10.04.2025, 22:23 ✶
Przeklinała w duchu, na czym ten świat stoi, że ktoś stwierdził, że najlepszym sposobem na zmuszenie ludzi do zmiany zdania, jest agresja i zaognianie konfliktu. I to w całkiem dosłownym tego słowa znaczeniu, skoro wszędzie dookoła wszystko płonęło, wyrzucając w górę sterty popiołu, sadzy i duszącego, śmierdzącego dymu. Nawet nie chciała się zastanawiać nad tym, co właśnie wdycha i co dokładnie może osiadać na jej ubraniach i skórze. Bo, że ludzie właśnie tracili życie w ogniu, było oczywiste. Miała zamiar kierować się na pokątną, w kierunku dziurawego kotła i przejścia do niemagicznej części Londynu, aby stamtąd skierować się do ministerstwa, które wydawało się najlepszą opcją, żeby cały ten bałagan przeczekać. Tyle że życie miało w głowie inny scenariusz. W zamieszaniu, pomiędzy panikującym tłumem, który czasem porywał ją ze sobą, dymem i popiołem, dezorientującymi i mylącymi kierunki, zaciemniającymi otoczenie, nawet nie zorientowała się, że szła w złą stronę. Nie mówiąc już nawet o tym, że próbując omijać co większe grupy, wydające się nazbyt agresywnie podchodzące czy to do czystokrwistych, czy to do mugolaków, a nawet i po prostu siewców chaosu, którzy wykorzystywali okazję i podpalali wszystko, jak leci, albo atakowali, bądź okradali pobliskie domy i ludzi, bo tak, bo mogli, bo nikt ich w tej całej katastrofie za rękę nie złapie i nie ukarze, zapuściła się poza aleje horyzontalne i właśnie przemierzała nokturn, na który w życiu sama, świadomie by się w normalnych warunkach nie zapuściła. W końcu nawet nokturn przy tych pożarach był całkiem zatłoczony, więc tylko dokładało to do jej zdezorientowania przestrzenią. Poczuła, jak po raz kolejny tej nocy ktoś na nią wpadł, popychając ją w bok. Skrzywiła się, starając się nie wlecieć w płonący budynek obok, ani nie przewrócić. Gdyby upadła, prawdopodobnie byłoby to dla niej wyrokiem co najmniej stratowania, jak nie śmierci.
— Patrz, jak leziesz, idioto! — Podniosła trochę głowę i fuknęła dosyć głośno, wyraźnie już poirytowana tym, że skoro jest drobna i dosyć niska, to ludzie dookoła myśleli, że mogli ją sobie popychać i przestawiać jakkolwiek sobie umyślą. Przez myśl przeszło jej już, żeby zacząć co bardziej upierdliwym transmutować rzeczy w węże, być może wtedy zaczęliby zachowywać się trochę lepiej i daliby jej normalnie się przemieszczać, bez ciągłego popychania w kierunku ognia i niebezpieczeństw.
!Nokturn
— Patrz, jak leziesz, idioto! — Podniosła trochę głowę i fuknęła dosyć głośno, wyraźnie już poirytowana tym, że skoro jest drobna i dosyć niska, to ludzie dookoła myśleli, że mogli ją sobie popychać i przestawiać jakkolwiek sobie umyślą. Przez myśl przeszło jej już, żeby zacząć co bardziej upierdliwym transmutować rzeczy w węże, być może wtedy zaczęliby zachowywać się trochę lepiej i daliby jej normalnie się przemieszczać, bez ciągłego popychania w kierunku ognia i niebezpieczeństw.
!Nokturn