Uważne spojrzenie jasnobrązowych oczu spoczęło na Cathalu. Zauważyła, że się nie golił, że ubrania miał pogniecione i jak znała życie, to pewnie zapominał też o jedzeniu – i zrobiła sobie mentalną notatkę, że najpewniej trzeba zacząć schodzić do tych jego podziemi i mu trochę przeszkadzać, bo jeszcze trochę i zapomni też o oddychaniu, a tego przecież nikt tutaj nie chciał. A na pewno nie chciała ona. To znaczy, zakładając, że Cal był w stanie o czymś zapomnieć, ale wiedziała, że nie. Że jego mózg jest w ciągłym biegu, że czasami Shafiq jest wręcz przez te wszystkie wspomnienia i myśli przebodźcowany do granic.
– To postaramy się, żeby zawsze było wystarczająco ciekawe – zaczepiła go jakże niewinnie. – Poza tym i tak byś nie wytrzymał z ciekawości, bo może przegapiłbyś coś ważnego… – może tym razem akurat rzeczywiście byłoby to coś ważnego. Znali się już przecież trochę – i nie był to też pierwszy raz, kiedy Ginewra zaczepiała Cathala w tym swoim stylu. Nie od dzisiaj wiadomo jednak, że kto się czubi, ten się lubi, a Egipcjanka, gdy czuła się komfortowo w czyimś towarzystwie, to nie szczędziła sobie takich zaczepek. – Jak to nie? Przecież właśnie stoi przed tobą – bo słońca na niebie nie było widać, to fakt, ale ktoś kiedyś powiedział Guinevere, że gdyby słońce miało ludzką formę, to byłaby jak ona – uśmiechnięta, ciepła i czuła dla ludzi ją otaczających. Zawsze ją bolało, gdy ktoś cierpiał, starała się zrozumieć, pomóc na ile potrafiła, choćby podeprzeć na duchu tym dobrym słowem.
– Tim, żartuję sobie tylko – wtrąciła mu się, nim mężczyzna zaczął wymieniać dalsze problemy jakie mieli na obszarze wioski, bo najwyraźniej nie załapał, że tylko się z nim nieszkodliwie drażniła. Zawsze lepiej było mieć uzdrowiciela pod ręką pry takich akcjach, zwłaszcza, że już się przekonali, że Blackwood był bardzo skrupulatny i nieprzewidywalny, a wioska przecie ostała niszczona. Kto wie jakich zabezpieczeń użyto na poszczególnych fragmentach?
Fakt, cholera wie, co jest przy bra… - Tim nie dokończył i myśl Ginny też została raptownie urwała, słysząc huk, a potem dziwne drżenie ziemi. Uśmieszek, który do tej pory miała na ustach bardzo szybko zniknął i miała wrażenie, że serce jej się na moment zatrzymało.
– Khara – zaklęła po arabsku, nim sama wydobyła różdżkę z kieszeni i pobiegła przed siebie, tuż za Calem, w drodze zmieniając swoje jasnobrązowe oczy w złote o pionowych źrenicach, by lepiej widzieć to, co się dzieje. I gotowa była zepchnąć Cathala z drogi, gdyby zobaczyła, że coś mu grozi.
Percepcja
Akcja nieudana