• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic Ministerstwo Magii v
1 2 3 Dalej »
[8.09.72 - Spalona noc] Wieczorna zmiana – Lorien & Robert

[8.09.72 - Spalona noc] Wieczorna zmiana – Lorien & Robert
Dama z gramofonem
And the violence, caused silence
Who are we mistaken?
wiek
34
sława
IV
krew
czysta
genetyka
maledictus
zawód
Sędzia Wizengamotu
Czarownica o klasycznej, włoskiej urodzie odziedziczonej po matce. Ma ciemnobrązowe (z pierwszymi siwymi włosami) trudne do ujarzmienia loki, w które zwykle wpina złote spinki i ozdoby. Oczy - o bardzo nienaturalnym, kobaltowym kolorze. Bogowie pożałowali jej wzrostu. Ta poważna, dorosła kobieta ma zaledwie 149 cm wzrostu. Według kartoteki medycznej waży 37kg. Pachnie drogimi perfumami o zapachu jaśminu i ubiera się u magicznych projektantów, choć częściej można ją spotkać w przepisowym ministerialnym mundurku sędzi. Na przekór modzie czystokrwistych - uwielbia torebki, nienawidzi magicznych sakiew. Jej codzienna torebka z paryskiego magicznego domu mody jej zawsze wypchana po brzegi dokumentami, kosmetykami i innymi pierdołami, bez których nie może się obejść. Ogólnie to kobietą jest ułożoną, kulturalną, chociaż pierwsza dzień dobry na ulicy nie powie.

Lorien Mulciber
#2
14.04.2025, 09:13  ✶  
Dziś był wyjątkowo dobry dzień. Jeden z takich, którym nawet młoda (całkiem wesoła zresztą) wdówka nie miała nic do zarzucenia. Może rzeczywiście powinna była odpukać w niemalowane drewno, gdy ta myśl zaświtała jej w głowie, ale po ostatnich tygodniach… Lorien wreszcie mogła odetchnąć. Jakby wraz ze śmiercią męża ktoś ściągnął z jej ramion wyjątkowo niedopasowany, ciężki, zimowy płaszcz. Potrzebowała na to chwili, ale pani Mulciber ewidentnie zaczynała o wiele bardziej przypominać siebie sprzed lat.
Ten wieczór akurat spędzali w jej gabinecie, wciąż przesiąkniętym zapachem setek róż, które dostała od Greybacka, choć aktualnie na biurku stał mały bukiet w wazonie. Ku radości mieszkańców jej Azkabanowej makiety, większość kwiatów, które Lorien otrzymała w ramach kondolencji i ostatnich urodzin, zostało potraktowanych zaklęciem miniaturyzacji i przeniesionych na więzienną wyspę pod kloszem. Zaklęta woda rozmywała się miękkimi falami o skały przypominające łąkę, ewidentnie wprawiając miniaturowe dementorki w dobry nastrój. Zresztą gablota była uchylona - jedna z istotek siedziała na Robertowym ramieniu, machając ukrytymi pod pelerynką kościstymi nóżkami… czy czymkolwiek tam miał.  Drugi, największa przylepa z całej zgrai, wtulił się w szyję Lorien, spod kapturka obserwując plotkujące kuzynostwo.

- Oy, Robbie - było coś przeuroczo ludzkiego w zdrabnianiu przez Lorien imienia szanownego pana Croucha. Tak szalenie profesjonalni na sali sądowej (nie licząc wymienianych złośliwych uśmieszków i min pt. “przesłyszałam się? Nie. On to naprawdę powiedział!”), w zaciszu gabinetu mogli sobie pozwolić na odrobinę luzu. Zwłaszcza, że nawet za życia Roberta - Lorien ani razu nie użyła w pracy jego imienia. Sprowadzenie mężczyzny do wyjątkowo nieistotnej rangi jak  “mój mąż” uczyniła swoistą sztuką. Do tego stopnia, że na samym początku grono osób słysząc o mężu Lorien - Robercie - natychmiast kierowało podejrzliwie wzrok na Crouch’a, jakby spodziewali się, że kuzynostwo zechce w ramach dziwacznego eksperymentu spłodzić sobie przyszłego Najwyższego Sędzię Wizengamotu.
- Nie wszyscy konserwatyści są chyba aż tacy źli.- Zaśmiała się serdecznie, słuchając narzekań przyjaciela. Pani Mulciber, ze względów czysto poglądowych, miała szaloną przyjemność siedzieć całkiem blisko tej sędziowskiej geriatrii. Na tyle blisko prawicy, żeby musieć czasem łykać podwójną porcję eliksiru uspokajającego, gdy zbliżało się przemówienie jednego czy drugiego nacjonalisty.- Rowle jest… wybitną jednostką.

Mogli i z reguły różnili się w swoim podejściu i poglądach, ale co do wielu rzeczy byli wyjątkowo zgodni.
Jedną z nich było to, że dla dobra prawicy Harrolda Rowle’a wypadałoby zamknąć w piwnicy. Jego dzisiejszy wyskok do nieszczęsnej Augusty był wyjątkowo żenujący. Mulciber nigdy nie ukrywała swoich konserwatywnych poglądów, ale z drugiej strony - nie była ślepa - zarówno czasy Fortinbrasa Malfoy’a jak i Nobby’ego Leacha, w swoich skrajnościach nie przyniosły im nic dobrego. Nic poza wiszącym nad nimi widmem wojny.
- Nie wiem czy wiesz, ale nie dalej jak trzy tygodnie temu zarzucił mi, że mój postulat za zaostrzeniem kar za używanie zaklęć niewybaczalnych jest ahumanitarny, bo… uważaj… Jeśli ktoś go zaatakuje to on ma konstytucyjne prawo do obrony i może on ma ochotę bronić się cruciatusem. - Westchnęła wręcz dramatycznie. - Chociaż… Pamiętasz, że mamy w środę głosowanie nad utrzymaniem dofinansowania i świadczeń socjalnych dla mniej zamożnych uczniów Hogwartu na przyszły rok? Nie mogłam się doczekać aż wyskoczy z tym swoim “Niech Państwo nie mają złudzeń! Przedstawiciele promugolackiej hołoty celowo i z pełną świadomością nie dopuszczają prawicy do władzy, żeby za sprawą edukacji publicznej wychować armię idiotów, co nie odróżniają transmutacji od eliksirów! Nauczanie powinno być prywatne. Najlepiej domowe. I płatne. W galeonach nie słabym funcie brytyjskim!”.- Przy ostatnich wyliczeniach Lorien wybijała palcem oskarżycielsko o blat biurka.

Kwestia tego czy szanowny pan Rowle w ogóle smoka kiedykolwiek jakiegoś na oczy widział, akurat pokryła się z momentem, gdy Lorien wzięła łyk kawy. Wzruszyła więc jedynie ramionami w odpowiedzi. Jej zainteresowanie tymi przerośniętymi jaszczurkami kończyło się mniej więcej na rozdziale poświęconym ich prawnej obronie i zakazie wyrobu dóbr luksusowych ze skór i łusek.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Lorien Mulciber (2040), Robert Albert Crouch (1635)




Wiadomości w tym wątku
[8.09.72 - Spalona noc] Wieczorna zmiana – Lorien & Robert - przez Robert Albert Crouch - 10.04.2025, 11:44
RE: [8.09.72 - Spalona noc] Wieczorna zmiana – Lorien & Robert - przez Lorien Mulciber - 14.04.2025, 09:13
RE: [8.09.72 - Spalona noc] Wieczorna zmiana – Lorien & Robert - przez Robert Albert Crouch - 21.04.2025, 17:07
RE: [8.09.72 - Spalona noc] Wieczorna zmiana – Lorien & Robert - przez Lorien Mulciber - 25.04.2025, 09:37
RE: [8.09.72 - Spalona noc] Wieczorna zmiana – Lorien & Robert - przez Robert Albert Crouch - 02.05.2025, 15:48
RE: [8.09.72 - Spalona noc] Wieczorna zmiana – Lorien & Robert - przez Lorien Mulciber - 05.05.2025, 08:19

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa