• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu v
« Wstecz 1 2 3 4 Dalej »
[08.09.1972] Pierwszy śnieg | Hati&Skoll

[08.09.1972] Pierwszy śnieg | Hati&Skoll
Krew jak czekolada
Nikt nie jest bezkarny - Zawsze trzeba płacić.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Przerośnięta, barczysta zbitka mięśni mierząca 192 cm wzrostu. Jego ciało w większym stopniu pokrywają tatuaże. Niepokojące, podkrążone ślepia w kolorze jasnego błękitu często wyrażają szaleńczą rządzę mordu. Włosy ciemne od skóry głowy - pojaśnione słońcem końce, zazwyczaj zaczesane na gładko do tyłu. Odziany zazwyczaj w szyte na miarę garnitury, na palcach widnieją dwa sygnety, zaś na szyi złoty łańcuszek. W lewym uchu często widnieje złoty kolczyk - kółeczko. Pachnie trawą cytrusową, słodką mandarynką, piżmem - niekiedy i krwią (czasami pizzą xD). Pierwsze wrażenie raczej każe zejść mu z drogi.

Hati Greyback
#3
12.04.2025, 16:38  ✶  
Skrzywił się, marszcząc brwi. Nie było innej możliwości jak to, że kłamał. Kłamał, łgał i chował gdzieś karty - nawet byłby szczerze zdziwiony gdyby było inaczej. Ale wątpił aby jego brat potrafił inaczej, to płynęło w jego krwi. Sięgnął po szklankę, chcąc niego ostudzić swój zapał.
-Co graj? Podwijaj rękawy, kurwa - rzucił, wstając.
W tym momencie na zaplecze wbiegł podstarzały Włoch, pracownik pizzeri, wyglądał na widocznie przejętego.
- Oh mamma mia! Fuoco! cenere! - dyszał ciężko.
-zitto, Pedro! - fuknął Greyback - ta la feccia oszukuje w pierdolone karty!
-ma... Hati, Londyn p... - urwał, gdy do ich uszu dotarł zupełnie nowy dźwięk. Dźwięk bitego szkła.
Greyback zerwał się, przechodząc do głównej sali pizzerii.
-Co jest kurwa... - mruknął, widząc zbitą szybę, osmoloną ramę, czując zapach spalenizny. Acz ogień nie przedostał się do środka. Wyglądało to tak, jakoby musnął budynek i zrezygnował z dalszej wycieczki.
Wyszedł na zewnątrz, a jego oczom ukazał się iście krwiożerczy obrazek. Budynki dookoła zajęte były ogniem. Do jego uszu dużo wyraźniej dochodziły krzyki ludzi, którzy próbowali ratować siebie, swoich bliskich tudzież niewielki dobytek. Obejrzał się na osmalony budynek, który jakimś cudem uniknął spopielenia. Tylko jak? - białe ściany zajęła czerń, po szyldzie został jedynie nadpalony kawałek krewna. Przesunął wzrokiem na drzwi, które też były do wymiany. Cały front był do remontu, a on szybko starał się przeliczyć straty.
-Mamma mia... - mruknął nie wiedząc czy bardziej dziwić się własnym szczęściem, czy scenografią jaka rozgrywała się dookoła.
Wyciągnął przed siebie dłoń, na którą, niczym płatki śniegu, zaczął układać się popiół. Uniósł wzrok, zaraz zamykając oczy, opuszczając głowę w dół.
To nie jest zwykły pożar - przebiegło mu przez myśl, gdy gramofon przestał grać, a zamiast tego rozbrzmiał komunikat z radia mieszczącego się na sali głównej, które włączył najwidoczniej Pedro.
UWAGA DO WSZYSTKICH, KTÓRZY TEGO SŁUCHAJĄ. - jego wzrok powoli przesuwał się po budynkach-LONDYN PŁONIE. POWTARZAMY, LONDYN PŁONIE, STOLICA STOI W OGNIU.
Jego wzrok zatrzymał się na dalekim punkcie, obserwując coraz to większe kłęby dymu, przymykając oczy za każdym razem, gdy wiatr zechciał wepchnąć drobinki pyłu do oczu.
POD ZASŁONĄ DYMU ZAPUKANO DO DOMÓW TYCH, KTÓRZY OPIERALI SIĘ REBELII. CZARNE CHMURY NAD STOLICĄ PRZYBRAŁY SYMBOL, KTÓRY ZWIASTUJE ŚMIERĆ. - jego wzrok powędrował na podłoże, obserwując zaspy z popiołu, które powoli tworzyły się na brzegach drogi.
-Co tu się odpierdala - szepnął, a przez głowę zaczęły przebiegać myśli. Z początku mały strumień zamienił się w rzekę, ostatecznie stając się wodospadem, a każda z pędzących myśli zaczęła rozbijać się o kamienie.
TO MOŻE BYĆ NASZ OSTATNI KOMUNIKAT. RATUJCIE SIĘ I NIE WYPOWIADAJCIE JEGO IMIENIA.
Dlaczego teraz? Dlaczego dziś? - przejechał dłonią po twarzy. Już wiedział, że karty były jego najmniejszym zmartwieniem, a tej nocy piekło zaleje Londyn.
Tylko... co teraz? Co z ich rodzeństwem? Co z tymi, których śmiało nazwać mógłby towarzyszami? Czy żyją? Domem się nie przejmował, była to rzecz, rzecz bez wyrytej historii - mimo iż nie chciał, aby jego róże spłonęły.
-Pedro zostaniesz z Giesel - wymruczał w zadumie, a komunikat wciąż odbijał się echem w jego uszach. Wiedział, że to jedno z kolejnych wspomnień, których nie będzie dane mu zapomnieć. On nie zapomina.
Dlaczego akurat teraz, gdy chciał wszystko poukładać na nowo? - przeniósł wzrok na front pizzerii. Wciąż nie wiedział jakim cudem ogień ją ominął. Chociaż mógł cieszyć się przedwcześnie, gdyż ten żywo zajmował wszystko dookoła.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Hati Greyback (1666), Skoll Greyback (1575)




Wiadomości w tym wątku
[08.09.1972] Pierwszy śnieg | Hati&Skoll - przez Hati Greyback - 06.04.2025, 21:49
RE: [08.09.1972] Pierwszy śnieg | Hati&Skoll - przez Skoll Greyback - 09.04.2025, 20:40
RE: [08.09.1972] Pierwszy śnieg | Hati&Skoll - przez Hati Greyback - 12.04.2025, 16:38
RE: [08.09.1972] Pierwszy śnieg | Hati&Skoll - przez Skoll Greyback - 13.04.2025, 01:08
RE: [08.09.1972] Pierwszy śnieg | Hati&Skoll - przez Hati Greyback - 21.04.2025, 15:58
RE: [08.09.1972] Pierwszy śnieg | Hati&Skoll - przez Skoll Greyback - 27.04.2025, 14:37
RE: [08.09.1972] Pierwszy śnieg | Hati&Skoll - przez Hati Greyback - 22.05.2025, 09:52
RE: [08.09.1972] Pierwszy śnieg | Hati&Skoll - przez Skoll Greyback - 15.07.2025, 19:56

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa