie odezwałem się wcześniej, ale miałem strasznie dużo na głowie - wyznał zgodnie z prawdą. To nie był jego pierwszy dzień, w Londynie był już od jakiegoś czasu. Musiał przede wszystkim zadbać o interesy, które rozkwitały od jakiegoś czasu. Skrupulatnie planowane i wdrążane, aby pozwolić mu dalej żyć na równie dobrym poziomie.
-Widziałaś może, że na Nokturnie zawisnął nowy szyld? Ostatnio remontowano tam dość intensywnie - urwał temat, rozejrzał się powoli - o której kończysz pracę? może pójdziemy do cukierni? Zamarzyło mi się osłodzić Ci dzisiejszy dzień - zagaił zaraz, powstrzymując się od swojego zbędnego pierdolenia, że przecież Asena nie musi wcale pracować, w końcu by się ją zajął. A jednak doskonale znał odpowiedź na to pytanie. Z niej była taka Zosia samosia i bardzo to szanował, jej obrotność, samodzielność i zawziętość - toteż zamiast rzucać między nimi kość niezgody, wolał porozpieszczać ją trochę.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Asena Greyback (1277), Hati Greyback (1557)




Wiadomości w tym wątku
[04.09.1972] Będziesz bić? | Hati&Asena - przez Hati Greyback - 25.01.2025, 22:53
RE: [04.09.1972] Będziesz bić? | Hati&Asena - przez Asena Greyback - 08.03.2025, 04:11
RE: [04.09.1972] Będziesz bić? | Hati&Asena - przez Hati Greyback - 09.04.2025, 18:00
RE: [04.09.1972] Będziesz bić? | Hati&Asena - przez Asena Greyback - 10.04.2025, 00:00
RE: [04.09.1972] Będziesz bić? | Hati&Asena - przez Hati Greyback - 23.05.2025, 12:55
RE: [04.09.1972] Będziesz bić? | Hati&Asena - przez Asena Greyback - 27.07.2025, 23:43

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa